Akcja filmu rozgrywa się w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie, miejscu, które od lat jest domem dla ludzi związanych z teatrem, filmem i estradą. To właśnie tam Jacek Bławut umieścił bohaterów swojej opowieści. Nie stworzył jednak kolejnego smutnego filmu o przemijaniu. Zamiast tego pokazał ludzi, którzy mają za sobą długie kariery, pamiętają dawne sukcesy, czasami kłócą się o drobiazgi, ale wciąż pragną przeżywać coś ekscytującego. W ich codzienność niespodziewanie wkracza pewien aktor, który wpada na pomysł niemal niemożliwy do zrealizowania. Chce, żeby mieszkańcy domu ponownie stanęli na scenie.

WIDEO…

player placeholder

„Jeszcze nie wieczór”. Jan Nowicki przyjeżdża do Skolimowa i wywraca wszystko do góry nogami

Głównym bohaterem filmu jest Jerzy, grany przez Jana Nowickiego. To aktor, który trafia do domu w Skolimowie i szybko odkrywa, że jego mieszkańcy wcale nie zamierzają spędzać reszty życia wyłącznie na wspominaniu dawnych ról. Choć wielu z nich zmaga się z ograniczeniami wynikającymi z wieku, wciąż mają ogromną potrzebę tworzenia i występowania przed publicznością. Jerzy postanawia wykorzystać tę energię i proponuje przygotowanie przedstawienia na podstawie „Fausta” Johanna Wolfganga Goethego. Pomysł wydaje się szalony, ponieważ organizacja spektaklu z udziałem starszych aktorów wiąże się z wieloma trudnościami. Nie wszyscy od razu podchodzą do niego z entuzjazmem, pojawiają się konflikty, ambicje i wątpliwości. Jednak im bardziej przygotowania nabierają tempa, tym wyraźniej widać, że dla bohaterów powrót na scenę oznacza coś znacznie ważniejszego niż kolejny występ. To możliwość odzyskania części życia, za którym tęsknili.

Jeszcze nie wieczór
Fot. materiały prasowe
Zobacz także:

Beata Tyszkiewicz, Irena Kwiatkowska i Roman Kłosowski. Takiej obsady dziś już nie zobaczymy

Największym atutem „Jeszcze nie wieczór” jest obsada, w której spotkały się prawdziwe legendy polskiego aktorstwa. Obok Jana Nowickiego pojawiają się między innymi Beata Tyszkiewicz, Irena Kwiatkowska i Roman Kłosowski. Dla wielu widzów szczególnie poruszająca może być obecność Ireny Kwiatkowskiej, niezapomnianej kobiety pracującej z „Czterdziestolatka” i jednej z najwybitniejszych polskich aktorek komediowych. W filmie występuje także Beata Tyszkiewicz, której elegancja i ekranowa charyzma od dekad przyciągały uwagę publiczności. Roman Kłosowski, kojarzony przede wszystkim z rolą Maliniaka w „Czterdziestolatku”, pokazuje z kolei, jak wiele można przekazać nawet w pozornie zwyczajnych scenach. Szczególne znaczenie ma fakt, że część aktorów występujących w produkcji była już wówczas w bardzo zaawansowanym wieku. Dzięki temu opowieść o przemijaniu nabiera dodatkowej autentyczności. Nie oglądamy jedynie postaci napisanych na potrzeby scenariusza, ale ludzi, których zawodowe doświadczenia i prawdziwe biografie nadają filmowi wyjątkowy charakter.

