Bił nazistów na ringu w Auschwitz, żeby przeżyć. „Mistrz” to historia, o której mało kto słyszał
Trafił do Auschwitz pierwszym transportem w 1940 roku, jako więzień numer 77. Przed wojną był mistrzem Warszawy w wadze koguciej, w obozie jego pięści stały się przepustką do kolejnego dnia. Tadeusz „Teddy” Pietrzykowski stoczył w Auschwitz ponad 40 walk z kapo i esesmanami, a wygrane jedzenie rozdawał współwięźniom. Jego biografię poznasz w filmie Macieja Barczewskiego z Piotrem Głowackim w roli głównej.

Piotr Głowacki schudł kilkanaście kilogramów i przeszedł bokserski trening, żeby wejść w skórę Teddy'ego Pietrzykowskiego. Efekt to jedna z najtrudniejszych ról w jego karierze. „Mistrz” opowiada o człowieku, który w jednym z najgorszych miejsc na ziemi nie przestał walczyć o godność, swoją i cudzą. Historia tym mocniejsza, że wydarzyła się naprawdę.
O czym jest „Mistrz”? Historia, w której stawką nie jest pas, tylko życie
Akcja zaczyna się w 1940 roku. Tadeusz Pietrzykowski, przed wojną mistrz Warszawy w wadze koguciej, trafia do nowo utworzonego obozu Auschwitz jednym z pierwszych transportów. Dostaje numer 77. W obozowej rzeczywistości, w której o przetrwaniu często decyduje przypadek, jego bokserskie umiejętności szybko zwracają uwagę. Kiedy wygrywa pojedynek z brutalnym kapo, walki na ringu stają się rozrywką dla obozowej kadry i okazją do zakładów dla niemieckich żołnierzy. Każda kolejna walka to dla Teddy'ego szansa na dodatkową porcję jedzenia, którą rozdaje słabszym więźniom. Zwycięstwa wychudzonego Polaka nad lepiej odżywionymi przeciwnikami szybko stają się dla współwięźniów czymś więcej niż sportem. Tam, gdzie wszystko miało odbierać ludziom nadzieję, kolejne wygrane dawały powód, żeby dotrwać do następnego dnia.
Zwiastun „Mistrza” zobaczysz tutaj:
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Kto grał w „Mistrzu”? Piotr Głowacki i reszta obsady
W głównej roli Piotr Głowacki, który do postaci Pietrzykowskiego przygotowywał się przede wszystkim fizycznie, schudł i przeszedł bokserski trening. Partnerują mu Grzegorz Małecki jako rapportführer Gerhard, Marcin Bosak jako lagerführer i Marian Dziędziel w roli rotmistrza. Na ekranie zobaczysz też Piotra Witkowskiego jako Waltera, Rafała Zawieruchę jako Klimkę, Marcina Czarnika jako Bruna oraz Jana Szydłowskiego jako Janka. Za kamerą stanął Maciej Barczewski, dla którego „Mistrz” był pełnometrażowym debiutem. On też napisał scenariusz. Zdjęcia zrobił Witold Płóciennik, a muzykę skomponował Bartosz Chajdecki. Film trwa 91 minut.
Prawdziwa historia, której nie da się wymyślić
Tadeusz Pietrzykowski naprawdę istniał. Naprawdę trafił do Auschwitz pierwszym transportem i naprawdę stoczył tam kilkadziesiąt walk, dzieląc się jedzeniem z innymi więźniami. Jego biografia przez dekady funkcjonowała na marginesie pamięci o obozie, a film przypomniał ją szerokiej publiczności. Drugim powodem była przemiana Głowackiego. Aktor zrzucił kilkanaście kilogramów i nauczył się poruszać na ringu jak zawodowiec, żeby wiarygodnie oddać sylwetkę i ruch pięściarza. Po trzecie, „Mistrz” wystartował w konkursie głównym festiwalu w Gdyni w grudniu 2020 roku, a do kin wszedł w sierpniu 2021. Sporo mówiło się też o anglojęzycznej wersji filmu, w której ruchy ust aktorów zmodyfikowano technologią zbliżoną do deepfake, żeby wyglądali, jakby mówili po angielsku. Był to jeden z pierwszych takich zabiegów w kinie.
Co mówią o „Mistrzu”? Opinie, które dzielą widzów
Odbiór filmu nie był jednomyślny. Część widzów i recenzentów doceniła przede wszystkim wagę tematu. Padały głosy, że „Mistrz jest filmem ważnym z racji 'odkopania' legendy polskiego sportu”, a sam reżyser „wyszedł z tego pojedynku obronną ręką”. Chwalono atmosferę, zdjęcia i grę Głowackiego, którego transformacja robiła największe wrażenie. Nie brakowało jednak zarzutów. Pojawiały się opinie, że to historia „opowiedziana w sposób najbardziej sztampowy i schematyczny”, a fabuła jest na tyle przewidywalna, że „bez żadnego problemu można przewidzieć każde wydarzenie w filmie”. Część komentujących uznała go po prostu „filmem poprawnym”, któremu zabrakło głębszego rysu psychologicznego bohatera. To rozdarcie między mocą prawdziwej historii a klasyczną, oszczędną formą najlepiej oddaje, dlaczego „Mistrz” budzi tak różne reakcje.
Czy warto obejrzeć „Mistrza”?
Po „Mistrza” sięgną przede wszystkim widzowie, którzy lubią kino oparte na faktach i biografie, w których pojedynczy człowiek mierzy się z bezwzględnym systemem. Film trafi też do osób zainteresowanych historią II wojny i polskim sportem oraz do tych, którzy cenią aktorskie przemiany na ekranie. Nie jest to film, który odkrywa kino obozowe na nowo. Z pewnością jednak warto poznać historię Tadeusza Pietrzykowskiego, choćby dla samej postaci i tego, czego dokonał za drutami. „Mistrz” jest dostępny w streamingu, między innymi na Amazon Prime Video i w TVP VOD.