Wśród nowości Next dostępnych na Zalando znalazłyśmy wiszącą dekorację Extra Dirty w różowo-czerwonej kolorystyce. Kosztuje obecnie 43 zł, a sam Next umieszcza ją również w swojej kolekcji Bold Chic. To właśnie taki przedmiot, którego nie traktowałybyśmy jako początku całej aranżacji w kokardy. Wręcz przeciwnie. Najlepiej zadziała jako trochę przewrotny detal pomiędzy ciemnym drewnem, współczesną sztuką, szkłem i rzeczami vintage. Bo bow decor w swojej najciekawszej wersji nie polega już na zamienianiu mieszkania w domek dla lalek. Chodzi o jedną kokardę pojawiającą się dokładnie tam, gdzie nikt się jej nie spodziewa.
WIDEO…
Kokardy wyszły poza estetykę coquette
Jeszcze niedawno kokarda automatycznie prowadziła w stronę bardzo konkretnej estetyki: pudrowego różu, koronek, falban, pereł i romantycznych detali. Teraz zaczyna funkcjonować znacznie swobodniej. Może pojawić się w minimalistycznym salonie, na tle surowej ściany albo obok ciężkiej drewnianej komody i wcale nie musi pociągać za sobą całej lawiny podobnych dodatków. To zresztą najlepszy sposób na wykorzystanie motywu, który jest bardzo charakterystyczny. Zamiast budować wokół niego temat, pozwalamy mu zostać małym żartem. Jedna kokarda jest intrygująca. Dziesięć kokard może już wyglądać jak scenografia. Współczesny bow decor jest więc znacznie bardziej interesujący wtedy, kiedy romantyzm spotyka coś, co zupełnie do niego nie pasuje.
Róż i czerwień są dużo ciekawsze niż pastelowy komplet
Sam kolor sprawia, że ten motyw nie wygląda zbyt grzecznie. Połączenie różu i czerwieni jeszcze kilka lat temu uchodziło za ryzykowne, dziś jest jednym z tych duetów, które regularnie wracają zarówno w modzie, jak i dekoracji wnętrz. Czerwień dodaje różowi charakteru, róż odbiera czerwieni powagę. Razem tworzą zestawienie energetyczne, trochę retro i zdecydowanie bardziej współczesne niż romantyczne pastele. We wnętrzu najlepiej potraktować je jak mocny akcent. Wyobrażamy sobie kremową ścianę, ciemnobrązową komodę, niewielką lampę z mlecznego szkła, kilka albumów i właśnie jeden różowo-czerwony detal. Nie szukałybyśmy do niego pasującej poduszki ani wazonu. Kolor ma pojawić się raz i dzięki temu przyciągnąć wzrok.
Najlepsze miejsce na kokardę? Tam, gdzie normalnie niczego byśmy nie zawiesiły
Wisząca dekoracja daje znacznie więcej możliwości niż klasyczny bibelot ustawiany na półce. Można zawiesić ją na uchwycie starej szafy, gałce komody, klamce, haczyku przy lustrze albo na dekoracyjnej gałęzi ustawionej w dużym wazonie. Ciekawie wyglądałaby również przy niewielkiej galerii ściennej, gdzie przełamałaby prostokątne ramy czymś miękkim i nieoczekiwanym. W sypialni można wykorzystać ją przy toaletce, a w garderobie zawiesić na drzwiach szafy. Nie chodzi o znalezienie dla niej najbardziej eksponowanego miejsca w domu. Znacznie lepiej, jeśli odkrywamy ją dopiero po chwili — właśnie wtedy wnętrze zaczyna przypominać osobistą przestrzeń, a nie aranżację przygotowaną wyłącznie do zdjęcia.
