Reklama

Detektyw, który nie potrafi odpuścić, i złodziej, który ma odpowiedź na każdy ruch policji. Nowy serial Netfliksa „Nemezis” wystartował 14 maja i błyskawicznie wjechał na szczyty zestawień w Polsce i kilkudziesięciu innych krajach. Krytycy chwalą produkcję za rytm i klimat Los Angeles po zmroku. Część widzów ma do niej mieszane uczucia, ale trudno przejść obojętnie obok tytułu, o którym mówi dziś cały Netflix.

O czym jest serial „Nemezis”? Historia, która zaczyna się od jednego napadu

Akcja toczy się w Los Angeles. Isaiah Stiles to porucznik z wydziału napadów i zabójstw LAPD, dla którego praca dawno przestała być pracą. Stała się obsesją. Po drugiej stronie barykady stoi Coltrane Wilder, mózg najbardziej brawurowych skoków w mieście. Każde uderzenie zaplanowane co do minuty, każdy ślad zatarty, każdy ruch o krok przed policją. Pojedynek między nimi nie sprowadza się do klasycznej zabawy w kotka i myszkę. Courtney A. Kemp pisze obu mężczyzn z taką samą uwagą, daje im rodziny, podwójne życia i własne zasady. Stiles ma żonę, dziecko i kalendarz pełen spraw, które przegrał. Wilder prowadzi firmę pod własnym nazwiskiem, mieszka w pięknym domu, a wieczorami siada do kolacji z bliskimi. Tylko że oprócz tego planuje napady, na które po latach pościgu nie ma zgody nikt poza nim. Wątków pobocznych pojawia się tu sporo. Lojalność wewnątrz ekipy Wildera, zazdrość w policyjnym wydziale, układy z prokuraturą, nastolatek, którego los splata się z obiema stronami konfliktu. Brzmi znajomo, bo to dokładnie ten typ kryminału, który Netflix wprowadził na stałe do swojego repertuaru. Tyle że w „Nemezis” rytm jest bardziej filmowy niż serialowy, a duża część widzów ogląda wszystkie 8 odcinków w jeden weekend.

Kto gra w „Nemezis”? Obsada, której Netflix mocno pilnuje

W rolach głównych pojawiają się Matthew Law jako detektyw Isaiah Stiles i Y'lan Noel jako Coltrane Wilder. To na ich pojedynku trzyma się cały serial. Noel jest tu w pełnej formie. Spokojny, opanowany, z chłodem, który czuć w każdej scenie negocjacji. Law gra detektywa, który nie umie wyjść z roli i wnosi ją do każdej rozmowy w domu. W drugim planie zobaczysz Gabrielle Dennis, Cleopatrę Coleman, Michaela Pottsa, Sophinę Brown, Tre Hale'a, Domenicka Lombardozziego, Jonniego Parka i Arianę Guerrę. Showrunnerką jest Courtney A. Kemp, która stworzyła uniwersum „Power” i od lat pisze męskich antybohaterów lepiej niż większość ekipy w Hollywood. Współtwórczynią i producentką wykonawczą serialu jest Tani Marole.

Sukces „Nemezis”

Premiera odbyła się 14 maja i w ciągu kilku dni serial wskoczył na podium w 71 krajach. W amerykańskim zestawieniu Netfliksa „Nemezis” zajął pierwsze miejsce w tygodniu od 12 do 18 maja. To wynik, którego od dawna nie osiągnął żaden nowy kryminał platformy. Najmocniejszą walutą produkcji są sceny napadów. Mają ciężar, planowanie, chaos i ten specyficzny klimat Los Angeles po zmroku, który przez lata wypracowali twórcy „Gorączki” Michaela Manna. Recenzenci „Variety” i „The Guardian” zwracają uwagę, że Kemp świadomie sięga po ten styl i adaptuje go do współczesnego serialu Netfliksa. Na Rotten Tomatoes krytycy dali „Nemezis" 90 procent. Drugi powód popularności to obsada. Y'lan Noel od „The First Purge” cierpliwie buduje filmografię i tutaj dostaje rolę, jakiej dawno nie miał. Matthew Law, znany szerszej publiczności z mniejszych produkcji, w „Nemezis" gra detektywa z napięciem, które ogląda się bardzo łatwo. Dużo dobrego dzieje się też w scenach z udziałem Cleopatry Coleman i Gabrielle Dennis.

Opinie o „Nemezis”. Krytycy zachwyceni, widzowie podzieleni

Pomiędzy ocenami profesjonalnych recenzentów i widzów otworzyła się przepaść. Krytycy z Rotten Tomatoes wystawili „Nemezis” 90 procent, publiczność zatrzymała się na 44. Część osób pisze wprost, że serial wciąga dopiero od trzeciego odcinka i wymaga cierpliwości. Inni zarzucają mu nierówne tempo, sztuczne dialogi i przewidywalne zwroty akcji w drugiej połowie sezonu. W komentarzach często wraca jedna myśl. Sceny napadów to mocna strona produkcji, a fabuła w połowie sezonu zaczyna się sypać. Pojawiają się też głosy, że scenariusz zbyt dosłownie czerpie z „Gorączki” Manna i nie próbuje wymyślać własnego języka. Z drugiej strony pochlebne recenzje podkreślają, że chłodny rytm i charyzma Noela rekompensują wszystkie potknięcia. Widzowie, którzy zostali z serialem do końca, przyznają, że osiem odcinków układa się w spójną całość. „Nemezis” działa najlepiej wtedy, kiedy obaj bohaterowie siadają w jednym pomieszczeniu. Tych scen w drugiej połowie jest więcej.

Czy warto obejrzeć „Nemezis”?

Jeśli lubisz kryminały o dużych miastach, w których przestępca jest tak samo skomplikowaną postacią jak policjant, „Nemezis” zagra ci dobrze. Produkcja jest dla widzów, którzy nie szukają eksperymentu, a solidnego thrillera na osiem wieczorów. Kto woli powolne dramaty obyczajowe albo kryminały skandynawskie, w „Nemezis” może czuć się trochę zmęczony powtarzającymi się schematami. To nie jest serial, który zmieni twoje spojrzenie na gatunek kryminalny. Jeśli jednak masz słabość do historii o zawodowcach po dwóch stronach prawa, do tytułu wracają twoje weekendy szybciej, niż się tego spodziewasz. Premiera odbyła się 14 maja, wszystkie 8 odcinków dostępne jest na Netfliksie.

fot. mat. pras.

fot. mat. pras.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...