„Wiadomości dla Isabelle” to premiera, po której sięgniesz po chusteczki. Netflix ma hit na czerwcowy wieczór
Jill nie potrafi pogodzić się ze śmiercią siostry, więc robi jedyną rzecz, która przynosi jej ulgę. Dzwoni na jej stary numer i nagrywa wiadomości o swoim pogmatwanym życiu w San Francisco. Kłopot w tym, że numer dawno zmienił właściciela. Po drugiej stronie jest Wes, agent nieruchomości z Teksasu, który słyszy wszystko, czego usłyszeć nie powinien. „Wiadomości dla Isabelle” trafią na Netfliksa 19 czerwca.

Zoey Deutch i Nick Robinson spotykają się na ekranie, nie patrząc sobie w oczy. On odbiera wiadomości głosowe nagrywane do zmarłej, ona nie ma pojęcia, że ktokolwiek ich słucha. „Wiadomości dla Isabelle” to historia o stracie, która zamienia się w nieoczekiwaną bliskość. Reżyserka Leah McKendrick przyznaje, że inspirowała się klasykami pokroju „Notting Hill” i „Bezsenności w Seattle”.
O czym są „Wiadomości dla Isabelle”? Numer, który zmienił właściciela i wszystko inne
Jill po śmierci siostry Isabelle nie umie powiedzieć jej „do widzenia”. Zamiast tego, co jakiś czas dzwoni na jej stary numer i nagrywa wiadomości głosowe. Opowiada w nich o swoim chaotycznym życiu w San Francisco, o marzeniu o pracy cukierniczki, o porażkach i o tym, jak trudno funkcjonować bez najbliższej osoby. To jej prywatny rytuał, sposób na to, by siostra wciąż gdzieś była. Numer Isabelle dawno jednak przeszedł w inne ręce. Należy teraz do Wesa, agenta nieruchomości z Austin w Teksasie, który zaczyna odbierać te szczere, czasem zabawne, czasem łamiące serce nagrania. Wes nie powinien ich słuchać, a mimo to nie kasuje ani jednego. Z czasem zaczyna czekać na kolejne wiadomości i poznaje Jill lepiej niż ludzie, których spotyka na co dzień. Cała relacja rozwija się więc zanim bohaterowie w ogóle się zobaczą.
Kto gra w „Wiadomościach dla Isabelle”? Zoey Deutch, Nick Robinson i znajome twarze
W Jill wciela się Zoey Deutch, znana z „Set It Up” i „Zombieland: Podwójny strzał”. Wes to Nick Robinson, którego widzowie pamiętają z „Twojego Simona” i „Jurassic World”. Zmarłą Isabelle, obecną w retrospekcjach, gra Ciara Bravo. W obsadzie znaleźli się też Nick Offerman, Harry Shum Jr., Lukas Gage, Megan Danso, Gil Bellows, Toby Sandeman i Spencer Lord. Za kamerą stanęła Leah McKendrick, która napisała również scenariusz. Za muzykę odpowiadają Este Haim z zespołu HAIM oraz Amanda Yamate, a produkcją zajęło się Sony Pictures.
Dlaczego o „Wiadomościach dla Isabelle” mówią fanki „Notting Hill”?
Leah McKendrick nie ukrywa, skąd czerpała inspirację. Wymienia „Bezsenność w Seattle” i „Notting Hill”, czyli komedie romantyczne, w których uczucie rodzi się na odległość, zanim bohaterowie naprawdę się poznają. Tutaj rolę listu czy radiowej audycji przejmuje poczta głosowa, a całą bliskość budują nagrane wiadomości. Film gra na dwóch emocjach naraz. Z jednej strony jest tu żałoba i tęsknota za siostrą, z drugiej lekki, komediowy ton typowy dla gatunku. McKendrick prowadzi obie te nuty równolegle, więc scena, która rozśmiesza, potrafi chwilę później ścisnąć za gardło. San Francisco i Austin dają filmowi ciepłą, wakacyjną oprawę, a ścieżka dźwiękowa Este Haim dokłada do tego nastrojowe tło.
Zwiastun „Wiadomości dla Isabelle”, który zapowiada śmiech i łzy
Zapowiedź zdradza dokładnie tyle, ile trzeba. Wes tłumaczy znajomym, że jakaś nieznajoma zostawia mu wiadomości na służbowym telefonie i że są one adresowane do jej siostry. W tle słychać głos Jill, która pyta wprost, jak ma sobie poradzić bez najbliższej osoby. To zestawienie żartu i wzruszenia w ciągu kilkudziesięciu sekund najlepiej oddaje, na czym polega ten film. Premiera „Wiadomości dla Isabelle” odbywa się 19 czerwca, czyli tuż przed weekendem, co czyni z tej produkcji naturalny wybór na seans we dwoje albo w babską ekipę. Zwiastun z polskimi napisami obejrzysz na oficjalnym kanale Netflix Polska:
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
„Wiadomości dla Isabelle” to więcej niż komedia romantyczna
To propozycja przede wszystkim dla widzów, którzy lubią komedie romantyczne z drugim dnem. Jeśli wracasz do „Bezsenności w Seattle” albo „Notting Hill” i nie przeszkadza ci, że film po drodze potrafi wzruszyć, „Wiadomości dla Isabelle” trafią w twój gust. Wątek żałoby jest tu obecny, ale obudowany humorem, więc seans nie zostawia widza w ciężkim nastroju. Zoey Deutch i Nick Robinson budują chemię głównie głosem i mimiką, bo przez sporą część historii dzieli ich telefon. To film na spokojny wieczór, z chusteczkami w zasięgu ręki i bez ambicji rewolucjonizowania gatunku. Dobrze sprawdzi się jako weekendowa premiera dla fanek romansów, które cenią równowagę między śmiechem a emocją.