Film Jacka Bławuta powstał w prawdziwym Domu Artystów Weteranów w Skolimowie

Skolimów nie jest przypadkowym miejscem akcji. Dom Artystów Weteranów Scen Polskich istnieje od lat i zajmuje szczególne miejsce w historii polskiego teatru. Mieszkali w nim artyści, którzy przez dekady występowali na scenach całego kraju, a później znaleźli tam spokój i opiekę. Jacek Bławut wykorzystał tę przestrzeń nie tylko jako tło wydarzeń, ale jako ważną część opowieści. Korytarze, pokoje i wspólne pomieszczenia stają się miejscem rozmów, wspomnień, drobnych sporów i przygotowań do spektaklu. Reżyser, znany wcześniej przede wszystkim z kina dokumentalnego, potrafił uchwycić codzienność mieszkańców w sposób bardzo naturalny. Kamera obserwuje ich z bliska, nie odbierając im godności ani poczucia humoru. Właśnie dlatego „Jeszcze nie wieczór” chwilami przypomina dokument, choć pozostaje filmem fabularnym. Granica między aktorem a graną przez niego postacią wydaje się tu wyjątkowo cienka.

„Jeszcze nie wieczór” zdobył uznanie na festiwalu w Gdyni

Film Jacka Bławuta miał premierę w 2008 roku i został pokazany na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Produkcja zwróciła uwagę zarówno niezwykłą obsadą, jak i sposobem opowiadania o starości. Jan Nowicki otrzymał za rolę Jerzego nagrodę dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Było to szczególne wyróżnienie, ponieważ jego bohater nie jest człowiekiem, który spokojnie godzi się z upływem czasu. Przeciwnie, próbuje pobudzić innych do działania, nawet jeśli sam musi zmierzyć się z własnymi ograniczeniami. Film doceniono również za reżyserię. Dla Jacka Bławuta, który wcześniej zdobywał uznanie jako dokumentalista, „Jeszcze nie wieczór” było ważnym krokiem w stronę pełnometrażowego kina fabularnego. Zamiast efektownej historii zbudowanej na wielkich zwrotach akcji stworzył opowieść, której siła tkwi w bohaterach, ich osobowościach i relacjach.

To nie jest kolejny smutny film o starości. Właśnie dlatego warto go przypomnieć

„Jeszcze nie wieczór” porusza temat przemijania, ale robi to w sposób daleki od stereotypowych opowieści o samotnych starszych ludziach. Bohaterowie bywają złośliwi, uparci, zazdrośni i niezwykle zabawni. Mają swoje ambicje, wspomnienia i niespełnione marzenia. Nie chcą, żeby ktokolwiek traktował ich wyłącznie przez pryzmat wieku. Przygotowania do wystawienia „Fausta” stają się dla nich okazją do przypomnienia sobie, kim byli i kim nadal mogą być. W filmie jest miejsce na wzruszenie, ale równie ważne są humor i energia, których nie brakuje mieszkańcom Skolimowa. To również opowieść o samym aktorstwie, zawodzie, z którym trudno się rozstać nawet wtedy, gdy kończą się regularne występy. Dla Jana Nowickiego, Beaty Tyszkiewicz, Ireny Kwiatkowskiej i pozostałych artystów udział w tej produkcji był czymś więcej niż kolejnym punktem w filmografii. Dziś, kiedy wielu z nich nie ma już wśród nas, „Jeszcze nie wieczór” jest także niezwykłym zapisem ich obecności na ekranie.

Gdzie obejrzeć „Jeszcze nie wieczór”?

„Jeszcze nie wieczór” to film z 2008 roku, którego dostępność w polskich serwisach streamingowych może się zmieniać. Przed seansem warto sprawdzić aktualną ofertę platform VOD i katalogi wypożyczalni internetowych. Jeśli jednak uda się znaleźć tę produkcję, warto poświęcić jej uwagę nie tylko ze względu na imponującą obsadę. Jacek Bławut stworzył film, który przypomina, że potrzeba bliskości, uznania i twórczego działania nie znika wraz z wiekiem. A widok tylu znakomitych polskich aktorów w jednej historii sprawia, że dziś ogląda się go z zupełnie innymi emocjami niż w momencie premiery.

Jeszcze nie wieczór
Fot. materiały prasowe