Przez kilka ostatnich lat jesień we wnętrzach była wyjątkowo spokojna. Krem, owsianka, écru, boucle, jasne drewno — wszystko miękkie, neutralne i bardzo fotogeniczne. Nadal lubię tę paletę, ale coraz bardziej brakuje mi wnętrz, które nie boją się mocniejszych wzorów, ciemniejszych kolorów i przedmiotów z wyraźnym charakterem. Krata idealnie odpowiada na tę potrzebę. Nie ta kojarząca się z rustykalną kuchnią czy świątecznym obrusem, ale tartan potraktowany jak klasyk: obok skóry, starego drewna, wełny, mosiądzu i dobrze wypełnionej biblioteczki. Ralph Lauren od lat pokazuje, jak efektownie można budować wokół niego wnętrze. Tej jesieni ten sposób myślenia o domu wydaje się szczególnie kuszący.

WIDEO

player placeholder

Krata wraca, ale w znacznie bardziej wyrafinowanej wersji

Tartan ma tę przewagę nad wieloma sezonowymi wzorami, że właściwie nigdy nie znika. Zmienia się raczej sposób, w jaki go wykorzystujemy. Współczesna wersja nie wymaga kompletu kraciastych poduszek, zasłon i tapicerowanego fotela. Jeden pled wystarczy, szczególnie jeśli pojawiają się w nim tak zdecydowane kolory jak czerwień i zieleń. GLEN z DUKA wykorzystałabym właśnie w ten sposób. Rzucony na jednolitą sofę albo fotel staje się najmocniejszym wzorem w pomieszczeniu, dlatego reszta może pozostać spokojniejsza. Zamiast kolejnych deseni — dobre materiały. Drewno, skóra, len, wełna, ceramika. Wtedy krata nie wygląda sezonowo ani kostiumowo.

Pled DUKA
Fot. Duka.com
Zobacz także:

Ralph Lauren od lat robi to najlepiej

Skojarzenie z Ralph Lauren nie bierze się wyłącznie z czerwono-zielonej palety. Krata i tartan należą do charakterystycznego słownika estetycznego Ralph Lauren Home, podobnie jak paisley, skóra, ciemne drewno czy klasyczne wzory zaczerpnięte z garderoby. W aktualnej ofercie tkanin marki można znaleźć między innymi tartan Abelard w wersji Vintage Red. Najciekawsze jest jednak nie kopiowanie konkretnego produktu, lecz sam sposób budowania wnętrza: rzeczy nie muszą wyglądać na kupione jednocześnie. Wręcz przeciwnie. Kraciasty pled może spotkać się ze współczesną sofą, odziedziczonym stolikiem, lampą z mosiężną podstawą i stosem albumów. Dopiero taka mieszanka daje wrażenie wnętrza zbieranego przez lata.

Czerwoną kratę położyłabym na skórzanym fotelu

Jeśli chciałabym pójść najmocniej w stronę estetyki Ralph Lauren, GLEN trafiłby na koniakowy albo ciemnobrązowy skórzany fotel. Obok ustawiłabym niewielki stolik z ciemnego drewna i lampę z kremowym abażurem. Na stoliku zamiast dekoracji — kilka książek w płóciennych lub ciemnych oprawach i niewielka ceramiczna miseczka. Czerwień z pledu można powtórzyć raz, bardzo dyskretnie, choćby na grzbiecie książki albo w niewielkim bukiecie. Zieleni nie powtarzałabym dosłownie. Roślina o ciemnych liściach albo oliwkowy detal wystarczą. W tej estetyce chodzi bardziej o warstwy niż perfekcyjne dopasowanie kolorów.

Na jasnej sofie krata wygląda zupełnie inaczej

Nie trzeba jednak mieć gabinetu wyłożonego drewnem ani skórzanego chesterfielda. W jasnym, współczesnym salonie ten sam pled może być jeszcze ciekawszy właśnie dzięki kontrastowi. Kremowa sofa, prosty stolik z drewna i jeden czerwono-zielony tartan przełamują bezpieczną neutralność bez zmiany całej aranżacji. Dołożyłabym jedną poduszkę w głębokim czekoladowym brązie albo bordo, ale już bez wzoru. Jesienią wystarczy również wymienić kilka drobniejszych elementów: jasny wazon na ciemniejszą ceramikę, chłodne szkło na drewno, cienkie tekstylia na materiały o bardziej widocznej fakturze. Pled może wtedy stać się początkiem sezonowej zmiany, a nie jej jedynym bohaterem.

GLEN jest wykonany w 100 proc. z bawełny

DUKA GLEN ma wymiary 130 × 170 cm i został wykonany w 100 proc. z bawełny. Wzór łączy czerwień, biel oraz zieleń. Producent zaleca pranie w temperaturze do 40°C i informuje o możliwej kurczliwości na poziomie 5 proc. Pled kosztuje obecnie 249 zł. To wystarczająco duży format, żeby położyć go na sofie, fotelu czy w dolnej części łóżka, ale nie traktowałabym go jak klasycznej narzuty przykrywającej cały mebel. Krata wygląda znacznie swobodniej, kiedy jest lekko złożona albo po prostu przerzucona przez oparcie.

W sypialni połączyłabym go z bielą

Czerwono-zielona krata w sypialni łatwo może skręcić w stronę aranżacji świątecznej. Żeby tego uniknąć, nie dokładałabym do niej kolejnych sezonowych motywów. Najlepszym tłem byłaby prosta biała lub kremowa pościel, ciemniejszy drewniany zagłówek i dwie poduszki w jednolitym kolorze. Pled położyłabym tylko w dolnej części łóżka. Jeśli chcemy bardziej nastrojowej wersji, zamiast czerwonych dodatków wybrałabym głęboki brąz, koniak i niewielką ilość mosiądzu. Krata pozostaje wtedy jedynym elementem, który niesie mocny wzór.

Jesienią wnętrza znów mogą mieć więcej charakteru

Najbardziej interesujące w powrocie tartanu nie jest nawet to, że pojawia się ponownie w kolekcjach. Znacznie ciekawsza jest zmiana nastroju, którą reprezentuje. Po latach bardzo jasnych, niemal monochromatycznych wnętrz znów dobrze wyglądają przestrzenie bardziej warstwowe: z książkami, wzorami, ciemniejszym drewnem, przedmiotami vintage i tekstyliami, które nie próbują być niewidoczne. Kraciasty pled jest najprostszym sposobem, żeby sprawdzić tę estetykę bez przemalowywania ścian czy wymiany mebli. A jeśli jesienią zatęsknimy za écru, wystarczy go złożyć i schować do szafy.