Czy paleta czterech cieni może być warta 1380 zł? Jako makijażystka, która od lat testuje zarówno budżetowe kosmetyki, jak i produkty z najwyższej półki, nie mogłam przejść obojętnie obok premiery LV Ombres Monogram Eyeshadow Palette. To obecnie prawdopodobnie najdroższa paleta cieni na rynku, a cena jednego odcienia wynosi około 345 zł. Miałam już okazję pracować standardową wersją LV Ombres, dlatego wiem, czego można spodziewać się po formule Louis Vuitton. Czy jednak dobre blendowanie, piękne kolory i kolekcjonerskie opakowanie z monogramem wystarczą, aby usprawiedliwić taką cenę? Mam na ten temat dość stanowczą opinię, a przy okazji pokażę wam trzy znacznie tańsze palety, które naprawdę zasługują na miejsce w kosmetyczce.
WIDEO…
LV Ombres Monogram Eyeshadow Palette - gorąca premiera kosmetyczna jesieni 2026
Jedną z najgłośniejszych premier kolekcji La Beauté Louis Vuitton są limitowane palety cieni LV Ombres Monogram Eyeshadow Palette, stworzone z okazji 130. rocznicy słynnego monogramu domu mody. Kosmetyki powstały w ramach współpracy Nicolasa Ghesquière’a, dyrektora artystycznego Louis Vuitton, oraz legendarnej makijażystki Dame Pat McGrath, która objęła stanowisko dyrektorki kreatywnej działu kosmetycznego marki. Każda paleta kosztuje 1380 zł i zawiera cztery cienie, co oznacza, że jeden odcień wyceniono na około 345 zł.
Do wyboru są dwie kontrastujące wersje kolorystyczne. LV Ombres 724 Monogram Dune nawiązuje do ciepłych, rozświetlonych słońcem pustynnych krajobrazów. W palecie znalazły się subtelne odcienie w tonacji złamanej bieli, beżu, różowego złota i metalicznej szarości. To wariant przeznaczony przede wszystkim do jasnych, świetlistych i bardziej klasycznych makijaży. LV Ombres 715 Monogram Infrarouge ma znacznie mocniejszy charakter. Łączy przygaszony róż, śliwkowe bordo, chłodny odcień taupe oraz grafitową czerń z wielobarwnymi, opalizującymi drobinkami.
Wyjątkowo wysoka cena wynika nie tylko z luksusowego logo. W przeciwieństwie do palet LV Ombres ze stałej kolekcji, limitowane modele zamknięto w opakowaniach pokrytych charakterystycznym płótnem Louis Vuitton Monogram. Wersję Dune wyróżnia kremowe tło z subtelnym, beżowo różowym wzorem, natomiast Infrarouge otrzymała czarną oprawę z intensywnie czerwonym monogramem. Okrągłe kasetki przypominają bardziej kolekcjonerskie akcesoria domu mody niż tradycyjne opakowania kosmetyczne. Limitowana kolekcja jest już dostępna online, natomiast jej premiera w butikach Louis Vuitton została zaplanowana na 27 sierpnia 2026 roku.

