Nie jestem fanką przesłodzonych filmowych baśni i zwykle trzymam się od nich na dystans, ale „Jasminum” Jana Jakuba Kolskiego zrobiło na mnie wrażenie już przy pierwszym seansie lata temu. Teraz wróciłam do niego z powodu jednej osoby, bardzo małej wtedy Wiktorii Gąsiewskiej, i okazało się, że ten tytuł w ogóle się nie zestarzał. Przy niektórych scenach miałam wrażenie, że ekran naprawdę pachnie czeremchą, czereśnią i śliwką. Film miał premierę w 2006 roku, a później zdobył siedem Orłów.

WIDEO

player placeholder

O czym jest „Jasminum”? Klasztor, w którym mnisi pachną owocami

Akcja „Jasminum” rozgrywa się w Jaśminowie, gdzie znajduje się klasztor zamieszkany przez zakonników. Trzech z nich ma niezwykłą cechę: brat Czeremcha pachnie czeremchą, brat Czereśnia – czereśnią, a brat Śliwa – śliwą. Zapachy nie są jedynie osobliwością, bo w świecie stworzonym przez Jana Jakuba Kolskiego mają szczególne właściwości. Do klasztoru przyjeżdża Natasza (Grażyna Błęcka-Kolska), konserwatorka malarstwa, której powierzono odnowienie znajdujących się tam obrazów. Towarzyszy jej pięcioletnia córka Gienia (Wiktoria Gąsiewska), a pojawienie się kobiety i ciekawskiego dziecka szybko zmienia spokojną codzienność mnichów. Kolski prowadzi tę historię gdzieś pomiędzy komedią obyczajową, romansem i baśnią, a rzeczy, które w każdym innym świecie wydawałyby się niemożliwe, tutaj przyjmuje się bez większego zdziwienia.

Wiktoria Gąsiewska miała zaledwie kilka lat. Dziś tę rolę ogląda się zupełnie inaczej

Jednym z powodów, dla których warto po latach wrócić do „Jasminum”, jest Wiktoria Gąsiewska. W filmie gra Eugenię, czyli Gienię, pięcioletnią córkę Nataszy. Dziś trudno nie patrzeć na tę rolę przez pryzmat jej późniejszej kariery, ale tutaj widzimy przede wszystkim małą dziewczynkę, która bardzo swobodnie odnajduje się przed kamerą. Gienia jest ciekawska, bezpośrednia i właściwie od pierwszych chwil zaczyna urządzać klasztorny świat po swojemu. Jej spotkania z zakonnikami należą do najbardziej wdzięcznych momentów filmu, ale nie zrobiono z niej przesłodzonego dziecka, które ma za wszelką cenę rozczulać publiczność. Jest zabawna, czasem zaskakująco poważna i świetnie wypada u boku znacznie bardziej doświadczonych aktorów. Oglądanie Gąsiewskiej po 20 latach ma więc dodatkowy smaczek – można zobaczyć ją na samym początku aktorskiej drogi.

Zobacz także:

Janusz Gajos, Bogusław Linda i Franciszek Pieczka. Obsada robi wrażenie

Lista nazwisk w „Jasminum” wygląda dziś imponująco. Janusz Gajos gra brata Zdrówko, Adam Ferency ojca Kleofasa, czyli przeora klasztoru, natomiast trzej pachnący zakonnicy to Krzysztof Pieczyński jako brat Czeremcha, Dariusz Juzyszyn jako brat Czereśnia oraz Grzegorz Damięcki jako brat Śliwa. Franciszek Pieczka pojawia się jako święty Roch, Bogusław Linda wciela się w aktora Zemana, a Nataszę gra Grażyna Błęcka-Kolska. W obsadzie znaleźli się również Krzysztof Globisz, Monika Dryl, Patrycja Soliman i Wojciech Solarz. Przy takiej liczbie znanych nazwisk łatwo byłoby stworzyć film, w którym kolejne gwiazdy walczą o uwagę widza, ale w „Jasminum” jest odwrotnie. Aktorzy dobrze odnajdują się w osobliwym świecie Kolskiego, a każda kolejna postać dokłada coś do atmosfery Jaśminowa.

