Mongolska lub opadająca powieka nie ułatwia codziennego makijażu. Większość kobiet zapomina o klasycznej, czarnej kresce czy opalizujących cieniach pod oczy. Cześć zbiera się w fałdkach skórnych, mimo użycia bazy. Tusze również bywają wyzwaniem, gdyż po całym dniu pracy zostawiają nieestetyczne stemple lub osypują się na powiece. Ja znalazłam takie, które sprostały wszystkim tym przeciwnościom. I nie kosztują więcej niż 50 zł.

WIDEO

player placeholder

Loreal Tusz do Rzęs Panorama Black

Ten tusz robi wachlarz rzęs i nadaje im panoramiczny kształt. Są wyraźnie dłuższe, gęstsze i idealnie rozdzielone. Nie tworzy nieestetycznych pajączków. Dzięki technologii wielopoziomowego włosia i opatentowanej formule „stretch-flex” pozwala na dotarcie do nawet najkrótszych i najcieńszych włosków. Złote opakowanie tuszu zawiera formułę, która nie zastyga w środku i jest bardzo wydajny. Możecie go spotkać bardzo często na sezonowych promocjach.

Max Factor 2000 Calorie Long Lash Era

To innowacyjna mascara wśród wielu moich koleżanek, które mają problem z opadająca powieką. Formuła Lash-Snatching zawiera polimery, które definiują każdy włosek i maksymalnie go wydłużają i pogrubiają, bez efektu przerysowania. Dodatkowo unoszą rzęsy i zapobiegają rozmazywaniu się, nawet po kilku godzinach. To doskonały kosmetyk, który nie zawodzi od lat. Wspaniała konsystencja, która liftinguje spojrzenie.

Zobacz także:

Max Factor False Lash Effect Supreme Recharge

Uwielbiam ten tusz do rzęs nie tylko za jego właściwości pielęgnacyjne, ale i możliwość zmieniania nabojów. To ekologiczne rozwiązanie, którego szukałam od lat. Daje efekt 7-krotnie większej objętości rzęs oraz pielęgnuje je tak, że po 4 tygodniach widać znaczną różnicę. Wzmacnia je i pokrywa nawet najkrótsze rzęsy, perfekcyjnie je rozdzielając. Spektakularny wygląd, który utrzymuje się przez cały dzień, a rzęsy są podkręcone i uniesione.