Reklama

Ulubione podkłady księżnej Diany. Od młodzieńczej świeżości po królewski szyk

Sekret nienagannego wyglądu Lady Di leżał w subtelności. Księżna Diana unikała ciężkiego efektu maski, wybierając formuły, które skutecznie wyrównywały koloryt skóry, intensywnie nawilżały i nadawały jej naturalny blask. W trakcie swojego życia w świetle reflektorów pozostawała wierna kilku kultowym produktom i markom, które idealnie współgrały z jej wymagającą cerą.

​Max Factor Miracle Touch, czyli ulubiony podkład młodej księżnej Diany

Jako 20-latka, przygotowując się do oficjalnej sesji zaręczynowej z księciem Karolem, Diana zachwyciła świat naturalnym, promiennym makijażem. Jej wizażysta sięgnął wtedy po lekki, nawilżający hit z tamtych lat, Max Factor Sheer Genius w odcieniu Honey Touch. Gwarantował on świeży efekt (tak zwane „dworskie glow”), a jednocześnie skutecznie tuszował drobne zaczerwienienia, z którymi księżna zmagała się od młodości. Co ciekawe, w toaletce i torebce Diany często znajdował się również kultowy podkład w sztyfcie Max Factor Pan Stik, którym punktowo maskowała niedoskonałości przed szybkim wyjściem.

il_1588xN.7382106309_ip1s
mat. prasowe

Choć tamte legendarne receptury to już przeszłość, marka stworzyła produkt, który idealnie naśladuje ten królewski efekt. Współczesnym odpowiednikiem jest Max Factor Miracle Touch Skin Perfecting Foundation. Ten unikalny podkład w kompakcie pod wpływem ciepła palców zmienia się w lekki fluid. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego oraz filtrowi SPF 30 nie tylko optycznie wymazuje pory i zaczerwienienia, ale też dba o wrażliwą cerę, dając jej dokładnie taki blask, jaki ponad cztery dekady temu zapoczątkowała Lady Di.

​Clarins Satin Finish, czyli ulubiony podkład księżnej Diany na co dzień

Kosmetyki do pielęgnacji oraz makijażu marki Clarins stanowiły filar codziennej rutyny Diany. W chłodniejsze i bardziej wymagające dni księżna chętnie wybierała nawilżający podkład o satynowym wykończeniu. Produkt ten działał niczym lekki krem koloryzujący, subtelnie wyrównywał koloryt cery, nie podkreślał suchych skórek i zapewniał maksymalny komfort noszenia przez cały dzień. Choć oryginalna formuła Satin Finish została wycofana z rynku, marka Clarins stworzyła nowoczesne alternatywy, które idealnie odwzorowują ten kultowy, królewski efekt „drugiej skóry”. Bezpośredni spadkobierca lekkości oryginału to Skin Illusion SPF 15, czyli nawilżający podkład o konsystencji serum, który łączy w sobie działanie pielęgnacyjne z bardzo naturalnym, świetlistym wykończeniem. Idealnie ukrywa drobne zaczerwienienia bez efektu maski.

Warto też zwrócić uwagę na Clarins Double Serum Foundation! To doskonały wybór na chłodniejsze dni i dla wymagającej cery. Ta hybryda makijażu i kultowego serum pielęgnacyjnego zapewnia głębokie nawilżenie, satynowy blask oraz barierę ochronną, którą tak bardzo ceniła księżna Diana w kosmetykach tej marki.

Guerlain Tenue de Perfection, czyli ulubiony puder księżnej Diany na wielkie wyjścia

Puder Guerlain, czyli królewski sposób na błysk fleszy! W latach 90. harmonogram Diany obfitował w wielogodzinne gale, podróże i sesje w świetle aparatów. Księżna panicznie bała się jednak efektu „świecenia się” twarzy pod wpływem mocnego oświetlenia. Aby temu zapobiec, jej wizażystka matowiła i dopracowywała makijaż prasowanym pudrem od Guerlain. Kosmetyk nakładała puszystym pędzlem wyłącznie na strefę T (czoło, nos, broda). Choć dawne kompakty odeszły do historii, marka stworzyła później produkt, który stał się synonimem makijażu na wielkie wyjścia w tym samym, wieczorowym stylu. Mowa o podkładzie Guerlain Tenue de Perfection! Łączy on przedłużoną trwałość z elegancją, zapewnia nienaganne krycie, a jednocześnie nie obciąża skóry.

​Jak makijażystka Diany aplikowała podkład?

Mary Greenwell, wieloletnia wizażystka księżnej Diany, wypracowała unikalną technikę aplikacji podkładu, która bazowała na precyzji i podkreślaniu naturalnego blasku cery. Każdy makijaż Greenwell zaczynała od absolutnej podstawy, czyli intensywnego nawilżenia. Nigdy nie nakładała kosmetyków na suchą skórę, dlatego rytuał rozpoczynał się od starannego wmasowania w twarz odżywczego kremu oraz odrobiny olejku różanego. Tak przygotowana cera stanowiła idealną bazę pod podkład. Makijażystka wybierała dla Diany odcienie o tonacji ciepłego beżu, co pozwalało skutecznie zrównoważyć naturalne, chłodne tony w skórze księżnej. Sam podkład był aplikowany bardzo cienką warstwą, aby uniknąć efektu maski. Zamiast budować grube krycie na całej twarzy, Mary Greenwell stosowała metodę punktową, cienie pod oczami oraz delikatne naczynka tuszowała miejscowo za pomocą korektora. Na sam koniec makijaż był utrwalany sypkim, półprzezroczystym pudrem (wizażystka najchętniej sięgała po produkty marek Laura Mercier lub Elizabeth Arden). Puder aplikowano wyłącznie na strefę T, czyli czoło, nos i brodę. Dzięki temu policzki księżnej pozostawały nietknięte matem, zachowując swój naturalny, zdrowy i świetlisty wygląd.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...