Reklama

Co by było, gdybyś podczas randki słyszał na głos wszystko, co podpowiada ci głowa? „Follemente. W tym szaleństwie jest metoda” odpowiada na to pytanie w sposób, który we Włoszech okazał się kinowym hitem. Reżyser oddaje głos czterem osobowościom w głowie mężczyzny i czterem w głowie kobiety, a oni nie zamierzają się dogadać.

O czym jest „Follemente. W tym szaleństwie jest metoda”? Jedna randka, osiem głosów w głowach

Punkt wyjścia jest prosty. Piero, pięćdziesięcioletni nauczyciel po kilku rozczarowaniach miłosnych, i Lara, trzydziestopięcioletnia konserwatorka mebli, która zbyt często zakochuje się bez przyszłości, umawiają się na pierwszą randkę u niej w mieszkaniu. Zamiast jednak pokazać tylko to, co dzieje się przy stole, Paolo Genovese zabiera widza tam, gdzie zwykle nie mamy wstępu, czyli do głów obojga bohaterów. W środku każdego z nich mieszka kilka osobowości, a każda ma własny pomysł na to, jak poprowadzić wieczór. Jedna namawia do śmiałości, druga radzi ostrożność, trzecia podsuwa wspomnienia dawnych zawodów, czwarta marzy o wielkiej miłości. Te wewnętrzne głosy komentują każde słowo, przerywają sobie, kłócą się i przekrzykują, a my obserwujemy, jak ich spór przekłada się na to, co Piero i Lara naprawdę mówią i robią. To komedia romantyczna, ale zbudowana wokół prostego, celnego pomysłu. Zamiast opowiadać o uczuciach z zewnątrz, pokazuje je od podszewki.

Włoska odpowiedź na „W głowie się nie mieści”?

Porównanie do animacji Pixara nasuwa się samo, bo i tam emocje dostały twarze i głosy. Genovese robi jednak coś innego. Jego bohaterowie są dorośli, a stawką nie jest dziecięce dorastanie, tylko randka dwojga ludzi, którzy zdążyli już w życiu oberwać i boją się kolejnego rozczarowania. Reżysera interesuje to, jak bardzo różnimy się od obrazu, który chcemy pokazać drugiej osobie. Dlatego głosy w głowach Piera i Lary bywają odważniejsze, bardziej wulgarne albo bardziej zranione niż słowa, które ostatecznie padają przy stole. Ten rozdźwięk między tym, co czujemy, a tym, co mówimy, jest źródłem zarówno komizmu, jak i cieplejszych, bardziej gorzkich momentów filmu. Genovese ma w tym wprawę. To on nakręcił „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”, komedię o znajomych, którzy podczas kolacji ujawniają sobie treść telefonów, a teraz znów bierze na warsztat to, co skrywamy przed innymi.

Obsada „Follemente”. Kto gra głosy w głowach Piera i Lary?

W główne role wcielili się Edoardo Leo jako Piero i Pilar Fogliati jako Lara. Prawdziwą atrakcją jest jednak obsada wewnętrznych głosów, bo to znane twarze włoskiego kina. W głowie Piera spierają się rozsądny Professore, którego gra Marco Giallini, romantyczny Romeo w wykonaniu Maurizia Lastrica, namiętny Eros, czyli Claudio Santamaria, oraz cyniczny Valium grany przez Rocca Papalea. Po stronie Lary głos zabierają nieprzejednana Alfa, w której rolę wcieliła się Claudia Pandolfi, uwodzicielska Trilli grana przez Emanuelę Fanelli, nieokiełznana Scheggia, czyli Maria Chiara Giannetta, oraz marzycielska Giulietta w wykonaniu Vittorii Puccini. Za reżyserię i współscenariusz odpowiada Paolo Genovese.

Dlaczego o „Follemente” mówiły całe Włochy?

Film zarobił w tamtejszych kinach blisko 18 milionów euro i przez większość roku był najczęściej oglądaną włoską produkcją 2025. Do tego doszły nagrody. „Follemente” odebrało Nastro d’Argento dla najlepszej komedii, a Pilar Fogliati została wyróżniona jako najlepsza aktorka komediowa. Powodów tej popularności jest kilka. Pomysł na pokazanie randki od środka jest czytelny dla każdego, kto choć raz siedział naprzeciwko nowo poznanej osoby i nie wiedział, co powiedzieć. Obsada głosów daje aktorom pole do popisu w krótkich, wyrazistych scenkach. A sam temat, czyli strach przed kolejnym związkiem w dojrzałym wieku, trafia do widzów, którzy mają już za sobą trochę życiowych prób.

„Follemente”: opinie i odbiór. Komedia, która mówi o nas więcej, niż się wydaje

W recenzjach powtarza się, że to lekki film z poważnym dnem. Część krytyków zarzuca mu pewną przewidywalność i prostotę zakończenia, ale nawet oni przyznają, że jest w nim sporo prawdy o tym, jak się zakochujemy i jak bardzo komplikujemy sobie proste sytuacje. Jak ujął to jeden z polskich recenzentów, czy życie nie bywa czasem banalne. Widzowie najczęściej chwalą tempo, dialogi i pomysł na wewnętrznych komentatorów, którzy nazywają to, czego bohaterowie nie mają odwagi powiedzieć na głos. Pojawiają się też głosy, że to dobry film na wspólne oglądanie w parze, bo łatwo odnaleźć w nim własne randkowe doświadczenia. Mniej przekonani zwracają uwagę, że osiem osobowości to dużo materiału jak na jeden wieczór i nie każda postać dostaje tyle miejsca, na ile zasługuje. Mimo tych zastrzeżeń film odebrano przede wszystkim jako sympatyczną, inteligentną komedię, która bawi, a przy okazji skłania do myślenia o własnych reakcjach.

Czy warto obejrzeć „Follemente. W tym szaleństwie jest metoda”?

Po „Follemente” sięgniesz, jeśli lubisz komedie romantyczne z pomysłem, a nie tylko z efektownymi parami. To film dla widzów, którzy bawią się obserwowaniem, jak działa ludzka głowa, i którym nie przeszkadza, że całość rozgrywa się w kameralnej, niemal teatralnej formie. Sprawdzi się też jako propozycja na wieczór w parze, bo trudno oglądać go bez uśmiechu i bez odrobiny zażenowania, kiedy bohaterowie myślą dokładnie to, co my w podobnych chwilach. Jeśli wolisz kino akcji albo rozbudowane historie z wieloma wątkami, kameralna konwencja może wydać ci się zbyt prosta. Dla wszystkich, którzy cenią dobrze napisane dialogi i celne obserwacje obyczajowe, to jednak udany seans.

Zwiastun:

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...