Za najstarszy klub książki uchodzi słynny Dalton Book Club, działający nieprzerwanie od maja 1764 (!) roku, ale to wcale nie znaczy, że wcześniej nie było innych. Prawdopodobnie grupy dyskusyjne i kółka literackie zaczęły powstawać, gdy tylko książki stały się powszechnie dostępne, bo przecież dobra lektura ma to do siebie, że natychmiast chce się komuś o niej opowiedzieć. Dlatego nieustannie powstają nowe konta bookstagramowe i booktokowe, które najciekawsze są właśnie na początku (zanim wejdą w barterowe układy z wydawcami), gdy jeszcze prezentują całkowicie autorski dobór tytułów. Najwyraźniej rozwój współczesnych mediów informacyjnych i towarzyszące mu zmiany w percepcji (stopniowe tracenie umiejętności skupienia uwagi na tekście) nie wpływają aż tak destrukcyjnie na czytelników, jak próbuje nam się wmówić. Być może tak samo jest z potrzebą rozmawiania o książkach. Choć rozwój technologii informacyjnych znacząco wpłynął na formę tych dyskusji.
WIDEO…
Kluby książkowe gwiazd
Na Zachodzie bardzo sprawnie funkcjonuje „model gwiazdorski”, w ramach którego celebryci, kiedyś znani głównie z kina i telewizji, a obecnie również – a może przede wszystkim – z TikToka i Instagramu, polecają książki do przeczytania i tworzą przestrzeń do dyskusji o nich. Prekursorką była tu Oprah Winfrey. W latach 90., prowadząc program „Oprah’s Book Club”, wypromowała własny, jeden z najbardziej wpływowych klubów książki na świecie, który potem przekształcił się w internetowy „Oprah Book Club 2.0”. Działa on zresztą do dziś, choć rola samej Winfrey sprowadza się już tylko do polecania tytułów. Jej śladem poszło wiele znanych aktorek oraz aktorów, jak choćby Emma Roberts, Reese Witherspoon , Emma Watson, Natalie Portman i Pedro Pascal, a także gwiazdy muzyki: Florence Welch i chyba najpopularniejsza dzisiaj książkowa influencerka wśród gwiazd muzyki pop – Dua Lipa. Service95 Book Club, na którym wokalistka nie tylko co miesiąc prezentuje wybrane tytuły oraz publikuje wywiady z pisarkami i pisarzami (wśród jej gości była m.in. nasza noblistka Olga Tokarczuk), ale również zachęca do dzielenia się własnymi przemyśleniami na temat lektur, cieszy się niebywałym zainteresowaniem.
Lipa stworzyła także realnie istniejącą bibliotekę ksiąg zakazanych, cenzurowanych i usuwanych z programów nauczania. Nazywa się Manifesto Library i mieści się w portugalskim mieście Porto. To umocniło jej opiniotwórczy autorytet i sprawiło, że działalność piosenkarki jest obecnie najczęściej przytaczanym przykładem skutecznego rekomendowania książek i promowania czytelnictwa.
Kluby książki w Polsce
W naszym kraju „model gwiazdorski” również funkcjonuje. Są celebryci, którzy pokazują się z książkami i polecają różne tytuły – choćby Maja Ostaszewska, Tomasz Kot, Julia Wieniawa i Gabi Drzewiecka – ale ich działania nie stały się opiniotwórczym fenomenem, a do tego raczej nie tworzą przestrzeni na dyskusje o polecanych książkach. W Polsce nieustającą popularnością cieszą się za to kluby książki organizowane w bibliotekach miejskich. To przede wszystkim w nich skupia się u nas tradycja czytania i wspólnego omawiania lektur. Pandemia nie zdołała jej zniszczyć. Co prawda sprawiła, ze na pewien czas spotkania musiały się przenieść do sieci, ale potem, gdy znowu stały się możliwe, szybko wróciły do łask i cieszą się obecnie rosnącym zainteresowaniem. Ludzie najwyraźniej bardzo chcą czytać i rozmawiać o tym, co przeczytali.
Inicjatywa pasjonatów
Formuła klubów książki stała się również przestrzenią dla wielu oddolnych inicjatyw animowanych przez pasjonatów książek oraz osób zawodowo z nimi związanych. Jedną z nich jest Agata Napiórska – dziennikarka, redaktorka naczelna i autorka książek. Założyła Klub Czytelniczy „Książki na Kryzys”, bo wierzy, ze czytaniem da się rozwiązać lub złagodzić wiele kryzysów. – Miałam potrzebę stworzenia wspólnoty osób, które będą się regularnie spotykały, aby rozmawiać o książkach. Zależało mi na tym, żeby mój klub książki nie onieśmielał, żeby każda osoba czuła się swobodnie i bezpiecznie. Wiem, ze często niełatwo jest zabrać głos na forum, ale nie wywołuje do odpowiedzi, można przyjść i posłuchać. Nie trzeba się odzywać – podkreśla Napiórska.
