Ministerstwo Dobrego Mydła jest jedną z naszych ulubionych polskich marek. Założona przez siostry – Anię i Ulę Bieluń – niewielka manufaktura mydła przez kilka lat zdobyła pokaźne grono wiernych klientek. Ich kosmetyki są na bazie naturalnych składników i robione ręcznie, dodatkowo pięknie pachną, dlatego ciężko jest im się oprzeć. Wybrałam 5 produktów, które znajdują się w mojej pielęgnacji i bez których nie wyobrażam sobie pielęgnacyjnych rytuałów!

Konfitura Róża-Malina Ministerstwo Dobrego Mydła

Nie ma piękniej pachnącego kremu do twarzy niż konfitura róża-malina Ministerstwa Dobrego Mydła. Odkąd znalazła się w mojej kosmetyczce, jest kosmetykiem do zadań specjalnych. Olej z róż i malin, ekstrakt z lukrecji i wiele innych składników głęboko odżywiają cerę, natychmiast ją nawilżają i poprawiają jej wygląd, sprawiając, że jest promienna i gładka. Konfitura jednocześnie nie obciąża skóry, dzięki czemu nadaje się pod makijaż. Jeżeli dopiero rozpoczynacie przygodę z polską marką, warto zacząć od tego cudeńka.

Serum do pielęgnacji twarzy Róża-Malina Ministerstwo Dobrego Mydła

Najpierw było serum, dopiero póżniej konfitura. Ten produkt to rodzona siostra wspomnianego wyżej kremu – w duecie działają cuda. Używam serum najczęściej na noc zamiast kremu – jeżeli mam na twarzy jakieś podrażnienia, rano nie ma po nich śladu. Dodatkowo – jak się zapewne domyślacie – ten produkt pachnie równie wspaniale i działa relaksująco na zmysły. Poza tym odżywia skórę i redukuje przebarwienia. 

Olej z malin Ministerstwo Dobrego Mydła

W swojej kolekcji mam wszystkie oleje Ministerstwa Dobrego Mydła, ale to właśnie olej z pestek malin przypadł mi najbardziej go gustu. Ma specyficzny zapach, ale mi podobają się takie ziemiste nuty. Poza tym w kontakcie ze skórą szybko się utlenia i znika. Ma bardzo lekką konsystencję, bardzo szybko się wchłania, dzięki czemu praktycznie od razu zapominam, że mam go na twarzy. 

Polskie marki kosmetyczne a koronawirus – jak sobie radzą w obliczu pandemii? >>>

Sztyft Regenerujący Śliwka Ministerstwo Dobrego Mydła

Ten sztyft pachnie jak delicje. Oprócz tego, że muszę powstrzymywać się od zjedzenia go, ma same zalety. To wielofunkcyjny kosmetyk na bazie nierafinowanego masła shea, który stosuję do ciała – szczególnie w wyjątkowo suchych miejscach, takich jak łokcie, nadgarstki i kolana – ale również do twarzy. Świetnie sprawdza się na suchych ustach, natychmiast przynosząc ukojenie spierzchniętym wargom. 

Mydło hibiskus Ministerstwo Dobrego Mydła

Delikatne, piękne i o bardzo subtelnym zapachu – tak w skrócie można opisać ręcznie robione mydło hibiskus. Zawiera ekstrakt z hibiskusa oraz francuską glinkę różową, która nadaje się nawet do najdelikatniejszej cery naczynkowej. Nie wysusza skóry i można nim myć również twarz – robię tak wtedy, gdy akurat nie mam pod ręką żelu lub emulsji. Dodatkowo, mydło koi podrażnioną skórę, wzmacnia ją, wygładza cerę oraz pomaga pozbyć się zaskórników.