Przez kilka ostatnich sezonów sypialnie nauczyły nas całej palety złamanych bieli. Écru, wanilia, owsianka, piaskowy beż — różnice pomiędzy nimi bywają subtelne, a efekt rzeczywiście jest kojący. Tyle że po pewnym czasie zaczyna brakować elementu, który zatrzyma wzrok. Nie musi nim być wzorzysta tapeta ani designerska lampa. Coraz bardziej podoba mi się pomysł, żeby kolor wprowadzać tam, gdzie najłatwiej później z nim eksperymentować: na łóżku. Seria AVELIA z HOMLA jest dobrym przykładem, bo zamiast jednej neutralnej wersji daje kilka zupełnie różnych możliwości. Pudrowy róż można połączyć z czekoladowym brązem, pistację z drewnem i kremem, a żółć potraktować jako cieplejszy akcent w bardzo oszczędnym wnętrzu. Ta sama sypialnia, zależnie od tekstyliów, może mieć zupełnie inny temperament.

WIDEO

player placeholder

Pudrowy róż najlepiej wygląda z mniej oczywistymi kolorami

Róż w sypialni ma za sobą dość długą historię romantycznych aranżacji, dlatego dziś zestawiłabym go dokładnie odwrotnie. Bez białych mebli, kwiatowych wzorów i pastelowych dodatków. Różową AVELIĘ położyłabym na łóżku z prostym kremowym zagłówkiem, obok ustawiła stoliki z ciemnego drewna, a na podłodze zostawiła dywan w kolorze owsianki. Najważniejszy byłby czekoladowy brąz: jedna poduszka, rama obrazu albo ceramiczna podstawa lampy wystarczą, żeby róż stał się bardziej wyrafinowany. Przy takim zestawieniu szczególnie dobrze działają materiały o matowym wykończeniu — len, drewno, wełna czy szczotkowana ceramika — bo równoważą delikatny połysk pościeli deklarowany przez producenta.

Pościel Homla róż
Fot. Homla.com.pl
Zobacz także:

Pistacja jest ciekawsza, kiedy nie próbujemy urządzać „zielonej sypialni”

Pistacjowy wariant poszedłby u mnie w zupełnie inną stronę. Nie dobierałabym do niego zielonych zasłon, poduszek ani dekoracji. Ten jeden kolor na dużej powierzchni łóżka już wystarczy. Resztę zostawiłabym niemal monochromatyczną: ściany w złamanej bieli, jasne drewno, kremowy dywan i zasłony w kolorze naturalnego lnu. Można dodać czarny lub bardzo ciemny akcent w postaci niewielkiej lampy czy ramy, jeśli wnętrze potrzebuje mocniejszej kreski. W ten sposób pistacja przestaje być pastelową dekoracją, a staje się głównym kolorem kompozycji. To również dobry sposób na zmianę charakteru sypialni urządzonej już wcześniej w beżach — neutralnej bazy nie trzeba wtedy przebudowywać.

Pościel Homla pistacja
Fot. Homla.com.pl

Żółć uspokoiłabym czekoladą i złamaną bielą

Żółty jest najbardziej wymagającym z trzech kolorów, ale właśnie dlatego może być najciekawszy. Zamiast dodawać mu kolejnych energetycznych odcieni, potraktowałabym go jak ciepły punkt w bardzo spokojnej aranżacji. Złamana biel na ścianach, drewno o miodowym albo orzechowym tonie, kremowy zagłówek i jeden element w głębokim brązie wystarczą. Szczególnie interesująco wyglądałaby tutaj narzuta w kolorze gorzkiej czekolady, niedbale złożona w dolnej części łóżka. Żółta AVELIA ma jeszcze jedną różnicę względem dwóch pozostałych wariantów: kosztuje obecnie 129 zł zamiast 199 zł. Różowy i pistacjowy komplet w tym samym rozmiarze są obecnie wycenione na 199 zł.

Pościel Homla żółta
Fot. Homla.com.pl

Przy kolorowej pościeli mniej dodatków wygląda lepiej

Kolor na powierzchni dużej kołdry jest znacznie bardziej obecny we wnętrzu niż ten sam odcień na niewielkiej poduszce, dlatego nie próbowałabym go powtarzać w każdym miejscu. Jeśli łóżko jest różowe, nie potrzebuje różowego wazonu na stoliku. Pistacjowa pościel nie wymaga zielonego plakatu nad zagłówkiem. Znacznie bardziej współcześnie wygląda wnętrze, w którym poszczególne elementy należą do jednej palety, ale nie są identyczne. Przy różu mogą pojawić się krem, bordo i czekolada; przy pistacji — écru, dąb i niewielka ilość czerni; przy żółci — wanilia, karmel i głęboki brąz. Kolor pościeli dostaje wtedy odpowiednio dużo przestrzeni, a sypialnia pozostaje spokojna.

Gładka pościel potrzebuje faktury obok

AVELIA ma satynowe wykończenie, dlatego nie dokładałabym do niej kolejnych błyszczących powierzchni. Znacznie ciekawszy jest kontrast. Matowa narzuta o grubym splocie, lniane zasłony, tapicerowany zagłówek i drewno wprowadzają kilka różnych faktur bez konieczności dokładania wzorów. Sama pościel jest wykonana z mieszanki 68 proc. bawełny, 26 proc. poliestru i 6 proc. wiskozy, nie należy jej więc opisywać jako stuprocentowo bawełnianej. Komplet ma rozmiar 220 × 200 cm i zawiera dwie poszewki 70 × 80 cm. Duży format jest istotny również aranżacyjnie — pościel zajmuje sporą powierzchnię, więc wybrany kolor rzeczywiście staje się jednym z najważniejszych elementów sypialni.

Łóżko może być początkiem całej palety wnętrza

Najbardziej podoba mi się w tym pomyśle odwrócenie kolejności. Zwykle najpierw wybieramy kolor ścian i meble, a tekstylia zostawiamy na koniec. Tymczasem można zacząć właśnie od nich. Jeśli punktem wyjścia jest pudrowy róż, naturalnie pojawiają się obok niego krem i ciemne drewno. Pistacja prowadzi w stronę lnu, dębu i złamanej bieli. Żółć otwiera paletę wanilii, karmelu i czekolady. Nie chodzi więc o kupienie pościeli i dopasowanie do niej całego mieszkania, ale o potraktowanie koloru jako pierwszej decyzji estetycznej. W sypialni, w której łóżko zajmuje największą część kadru, ma to więcej sensu, niż mogłoby się wydawać.