Ofelia, znana wokalistka i influencerka, razem z dziennikarką Lolą (Aleksandra Charzewska) też postanowiły stworzyć klub ksiaźki (we współpracy z wydawnictwem PWN – PWN Book Club ), będacy wypadkowa ich osobistych zainteresowań i pasji do literatury… popularnonaukowej. – Książki naukowe to temat wyjątkowo sexy i najwyższy czas, żeby znalazły się w centrum uwagi – mówi Lola. – Psychologia, sztuka, historia, filozofia, socjologia – mamy w Polsce wspaniałych, niezwykle madrych autorów i popularyzatorów wiedzy, których twórczość chcemy promować, jak choćby prof. Edward Nęcka, Paweł Bień i dr Grażyna Bastek – wymienia i dodaje, że zależało im na stworzeniu przestrzeni, w której miłość do książek mogłaby krążyć między ludźmi, rozkwitać, prowadzić ku nowym historiom, ideom, poszerzać horyzonty. – Czytanie samo w sobie jest podróżą, ale możliwość dzielenia lektury z innymi nadaje jej jeszcze głębszy sens. Marzyłyśmy o społeczności zbudowanej wokół uwagi, rozmów i wspólnych odkryć, która tak jak wybierane przez nas książki istnieje w wersji analogowej – tłumaczy. Najwyraźniej właśnie ta potrzeba powrotu do analogowych aktywności stała się głównym motorem napędowym rosnącej popularności klubów książki. Ofelia mówi o tym wprost: – Jesteśmy przesyceni pustymi, kolorowymi treściami. Może więc potrzebujemy rozmawiać o książkach dla zrównoważenia tych wszystkich pytań do asystenta AI i scrollowania TikToka.
Także redakcja „Książki. Magazyn do czytania”, chyba najbardziej wpływowego polskiego periodyku poświęconego literaturze, postanowiła stworzyć własny Książkowy Klub Książki. Ma w tym jednak konkretny cel. Wojciech Szot, redaktor prowadzący magazynu „Książki”, mówi o nim tak: – Chcemy jako redakcja poznać naszych czytelników i ich opinie. Klub Książki to okazja do rozmowy, z której – jestem przekonany – będziemy czerpać też jako redaktorzy przy pomysłach na teksty, tak byśmy byli blisko czytelników i czytelniczek. Dyskusje o książkach, które przy okazji są przestrzenią zbliżenia między redakcją a czytelnikami oraz aktywnej wymiany myśli, wydają się znakomitą inicjatywą, dzięki której każda ze stron może zyskać coś cennego. Co ciekawe, podobnie jak w przypadku Agaty Napiórskej oraz Ofelii i Loli Szot zamierza prezentować w Książkowym Klubie Książki tytuły opowiadające o problemach, które są nam bliskie. – Na debiut klubu wybraliśmy książkę o dezinformacji, kolejna będzie dotyczyła tego, jak dzisiaj budujemy więzi społeczne. Myślę, że gdy nasz klub się rozwinie, decyzje będziemy podejmować razem z czytelnikami i czytelniczkami. A wtedy wszystko się może zdarzyć.
To jednak są ci czytelnicy? Ofelia tłumaczy rzeczowo: – Zdecydowanie mniej ludzi czyta w taki sposób, jak czytało się 30 lat temu. Dzisiaj konsumujemy tak ogromną ilość informacji w każdej minucie życia, że przestrzeń na czytanie jest luksusem, wielkim przywilejem. Nie zmienia to jednak faktu, że czytamy. Zarówno generacja Z, jak i młodsi. Kultura bookstagramu, subkultury czytelniczej, się powiększa. Czytanie jest dziś sexy. Chociaż czasem przybiera to zabawne formy, np. hasztagu w social mediach #performativemale (tzw. mężczyzna performatywny, niby prokobiecy, ale tak naprawdę tylko na pokaz). To już „nisza”, w której książka stała się modnym gadżetem, jak markowe okulary czy buty. Osobiście preferuję jednak prawdziwe czytanie – zaznacza. Agata Napiórska jest jeszcze bardziej optymistyczna. Twierdzi, że według statystyk Biblioteki Narodowej Polacy czytają coraz więcej i zadaniem klubu książki jest właśnie motywowanie do regularnego czytania. – W dzisiejszych czasach to też spore ułatwienie – nie musimy przedzierać się przez tysiące tytułów dostępnych na rynku, czytamy zadaną lekturę, po którą być może sami byśmy nie sięgnęli. Staram się różnicować książki gatunkowo, raz powieść, raz reportaż, raz esej. Ale serio, o każdej książce da się porozmawiać i zwykle są to szalenie burzliwe dyskusje – dodaje. Bardziej powściągliwy w ocenie jest Wojciech Szot. Twierdzi, że ci, którzy czytają i chcą o tym rozmawiać, to nie jest może wielka grupa, ale wciąż spora, o czym świadczy fakt, że „Książki. Magazyn do czytania” działają od 15 lat. Czy można to potraktować jako dowód? Owszem. – Czytanie jest samotniczym zajęciem, ale rozmawianie o lekturach jest bardzo towarzyskie i rozwijające – zauważa Napiórska i trudno odmówić jej racji. W dość niespokojnych dziś czasach łakniemy analogowego kontaktu z drugim człowiekiem, a książki są znakomitym pretekstem, i to na wielu poziomach. Od bardzo dawna. – Lubimy rozmawiać o pasjach i o tym, co dla nas przyjemne. Chcemy też poznawać opinie innych, ale w sympatyczniejszych okolicznościach niż serwisy społecznościowe – zauważa Szot. Analogowy świat się o nas upomina. Najwyższy czas.



















