Włoskie lato we wnętrzach nie musi kończyć się wraz z wakacjami. Wystarczy spojrzeć na kuchnie i jadalnie, w których zamiast perfekcyjnie skompletowanej zastawy pojawiają się wzorzyste talerze, cięższa ceramika, kolorowe szkło i dzbanki, które równie dobrze mogłyby służyć za wazony. Jest w tym pewna swoboda, której brakuje idealnym serwisom kupowanym po sześć sztuk. Rzeczy nie muszą pochodzić z jednej kolekcji — powinny raczej sprawiać wrażenie, jakby trafiały do domu stopniowo, przywożone z kolejnych podróży.

WIDEO

player placeholder

Ceramika, która wygląda jak przywieziona z wakacji

Włoskie lato we wnętrzach nie musi kończyć się wraz z ostatnim sierpniowym weekendem. Jego estetykę można zatrzymać znacznie dłużej, ale zamiast dosłownych cytrynowych motywów czy błękitów rodem z pocztówki ciekawiej sięgnąć po rzeczy, które mają w sobie śródziemnomorską swobodę. Marneda jest wykonana z kamionki i ma tradycyjną, dość obfitą formę z mocno zaznaczonym uchwytem oraz dzióbkiem. Najważniejsza jest jednak dekoracja — SKLUM opisuje ją jako ręcznie malowaną, dzięki czemu dzbanek ma bardziej rzemieślniczy charakter i nie sprawia wrażenia idealnie seryjnego przedmiotu. Ma 1,8 l pojemności, 22,5 cm wysokości i 24 cm szerokości, więc na stole jest wyraźnie obecny i nie potrzebuje wielu dodatków, żeby przyciągać wzrok. To właśnie takie pojedyncze przedmioty są dla mnie ciekawsze niż cały serwis z identycznym ornamentem — wyglądają tak, jakby miały własną historię.

Dzbanek Sklum
Fot. Sklum.com
Zobacz także:

Najpiękniejszy stół nie musi być z jednego kompletu

Przy tak charakterystycznym dzbanku nie próbowałabym znaleźć talerzy, miseczek i półmisków z dokładnie tym samym wzorem. Znacznie bardziej wyrafinowany efekt daje kontrolowane niedopasowanie. Marnedę zestawiłabym z kremową albo waniliową ceramiką, prostym przezroczystym szkłem i pojedynczymi naczyniami znalezionymi w różnych kolekcjach. Jeden talerz może mieć delikatny ornament, inny pozostać zupełnie gładki, a półmisek może być z cięższej kamionki. Wspólnym mianownikiem powinna być raczej temperatura kolorów i materiały niż identyczny dekor. To podejście ma w sobie coś z południowych domów, w których przedmioty nie wyglądają na kupione jednego popołudnia, tylko gromadzone stopniowo. Na stole zostawiłabym również trochę pustej przestrzeni. Dekoracyjny dzbanek potrzebuje spokojnego otoczenia, dlatego zrezygnowałabym z wzorzystego obrusa na rzecz naturalnego lnu w kolorze écru, wanilii albo ciepłego piasku. Jeśli mamy piękny drewniany blat, jeszcze lepiej — można całkowicie go odsłonić i ograniczyć tekstylia do miękkich, niedbale złożonych serwetek.

Dzbanek Sklum
Fot. Sklum.com

Pomidory, cytryny i brzoskwinie zamiast dekoracji

Najbardziej lubię letnie stoły, na których granica pomiędzy jedzeniem a dekoracją właściwie przestaje istnieć. Przy Marnedzie nie ustawiałabym dużego bukietu ani kompozycji świec, bo kolor mogą wprowadzić produkty, które i tak pojawią się podczas kolacji. Misa dojrzałych pomidorów, kilka cytryn, figi, ciemne winogrona albo brzoskwinie ułożone na prostym półmisku wyglądają bardziej naturalnie niż dekoracje przygotowane wyłącznie na potrzeby nakrycia. Sam dzbanek napełniłabym wodą z cytryną, miętą lub rozmarynem i postawiła na środku stołu obok oliwy, pieczywa i dużej misy sałaty. Do tego kilka kieliszków o prostej formie i żadnej przesadnej symetrii. Taki stół powinien wyglądać dobrze także wtedy, kiedy kolacja już trwa — z przesuniętymi talerzami, otwartą butelką wody i półmiskiem, z którego każdy swobodnie sięga po jedzenie. To właśnie ta niewymuszona niedoskonałość daje efekt, który tak łatwo zapamiętujemy z wakacyjnych restauracji i domów na południu.

Po lecie dzbanek może zostać na widoku

Najlepsze sezonowe zakupy to dla mnie te, które nie tracą sensu wraz ze zmianą pogody. Marneda może latem podawać wodę podczas kolacji, ale jesienią nie musi znikać na dnie kuchennej szafki. Dzięki dekoracyjnej formie równie dobrze sprawdzi się jako wazon na dalie, późne hortensje czy kilka nieregularnych gałęzi, a pozostawiona pusta może stać na otwartej półce pomiędzy prostszą ceramiką. Szczególnie dobrze wyobrażam ją sobie w kuchni z drewnem, kamieniem i kremowymi frontami, gdzie jej wzór przełamuje neutralną bazę bez konieczności dokładania kolejnych kolorowych dodatków. Według informacji SKLUM dzbanek można myć w zmywarce — marka rekomenduje krótki program w temperaturze nieprzekraczającej 70°C i neutralny detergent — nie jest natomiast przeznaczony do używania w kuchence mikrofalowej. To detal praktyczny, ale przy przedmiocie, który ma pozostać na widoku, równie ważne jest to, że nie został zaprojektowany wyłącznie na jeden sezon.

Włoskie lato najlepiej wygląda bez dosłowności

Nie potrzeba kuchni wypełnionej majoliką ani obrusa w cytryny, żeby zatrzymać w domu trochę atmosfery południa. Znacznie bardziej współcześnie wygląda jeden przedmiot, który niesie ze sobą to skojarzenie, zestawiony z rzeczami prostszymi i bardziej ponadczasowymi. Marneda może być właśnie takim akcentem: dekoracyjna, ale otoczona lnem, drewnem, szkłem i gładką ceramiką nie staje się przesadnie rustykalna. W momencie sprawdzania oferty dzbanek kosztuje 74,95 zł zamiast 139,95 zł, więc cena jest przyjemnym dodatkiem do tej historii, ale nie najważniejszym powodem, dla którego zwraca uwagę. Najbardziej interesująca jest możliwość przedłużenia lata trochę na własnych zasadach — nie za pomocą sezonowych dekoracji, lecz przedmiotu, który w sierpniu stoi na stole z zimną wodą i cytrynami, a kilka miesięcy później mieści gałęzie ustawione na kuchennej komodzie.