„Jasminum” ma już 20 lat. Wciąż trudno pomylić ten film z jakimkolwiek innym

„Jasminum” pochodzi z 2006 roku, a za jego scenariusz i reżyserię odpowiada Jan Jakub Kolski. Zdjęcia zrobił Krzysztof Ptak, a muzykę skomponował Zygmunt Konieczny. Już ten zestaw nazwisk sporo mówi o tym, dlaczego film ma tak charakterystyczną oprawę. Kolski prowadzi historię we własnym tempie i znacznie bardziej niż zwrotami akcji interesuje się ludźmi, ich sekretami, światłem wpadającym do klasztornych pomieszczeń i osobliwościami Jaśminowa. Raz robi się zabawnie, chwilę później melancholijnie, a następnie wydarza się coś, co w realistycznym filmie brzmiałoby niedorzecznie, ale tutaj pasuje do reszty. „Jasminum” ma własne reguły i właśnie dlatego po dwóch dekadach nadal pozostaje tak charakterystyczne. Ja przy kolejnym seansie znowu dałam się wciągnąć.

„Jasminum” zdobyło aż 7 Orłów

Film Kolskiego został bardzo dobrze przyjęty przez Polską Akademię Filmową i zdobył siedem Orłów. Wśród nagrodzonych znalazł się Janusz Gajos za główną rolę męską, doceniono również muzykę Zygmunta Koniecznego, zdjęcia Krzysztofa Ptaka, scenografię, kostiumy i dźwięk, a film otrzymał także nagrodę publiczności. To całkiem niezłe potwierdzenie tego, co podczas seansu widać właściwie od początku – „Jasminum” zostało dopracowane od strony wizualnej i dźwiękowej, a jego klimat nie opiera się wyłącznie na nietypowym scenariuszu. Po 20 latach ciekawie wygląda też zestawienie kilku pokoleń aktorów: obok Gajosa, Pieczki czy Lindy oglądamy kilkuletnią Wiktorię Gąsiewską.

Dlaczego warto wrócić do „Jasminum” po latach?

„Jasminum” nie przypomina typowej polskiej komedii z początku lat 2000., ale nie jest też ciężkim kinem autorskim, które wymaga od widza rozszyfrowywania każdej sceny. Są w nim humor, melancholia, romans, odrobina absurdu i charakterystyczna dla Kolskiego magia, która pojawia się bez ostrzeżenia i nikomu nie trzeba jej specjalnie tłumaczyć. Można wrócić do tego filmu dla świetnej obsady, zdjęć Krzysztofa Ptaka albo po prostu z ciekawości, żeby zobaczyć kilkuletnią Wiktorię Gąsiewską. Tyle że po kilkunastu minutach prawdopodobnie przestanie mieć znaczenie, z którego z tych powodów zaczęliśmy oglądać. Ja włączyłam „Jasminum” właśnie dla Gąsiewskiej, a zostałam dla Jaśminowa.

Gdzie obejrzeć „Jasminum”?

„Jasminum” można obecnie oglądać w Polsce na kilka sposobów. W ramach abonamentu film jest dostępny w CDA Premium, którego cena według przesłanych przez ciebie danych zaczyna się od 23,99 zł, oraz w MEGOGO w pakiecie za 44,99 zł. Jeśli nie chcesz wykupywać subskrypcji, film można wypożyczyć w CANAL+ za 5,99 zł albo w Katoflix za 9 zł. CDA potwierdza obecność filmu w bibliotece Premium, a Katoflix podaje cenę wypożyczenia 9 zł. W przypadku MEGOGO występuje obecnie rozbieżność między źródłami – strona filmu pojawia się w serwisie, ale w pobranych przeze mnie danych jest jednocześnie oznaczona jako „niedostępny”, dlatego przed opublikowaniem informacji o abonamencie za 44,99 zł sprawdziłabym ją jeszcze bezpośrednio w aplikacji lub na koncie użytkownika.

Jasminum
Fot. materiały prasowe

Jasminum
Fot. materiały prasowe