Reklama

Kaszubskie opowieści o duchach, czarownicach i klątwach rzadko trafiają na duży ekran. „OPI” robi z nich punkt wyjścia do psychologicznego horroru o tym, co dziedziczymy po matkach i babkach. Pierwszy pełnometrażowy film studia Platige Image wejdzie do kin w 2026 roku.

O czym jest „OPI”? Kaszubski dom, w którym przeszłość nie chce milczeć

Bohaterką jest Trina, młoda kobieta, która wraca w rodzinne strony na Kaszubach. Wraz z przyjazdem tajemniczej ciotki i babci zaczyna odkrywać swoje dziedzictwo, a razem z nim rzeczy, o których w rodzinie się nie mówiło. Pod powierzchnią codzienności odzywa się coś, co przez lata miało pozostać uśpione. Cała historia trzyma się trzech pokoleń kobiet połączonych mrocznym sekretem. Im głębiej Trina wchodzi w przeszłość swojej rodziny, tym trudniej oddzielić rzeczywistość od wierzeń, które wciąż są żywe w tym miejscu. Twórcy zapowiadają opowieść o tożsamości i o cenie, jaką płaci się za milczenie.

Kto gra w „OPI”? Pięć aktorek, trzy pokolenia i jeden mroczny sekret

W rolach głównych zobaczymy pięć aktorek, które grają kobiety z trzech pokoleń. Magdalena Boczarska, znana ze „Sztuki kochania”, to jedna z centralnych postaci. U jej boku Gabriela Muskała, którą widzowie pamiętają z „Krwi z krwi” i „Skazanej”, oraz Iwona Bielska. Trinę gra Wiktoria Kruszczyńska, a w obsadzie znalazła się też debiutująca Natalia Pitry. Za kamerą stoi Marta Giec, dla której „OPI” jest pełnometrażowym debiutem. Scenariusz napisała wspólnie z Dominiką Kłoczewiak. Zdjęcia robił Adam Pietkiewicz, nominowany do Złotej Żaby na festiwalu Camerimage w 2024 roku. Producentem jest Adam Korpak, a film powstaje w studiu Platige Image przy wsparciu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Folk horror, jakiego w polskim kinie jeszcze nie było. Skąd ten szum wokół „OPI”?

Platige Image przez lata pracowało nad animacjami i efektami do światowych produkcji, od „Wiedźmina” po „Love, Death & Robots”. „OPI” jest pierwszym pełnometrażowym filmem fabularnym studia, co samo w sobie robi wokół projektu sporo zamieszania. Drugi powód to temat. Kaszubskie wierzenia nie były wcześniej fundamentem polskiego horroru, a tutaj stają się czymś więcej niż tłem. Giec sięga po realizm magiczny, w którym zwyczajna codzienność stopniowo odsłania drugie, niepokojące dno. W rozmowach o filmie padają nazwiska Polańskiego i Astera, co od razu ustawia poprzeczkę wysoko.

Kaszubskie duchy zamiast tanich strachów. Na czym polega groza w „OPI”?

Twórcy zapowiadają, że groza w „OPI” nie bierze się z potworów ani z krwawych scen. Składa się na nią duszna atmosfera, napięcie między bohaterkami i poczucie, że coś jest nie tak, choć trudno wskazać co. To horror, który działa powoli i zostaje w głowie na dłużej. Kaszubskie opowieści o duchach, czarownicach, klątwach i obrzędach tworzą świat, w którym rozgrywa się ta historia. Film nie jest wiernym przepisaniem ludowych podań, lecz ich autorską wersją, pełną tajemnicy i niepokoju. Zdjęcia kręcono od końca sierpnia 2025 roku, a kaszubski pejzaż gra w nich jedną z ważniejszych ról.

Kaszubski horror, jakiego nie widziało jeszcze polskie kino

„OPI” trafi do widzów, którzy w horrorze szukają nastroju i psychologii, a nie kolejnych nagłych strachów zza węgła. To film dla fanów takich tytułów jak „Dziedzictwo. Hereditary” czy „Midsommar. W biały dzień”, gdzie najwięcej dzieje się w relacjach między bohaterami. Jeśli lubisz polskie produkcje, które próbują czegoś nowego, ten debiut warto mieć na oku. Film wejdzie do kin w 2026 roku, a dokładna data premiery nie została jeszcze potwierdzona.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...