„Z odzysku” był pełnometrażowym debiutem fabularnym Sławomira Fabickiego i pojawił się w polskich kinach w 2006 roku. Reżyser nie próbował jednak stworzyć efektownego kina gangsterskiego. Przemoc jest tutaj brudna, niewygodna i pozbawiona romantycznej otoczki, a Wojtek nie jest kolejnym filmowym twardzielem marzącym o łatwych pieniądzach. Wchodzi w ten świat, bo wydaje mu się, że właśnie w ten sposób może zdobyć środki potrzebne do zbudowania przyszłości z Katią. Im mocniej próbuje jej pomóc, tym bardziej sam zaczyna się pogrążać.
WIDEO…
Antoni Pawlicki jako 19-letni Wojtek próbuje wyrwać się z życia bez perspektyw
Wojtek wychował się bez ojca i mieszka na Śląsku, w rzeczywistości, w której trudno snuć wielkie plany na przyszłość. Zamknięte kopalnie, biedne dzielnice i brak perspektyw tworzą świat młodego bohatera. Najważniejsza jest dla niego Katia, starsza Ukrainka samotnie wychowująca syna Andrieja. Kobieta nie ma uregulowanej sytuacji pobytowej w Polsce, a Wojtek jest gotowy zrobić niemal wszystko, żeby mogła zostać w kraju. Problem w tym, że uczucie i dobre intencje nie wystarczają, kiedy brakuje pieniędzy. Chłopak zaczyna więc szukać sposobu na szybki zarobek. To właśnie wtedy przekracza granicę, zza której coraz trudniej będzie mu wrócić.
Nielegalne walki miały dać mu pieniądze. Później pojawili się gangsterzy
Wojtek bierze udział w nielegalnych walkach bokserskich, gdzie zauważa go Gazda, grany przez Jacka Braciaka. Mężczyzna proponuje mu pracę, która początkowo może wyglądać jak szansa na wyrwanie się z biedy. Szybko okazuje się jednak, że za pozornie legalnym zajęciem kryje się świat wymuszeń i brutalnego odzyskiwania długów. Wojtek coraz mocniej wikła się w przemoc, a pieniądze, które miały pomóc mu zbudować lepsze życie, zaczynają mieć coraz wyższą cenę. Fabicki pokazuje ten proces bez upiększeń. Bohater nie staje się gangsterem w jednej chwili, tylko krok po kroku przyzwyczaja się do przekraczania kolejnych granic. Najbardziej gorzkie jest to, że robiąc wszystko dla ludzi, których kocha, zaczyna się od nich oddalać.
Jacek Braciak, Jerzy Trela i Wojciech Zieliński w obsadzie „Z odzysku”
Antoniemu Pawlickiemu partneruje rosyjska aktorka Natalia Wdowina, która wcieliła się w Katię. Jacka Braciaka gra Gazdę, człowieka wprowadzającego Wojtka w świat odzyskiwania długów. W obsadzie znaleźli się również Jerzy Trela, Dorota Pomykała, Wojciech Zieliński, Jowita Budnik i Andrzej Mastalerz. Film wiele zawdzięcza aktorom, ale także zdjęciom Bogumiła Godfrejowa. Śląsk nie jest tutaj efektownym tłem, tylko integralną częścią historii. Szarość ulic, przemysłowy krajobraz i poczucie braku perspektyw wzmacniają wrażenie, że Wojtek został zamknięty w świecie, z którego bardzo trudno znaleźć uczciwe wyjście.
„Z odzysku” pokazano na festiwalu w Cannes
Debiut Sławomira Fabickiego szybko został zauważony za granicą. „Z odzysku” znalazło się w prestiżowej sekcji Un Certain Regard podczas festiwalu w Cannes w 2006 roku i otrzymało tam wyróżnienie Jury Ekumenicznego. To był dopiero początek zagranicznych sukcesów filmu. Sławomir Fabicki zdobył nagrodę za reżyserię na festiwalu w Salonikach, a Antoni Pawlicki został tam uznany za najlepszego aktora. Aktor otrzymał również nagrodę za swoją rolę na festiwalu w Bratysławie. Produkcja zdobywała wyróżnienia także za scenariusz, zdjęcia i montaż, a Polska wybrała ją jako swojego kandydata do Oscara w kategorii filmu nieanglojęzycznego. Ostatecznie „Z odzysku” nie znalazło się jednak w gronie nominowanych.
Gdzie obejrzeć „Z odzysku”?
Po 20 latach „Z odzysku” nadal robi wrażenie przede wszystkim dlatego, że nie próbuje usprawiedliwiać swojego bohatera ani przedstawiać jego wejścia w przestępczy świat jako ekscytującej przygody. To historia młodego człowieka, który chce zrobić coś dobrego, ale wybiera drogę prowadzącą go w dokładnie przeciwnym kierunku. Antoni Pawlicki świetnie oddaje zagubienie Wojtka, jego determinację i narastającą świadomość, że kolejne kompromisy zaczynają odbierać mu wszystko, na czym zależało mu najbardziej. „Z odzysku” można obecnie obejrzeć bezpłatnie z reklamami w TVP VOD, więc to dobry moment, żeby przypomnieć sobie film, który dwie dekady temu reprezentował Polskę w oscarowym wyścigu i został zauważony w Cannes.