To także dobry przykład zmiany, która zachodzi w sposobie dekorowania wnętrz. Zamiast kupować wiele niedrogich dodatków tylko po to, żeby wypełnić nimi półkę, coraz ciekawsze wydaje się pozostawienie pustej przestrzeni i ustawienie na niej jednego mocnego obiektu. Szczególnie jeśli za jego formą stoi coś więcej niż chwilowy trend.
WIDEO…
Miniatura jednego z najbardziej charakterystycznych polskich projektów
Ploppy Miniature nie jest przypadkową figurką o futurystycznym kształcie. To pomniejszona wersja PLOPP-a, stołka zaprojektowanego przez Oskara Ziętę, który powstał w 2005 roku, a dwa lata później zadebiutował podczas SaloneSatellite w Mediolanie. Projekt zdobył między innymi Red Dot Design Award i German Design Council Award w 2008 roku, a następnie Forum AID Award w 2009 roku. Zieta Studio podaje również, że PLOPP znajduje się w stałej kolekcji Centre Pompidou w Paryżu. Miniatura zachowuje jego najbardziej charakterystyczną, „nadmuchaną” sylwetkę i sprowadza ją do skali dekoracyjnego przedmiotu, który można postawić na biurku, półce czy konsoli. To właśnie świadomość tego, co stoi za niepozorną formą, sprawia, że Ploppy ciekawiej traktować jak mały obiekt kolekcjonerski niż kolejny element stylizacji.
Wygląda miękko, choć powstaje z metalu
Najbardziej fascynujący w PLOPP-ie jest paradoks jego formy. Patrząc na obłe kształty, można odnieść wrażenie, że mamy przed sobą coś miękkiego i napompowanego, tymczasem projekt wyrasta z eksperymentów z metalem. Zieta Studio wykorzystuje technologię FiDU opartą na kontrolowanym odkształcaniu płaskich stalowych form za pomocą wewnętrznego ciśnienia. Właśnie dzięki temu metal zyskuje charakterystyczne zaokrąglenia, fałdy i nieregularności, których nie próbuje się później ukrywać. Ploppy Miniature dyskretnie pokazuje tę samą ideę w niewielkiej skali. Srebrna wersja dodatkowo wykorzystuje odbicia światła, więc jej wygląd zmienia się w zależności od otoczenia. Przy ciemnym drewnie będzie chłodnym, niemal biżuteryjnym akcentem, na kamieniu nabierze bardziej galeryjnego charakteru, a ustawiona obok kolorowego szkła może stać się częścią bardziej eklektycznej kompozycji.
Na komodzie wystarczyłby mi jeden taki przedmiot
Ploppy nie potrzebuje wielu dodatków wokół siebie. Właściwie im mniej ich będzie, tym lepiej. Srebrną miniaturę postawiłabym na komodzie z ciemnego drewna, obok dużego albumu o sztuce albo lampy o prostej formie. Nie dodawałabym kolejnych metalicznych figurek, srebrnych ramek i błyszczących świeczników, bo wtedy obiekt straciłby swoją indywidualność. Ciekawszy jest kontrast: chłodna stal zestawiona z drewnem, wełną, kamieniem czy matową ceramiką. Podobnie potraktowałabym ją na stoliku kawowym. Zamiast klasycznej kompozycji z tacki, świecy i wazonu wystarczy stos dwóch albumów, a na nim Ploppy. To detal, który nie próbuje udawać praktycznego przedmiotu i właśnie dlatego może działać we wnętrzu podobnie jak niewielka rzeźba.
Srebrne dodatki mają zupełnie inny charakter niż złoto
Po latach dominacji mosiądzu i złotych detali chłodniejsze metale ponownie wyglądają interesująco. Srebro, chrom i polerowana stal są mniej dekoracyjne w tradycyjnym znaczeniu, za to świetnie odnajdują się w zestawieniu z nowoczesnymi meblami i mocniejszymi kolorami. Ploppy w wersji Inox Polished może więc przełamać wnętrze pełne ciepłych beżów i drewna, ale równie dobrze odnaleźć się przy bordo, czekoladowym brązie czy głębokiej zieleni. Szczególnie interesująco wyglądałby w aranżacji, w której metal pojawia się tylko dwa lub trzy razy — na miniaturze, podstawie lampy i niewielkim detalu mebla. Nie chodzi o stworzenie srebrnego total looku, ale o potraktowanie połysku jak biżuterii: ma zwracać uwagę właśnie dlatego, że nie ma go zbyt wiele.
Design do kolekcjonowania zamiast kolejnych bibelotów
Ploppy Miniature kosztuje obecnie 550 zł, więc trudno traktować go jak przypadkowy drobiazg wrzucony do koszyka przy okazji zakupów. Oficjalnie dostępny jest między innymi w polerowanej stali, czerwieni i niebieskim, a sam producent opisuje go jako miniaturę ikony designu i niewielki przedmiot przypominający o technologii FiDU. Ma 15 cm wysokości, 10 cm szerokości i waży 0,2 kg. Właśnie cena może jednak prowokować ciekawsze pytanie: czy zamiast regularnie wymieniać dekoracje zgodnie z kolejnymi trendami, nie lepiej czasem kupić jeden przedmiot z konkretnym nazwiskiem, historią i ideą stojącą za jego powstaniem? W przypadku Ploppy nie płacimy wyłącznie za błyszczącą figurkę. Dostajemy miniaturową wersję projektu, który od niemal dwóch dekad funkcjonuje w świecie polskiego i międzynarodowego designu.
Polska ikona w wersji, która zmieści się na półce
Oryginalny PLOPP jest pełnowymiarowym meblem i manifestem eksperymentów Zięty z właściwościami metalu. Ploppy Miniature przenosi tę samą charakterystyczną sylwetkę do znacznie bardziej dostępnej aranżacyjnie skali. Nie trzeba więc budować wokół niej wnętrza przypominającego galerię ani znać historii współczesnego wzornictwa, żeby docenić jej formę. Wystarczy potraktować ją inaczej niż zwykłą dekorację: zostawić wokół trochę miejsca, pozwolić metalowi odbijać światło i nie próbować „dopasować” do niej pięciu kolejnych przedmiotów. W świecie komód zastawionych identycznymi świecami i wazonami jeden niewielki obiekt z historią może wyglądać znacznie bardziej luksusowo. A przy okazji przypominać, że dobry polski design nie musi być zamknięty w muzeum — czasem mieści się na dłoni.




















