Sceny napadów jak z klasyka kina lat 90. Nowy thriller Netfliksa pojawił się w top 10 aż w 71 krajach
14 maja Netflix wypuścił premierę, która w jeden weekend zameldowała się w top 10 w 71 krajach. „Nemezis” to osiem godzinnych odcinków, kryminał z Los Angeles w tle i obsada, której od dawna nie schodziła z afiszy w mniejszych produkcjach. Courtney A. Kemp, twórczyni uniwersum „Power”, tym razem ustawia naprzeciwko siebie policjanta z obsesją na punkcie sprawy i przestępcę, którego nie sposób namierzyć. Pojedynek toczy się powoli, ale uwagę przyciąga już od pierwszych minut.

Detektyw, który nie potrafi odpuścić, i złodziej, który ma odpowiedź na każdy ruch policji. Nowy serial Netfliksa „Nemezis” wystartował 14 maja i błyskawicznie wjechał na szczyty zestawień w Polsce i kilkudziesięciu innych krajach. Krytycy chwalą produkcję za rytm i klimat Los Angeles po zmroku. Część widzów ma do niej mieszane uczucia, ale trudno przejść obojętnie obok tytułu, o którym mówi dziś cały Netflix.
O czym jest serial „Nemezis”? Historia, która zaczyna się od jednego napadu
Akcja toczy się w Los Angeles. Isaiah Stiles to porucznik z wydziału napadów i zabójstw LAPD, dla którego praca dawno przestała być pracą. Stała się obsesją. Po drugiej stronie barykady stoi Coltrane Wilder, mózg najbardziej brawurowych skoków w mieście. Każde uderzenie zaplanowane co do minuty, każdy ślad zatarty, każdy ruch o krok przed policją. Pojedynek między nimi nie sprowadza się do klasycznej zabawy w kotka i myszkę. Courtney A. Kemp pisze obu mężczyzn z taką samą uwagą, daje im rodziny, podwójne życia i własne zasady. Stiles ma żonę, dziecko i kalendarz pełen spraw, które przegrał. Wilder prowadzi firmę pod własnym nazwiskiem, mieszka w pięknym domu, a wieczorami siada do kolacji z bliskimi. Tylko że oprócz tego planuje napady, na które po latach pościgu nie ma zgody nikt poza nim. Wątków pobocznych pojawia się tu sporo. Lojalność wewnątrz ekipy Wildera, zazdrość w policyjnym wydziale, układy z prokuraturą, nastolatek, którego los splata się z obiema stronami konfliktu. Brzmi znajomo, bo to dokładnie ten typ kryminału, który Netflix wprowadził na stałe do swojego repertuaru. Tyle że w „Nemezis” rytm jest bardziej filmowy niż serialowy, a duża część widzów ogląda wszystkie 8 odcinków w jeden weekend.
Kto gra w „Nemezis”? Obsada, której Netflix mocno pilnuje
W rolach głównych pojawiają się Matthew Law jako detektyw Isaiah Stiles i Y'lan Noel jako Coltrane Wilder. To na ich pojedynku trzyma się cały serial. Noel jest tu w pełnej formie. Spokojny, opanowany, z chłodem, który czuć w każdej scenie negocjacji. Law gra detektywa, który nie umie wyjść z roli i wnosi ją do każdej rozmowy w domu. W drugim planie zobaczysz Gabrielle Dennis, Cleopatrę Coleman, Michaela Pottsa, Sophinę Brown, Tre Hale'a, Domenicka Lombardozziego, Jonniego Parka i Arianę Guerrę. Showrunnerką jest Courtney A. Kemp, która stworzyła uniwersum „Power” i od lat pisze męskich antybohaterów lepiej niż większość ekipy w Hollywood. Współtwórczynią i producentką wykonawczą serialu jest Tani Marole.
Sukces „Nemezis”
Premiera odbyła się 14 maja i w ciągu kilku dni serial wskoczył na podium w 71 krajach. W amerykańskim zestawieniu Netfliksa „Nemezis” zajął pierwsze miejsce w tygodniu od 12 do 18 maja. To wynik, którego od dawna nie osiągnął żaden nowy kryminał platformy. Najmocniejszą walutą produkcji są sceny napadów. Mają ciężar, planowanie, chaos i ten specyficzny klimat Los Angeles po zmroku, który przez lata wypracowali twórcy „Gorączki” Michaela Manna. Recenzenci „Variety” i „The Guardian” zwracają uwagę, że Kemp świadomie sięga po ten styl i adaptuje go do współczesnego serialu Netfliksa. Na Rotten Tomatoes krytycy dali „Nemezis" 90 procent. Drugi powód popularności to obsada. Y'lan Noel od „The First Purge” cierpliwie buduje filmografię i tutaj dostaje rolę, jakiej dawno nie miał. Matthew Law, znany szerszej publiczności z mniejszych produkcji, w „Nemezis" gra detektywa z napięciem, które ogląda się bardzo łatwo. Dużo dobrego dzieje się też w scenach z udziałem Cleopatry Coleman i Gabrielle Dennis.
Opinie o „Nemezis”. Krytycy zachwyceni, widzowie podzieleni
Pomiędzy ocenami profesjonalnych recenzentów i widzów otworzyła się przepaść. Krytycy z Rotten Tomatoes wystawili „Nemezis” 90 procent, publiczność zatrzymała się na 44. Część osób pisze wprost, że serial wciąga dopiero od trzeciego odcinka i wymaga cierpliwości. Inni zarzucają mu nierówne tempo, sztuczne dialogi i przewidywalne zwroty akcji w drugiej połowie sezonu. W komentarzach często wraca jedna myśl. Sceny napadów to mocna strona produkcji, a fabuła w połowie sezonu zaczyna się sypać. Pojawiają się też głosy, że scenariusz zbyt dosłownie czerpie z „Gorączki” Manna i nie próbuje wymyślać własnego języka. Z drugiej strony pochlebne recenzje podkreślają, że chłodny rytm i charyzma Noela rekompensują wszystkie potknięcia. Widzowie, którzy zostali z serialem do końca, przyznają, że osiem odcinków układa się w spójną całość. „Nemezis” działa najlepiej wtedy, kiedy obaj bohaterowie siadają w jednym pomieszczeniu. Tych scen w drugiej połowie jest więcej.
Czy warto obejrzeć „Nemezis”?
Jeśli lubisz kryminały o dużych miastach, w których przestępca jest tak samo skomplikowaną postacią jak policjant, „Nemezis” zagra ci dobrze. Produkcja jest dla widzów, którzy nie szukają eksperymentu, a solidnego thrillera na osiem wieczorów. Kto woli powolne dramaty obyczajowe albo kryminały skandynawskie, w „Nemezis” może czuć się trochę zmęczony powtarzającymi się schematami. To nie jest serial, który zmieni twoje spojrzenie na gatunek kryminalny. Jeśli jednak masz słabość do historii o zawodowcach po dwóch stronach prawa, do tytułu wracają twoje weekendy szybciej, niż się tego spodziewasz. Premiera odbyła się 14 maja, wszystkie 8 odcinków dostępne jest na Netfliksie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

fot. mat. pras.