LV Ombres Monogram Eyeshadow Palette - czy warto ją kupić zdaniem makijażystki
Dobra, część informacyjną mamy za sobą, teraz przejdźmy do kluczowego pytania: Czy opłaca się kupić paletę cieni LV za 1380 zł? Moja odpowiedź jest prosta: Nie, nie opłaca się. Oczywiście kosmetyk ten ma przede wszystkim wartość kolekcjonerską, ponieważ jest "limitką" bardzo znanej marki, jednak z czysto praktycznego, użytkowego punktu widzenia, nie ma sensu wydawać na niego tak ogromnej sumy.
Zajmuję się makijażem hobbystycznie od ponad 10 lat, z kolei "zawodowo" od ok. 6-7. Wierzcie mi, wypróbowałam naprawdę wiele palet cieni. Mogę powiedzieć śmiało, że były to dziesiątki różnych marek i formuł. Miałam również okazję zamoczyć pędzle w LV Ombres w wersji standardowej. Nie ujmując, są to naprawdę bardzo dobre cienie - świetnie się blendują, mają miękką, nawilżającą formułę, świetną pigmentację i kolorystycznie są naprawdę nieźle skomponowane. Można nimi wykonać piękny make-up na dzień, ale też na wieczór. Czy była to najlepsza paleta jakiej używałam? Nie. Umieściłam ją w kategorii "całkiem porządna, ale bez szału".
Kiedy więc przeczytałam informację, że wychodzi w wersji limitowanej za 1380 zł, szybko przeanalizowałam w głowie znane mi marki i doszłam do wniosku, że to najdroższa paleta cieni dostępna na rynku beauty w tej chwili, a może też w historii (przynajmniej tej znanej mi w moim krótkim 32-letnim życiu). Dorównać jej mogą chyba tylko palety Pat McGrath z serii Mothership za 649 zł każda i maleństwo od Sisley Phyto-Eye za 515 zł. Większość dobrych opcji plasuje się w okolicach 200-300 zł. Za taką kwotę możecie kupić naprawdę fenomenalne palety z mnóstwem odcieni, które pozwolą wam stworzyć dziesiątki kreacji. Po co więc przepłacać?
3 najlepsze palety cieni zdaniem makijażystki
Pamiętajcie jednak, że to wyłącznie moja subiektywna opinia. Jeśli nowości od LV wam się marzą i chcecie mieć je w kolekcji, bo świetnie wam się sprawdzają, lubicie te odcienie, albo po prostu lubicie luksusowe kosmetyki - go for it! Czasami po prostu trzeba iść za filozofią "treat yourself". Z drugiej zaś strony, jeśli przekonałam wam, że można wydać mniej na kosmetyk, który może i nie będzie miał fikuśnego opakowania i monogramu, ale będzie się nim bajecznie pracować, poniżej zaproponuję wam 3 moje ulubione palety cieni, których używam z miłością i namaszczeniem od miesięcy. Najdroższa kosztuje 355 zł, czyli niecałą 1/3 ceny LV Ombres Monogram.
Ethereal Eyes Eyeshadow Palette: The Original - Makeup By Mario
Na pierwszy ogień paleta, którą mam w swoim kuferku od roku i nie ruszam się bez niej na żadne zlecenie. Uwielbiam ją zwłaszcza w makijażach ślubnych i okolicznościowych, bo łączy 12 cieni o perfekcyjnie neutralnych tonach i różnych wykończeniach. Mamy tu błyski, mamy maty, mamy beże, brązy i nawet odrobinę pudrowego różu.
Każdy jest bajecznie masełkowy i nie ma możliwości, by zrobić nimi sobie jakąś plamę. Wszystko przez wyważoną pigmentację, która pozwoli uzyskać bardzo subtelny i naturalny look, ale też mocniejsze, wyraziste smokey eyes. Moim zdaniem pozycja obowiązkowa w kosmetyczce nawet bardzo początkujących osób. Do kupienia w Sephorze za 355 zł.
Mei Pang X Blend Bunny Rotten Palette
Uwielbiam Mei Pang i uważam ją za jedną z najlepszych i najbardziej kreatywnych makijażystek świata. To, co wyczynia na swojej twarzy to jest absolutny obłęd i wielokrotnie inspirowałam się nią w swojej pracy. Kiedy więc dowiedziałam się, że wypuszcza własną paletę razem z marką Blend Bunny, zamówiłam ją szybciej niż wy doczytacie to zdanie do końca. Rotten to perfekcyjne połącznie klasyki z odrobiną szaleństwa. Mamy w niej 20 odcieni - zarówno bardzo neutralnych, jak i nasyconych, wpadających wręcz w neon. Przy tworzeniu ich Mei czerpała z kolorów natury - mchu, pomarańczy, wody, ale też pleśni czy bakterii.
Wszystkie odcienie świetnie ze sobą współgrają, a możliwości kompozycji makijaży są wręcz nieograniczone. Pigmentacja i formuła to jakiś kosmiczny level. Cienie blendują się i łączą jak chmurka, a po nałożeniu nie ruszą się z miejsca przez cały dzień. P.S. To też jedna z ulubionych palet Red Lipstick Monster ;) Możecie ją kupić na stronie internetowej Blend Bunny za 165 zł, jednak finalna cena wynosi ok. 200 zł ze względu na przesyłkę z USA i cła.

Bright Matte Palette by Beauty Bay
Last but not least jedna z palet, którą znam najdłużej z całej trójki. Bright Matte Palette to tak naprawdę jedyna kolorowa paleta cieni jakiej potrzebujecie. Ma aż 42 kolory - od bieli, beżu, brązu przez pomarańcze, czerwienie i fuksję aż do zieleni, kobaltu i fioletów. Stworzycie nią każdy look jaki tylko sobie wymyślicie. Kiedy zajmuję się charakteryzacją albo bardziej kreatywnym zleceniem, ta paleta jest ze mną obowiązkowo. Z kuluarów wiem również, że kochają ją drag queens.
W przypadku Bright Matte Palette przydaje się jednak odrobina wprawy w pracy z cieniami, ponieważ mają bardzo mocną pigmentację i trzeba nad nimi zapanować. Za to efekty... Girl! Kupicie ją w sklepie internetowym Beauty Bay z Wielkiej Brytanii za ok. 134 zł + wysyłka do Polski.

Poniżej wrzucam też kilka propozycji z listy honorowej, na które również warto zwrócić uwagę:



