Romantyczne dodatki potrzebują czegoś cięższego
Najprostszy sposób, żeby bow decor nie wyglądał infantylnie, to zestawić go z materiałami o zupełnie innym charakterze. Ciemne drewno, chrom, stal nierdzewna, kamień, szkło czy lakierowane powierzchnie są świetnym kontrapunktem dla miękkiej, dekoracyjnej formy kokardy. Podobnie działa kolorystycznie czekoladowy brąz, bordo, krem, granat albo oliwkowa zieleń. Właśnie dlatego nie budowałybyśmy wokół różowo-czerwonej dekoracji Next pastelowej aranżacji. Znacznie ciekawiej wyglądałaby w salonie z ciężką drewnianą komodą albo przy minimalistycznym metalowym regale. Romantyzm staje się wtedy tylko jedną z warstw wnętrza, a nie jego jedynym tematem.
Jedna kokarda może zastąpić kilka dekoracji
Wnętrza przez lata przyzwyczaiły nas do dekorowania poziomych powierzchni. Jeśli mamy pustą komodę, stawiamy na niej wazon. Na stoliku ląduje świeca, na półce figurka, a na konsoli misa. Tymczasem małe wiszące elementy pozwalają przenieść uwagę w zupełnie inne miejsca. Nagle dekoracyjny staje się uchwyt szafy albo fragment ściany obok lustra. Dzięki temu nie trzeba dokładać kolejnych przedmiotów na blaty i półki. To szczególnie ciekawy pomysł w niewielkich mieszkaniach, gdzie każda powierzchnia szybko zaczyna wyglądać na przeładowaną. Jeden charakterystyczny element zawieszony nieco z boku może zrobić więcej niż perfekcyjnie wystylizowany zestaw trzech świeczników.
Bow decor najlepiej wygląda trochę nie na serio
To chyba najważniejsza zmiana w sposobie, w jaki podchodzimy do romantycznych motywów. Wnętrze nie musi być konsekwentne od podłogi po sufit. Może mieć elegancką sofę, designerską lampę, stary drewniany stolik i jedną zabawną kokardę. Właśnie takie drobiazgi sprawiają, że aranżacja przestaje wyglądać anonimowo. Podobny kierunek widać zresztą szerzej w dekoracjach: pojawiają się przedmioty trochę dziwne, dowcipne, nostalgiczne i celowo niepasujące do reszty. Nie wybieramy ich dlatego, że idealnie odpowiadają kolorowi zasłon, ale dlatego, że wywołują emocję. W przypadku kokardy efekt jest dodatkowo przewrotny — motyw kojarzony z pakowaniem prezentów i dziewczęcą garderobą nagle pojawia się w środku bardzo dorosłego salonu.
Nie czekałybyśmy z nią do świąt
Kokardy często wracają do wnętrz pod koniec roku, ale szkoda ograniczać je wyłącznie do choinki i prezentów. Next również wykorzystuje ten motyw w swoich dekoracjach świątecznych — ma między innymi drzewko ozdobione różowo-czerwonymi kokardami oraz kokardy przeznaczone na czubek choinki. Sama wisząca dekoracja może jednak funkcjonować zupełnie niezależnie od sezonu. Przy lustrze, na szafie albo wśród grafik nie musi kojarzyć się ze świętami. Wszystko zależy od tego, co znajdzie się obok niej. Jeśli zrezygnujemy z zieleni, złota i innych typowo bożonarodzeniowych elementów, zostanie po prostu mocny różowo-czerwony akcent.
Za 43 zł można pozwolić sobie na trochę wnętrzarskiego flirtu
Wisząca dekoracja Extra Dirty marki Next kosztuje obecnie na Zalando 43 zł. I chyba właśnie w przypadku takich niewielkich rzeczy najbardziej lubimy pozwalać sobie na stylistyczne eksperymenty. Nie trzeba przemalowywać ściany na różowo, kupować nowego fotela ani wymieniać całej kolekcji poduszek. Można zawiesić jedną kokardę przy lustrze albo na starej szafie i zobaczyć, co zrobi z wnętrzem. Jeśli bow decor ma zostać z nami na dłużej, chciałybyśmy właśnie takiej jego wersji: mniej dosłownej, trochę przewrotnej i pojawiającej się w miejscach, w których teoretycznie wcale nie powinna się znaleźć. Bo czasem to właśnie jeden zupełnie niepotrzebny, romantyczny drobiazg sprawia, że zwykły kąt zaczyna wyglądać jak mała scenografia.




















