Reklama

Bywają role, które potrafią odbudować człowieka, ale i takie, które potrafią go zniszczyć. „Utrata równowagi” opowiada o tym, jak łatwo te dwie rzeczy pomylić, zwłaszcza gdy stoi za nimi ktoś, kogo wszyscy podziwiają. To jeden z najgłośniejszych polskich debiutów ostatnich lat, film, który zebrał nagrody na festiwalu w Gdyni i wywołał ważną rozmowę o przemocy w szkołach teatralnych.

O czym jest „Utrata równowagi”?

W centrum tej historii jest Maja, grana przez Nel Kaczmarek. To studentka aktorstwa, która poświęciła sztuce całe swoje młode życie, a mimo to zmaga się z brakiem wiary w siebie i zastanawia się, czy nie porzucić szkoły. Wszystko zmienia się, gdy pojawia się nowy, charyzmatyczny reżyser Jacek, w którego wciela się Tomasz Schuchardt. To on ma przygotować ze studentami spektakl dyplomowy i to on daje Mai główną rolę, rolę Lady Makbet. Na początku wygląda to jak spełnienie marzeń. Jacek przywraca Mai miłość do aktorstwa i wiarę we własny talent, a dziewczyna zaczyna pracować z ogromnym zaangażowaniem. Z czasem jednak boleśnie przekonuje się, że charyzmatyczny reżyser manipuluje nie tylko jej uczuciami, lecz także relacjami i ambicjami pozostałych młodych aktorów. To, co miało być artystyczną drogą na szczyt, zamienia się w niebezpieczną grę, w której coraz trudniej odróżnić pasję od przemocy.

Przemoc, która ukrywa się za „metodami pracy”

Największą siłą filmu jest to, jak celnie pokazuje mechanizm nadużycia. Bojanowski nie serwuje łatwego czarno-białego podziału, tylko pokazuje, jak trudno dostrzec krzywdę, gdy sprawcą jest podziwiany autorytet, a przekraczanie granic tłumaczy się dobrem sztuki i wymagającymi metodami pracy. To temat, który w ostatnich latach mocno wybrzmiał w polskim środowisku teatralnym, a film daje mu poruszającą, kameralną formę.

Co mówią widzowie?

Odbiór „Utraty równowagi” jest wyraźnie podzielony. Wielu widzów doceniło odwagę w podjęciu tematu i rolę Nel Kaczmarek, nagrodzoną zresztą w Gdyni. „Jak trudno dostrzec pogwałcenie zaufania, kiedy oprawca jest podziwianym autorytetem, a przemoc uzasadnia się metodami pracy” — pisze jeden z widzów w sieci. Znaleźli się jednak i tacy, którym zabrakło głębi. „Motyw przemocowej manipulacji to tylko atrakcyjny punkt wyjścia, a wgryzienie się w temat jest znikome” — czytamy w innej opinii. Dlatego najlepiej podejść do tego filmu jako do punktu wyjścia do rozmowy, a nie ostatniego słowa w temacie.

Gdzie obejrzeć „Utratę równowagi”?

Film jest dostępny w Playerze oraz w CANAL+. Jeśli cenisz mocne, zaangażowane polskie kino i nie boisz się trudnych tematów, „Utrata równowagi” da ci film, który zostaje w głowie na długo i skłania do myślenia o tym, gdzie kończy się wymagająca sztuka, a zaczyna krzywda.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...