Polska komedia z Dawidem Ogrodnikiem, której nie da się obejrzeć tylko raz. Ten przystojny łobuz skradł serca milionów widzów
Zdzisław Najmrodzki wymykał się milicji 29 razy, uciekał z konwojów i sal sądowych, a potem wracał, żeby okraść kolejny Pewex. W PRL-u stał się legendą, o której opowiadano w kolejkach i na podwórkach. Mateusz Rakowicz zamienił tę historię w błyskotliwą komedię sensacyjną z Dawidem Ogrodnikiem w roli głównej. „Najmro. Kocha, kradnie, szanuje" wciąż czeka na widzów na Netfliksie. Jeśli szukasz seansu na weekend, ten łobuz nie pozwoli ci się nudzić.

Neony, perfumy z Pewexu, kasety i samochody, za którymi wzdychało pół Polski. Rakowicz zbudował świat PRL-u, w którym chce się zostać dłużej, mimo że rządzi nim absurd. W środku tego wszystkiego jest Najmro, złodziej, który kradnie nie z chciwości, a z zamiłowania do dobrej zabawy. Ogrodnik, Robert Więckiewicz i Olga Bołądź sprawiają, że historia ani na chwilę nie zwalnia.
O czym jest „Najmro. Kocha, kradnie, szanuje”? Historia złodzieja szybszego od milicji
Najmro to ksywa Zdzisława Najmrodzkiego, chłopaka ze świętokrzyskiej wsi, który w latach 70. i 80. zbił majątek na okradaniu Pewexów. Razem ze swoją ferajną wynosił ze sklepów towary, o których przeciętny obywatel PRL-u mógł tylko pomarzyć: zachodnie ubrania, alkohol, elektronikę. Pieniądze wydawał równie szybko, jak je zdobywał, bo wolność i dobrą zabawę cenił bardziej niż cokolwiek innego. Milicja deptała mu po piętach, ale Najmro za każdym razem znajdował sposób, żeby się wymknąć. Wszystko komplikuje się, gdy w jego życiu pojawia się Tereska, kobieta, dla której bohater zaczyna myśleć o zupełnie innym życiu.
Co wyróżnia „Najmro”? PRL w wersji, jakiej w polskim kinie dawno nie było
Największym atutem jest świat, który zbudowali twórcy. Lata 70. i 80. wyglądają tu kolorowo i stylowo: neony, kultowe samochody, moda i wnętrza odtworzone z dbałością o szczegół. Polonez, dżinsowa kurtka i kostiumy z epoki bawią się PRL-owską estetyką, zamiast tylko ją cytować. Drugi powód to sama postać. Najmrodzki naprawdę istniał i naprawdę uciekał milicji niemal trzydzieści razy, więc najbardziej nieprawdopodobne sceny mają oparcie w faktach. Do tego dochodzi tempo komedii sensacyjnej, w której pościgi i skoki przeplatają się z humorem. Muzyka Andrzeja Smolika dokłada rytm, który trzyma energię przez całe sto minut.
Kto gra w „Najmro”? Dawid Ogrodnik i obsada, której się nie zapomina
W tytułową rolę wcielił się Dawid Ogrodnik i to on napędza cały film. Jego Najmro jest czarujący, bezczelny i nieprzewidywalny. Po drugiej stronie stoi Robert Więckiewicz jako milicjant Barski, który zrobi wszystko, żeby wreszcie dopaść nieuchwytnego złodzieja. W ferajnie Najmry znaleźli się Rafał Zawierucha, Jakub Gierszał i Sandra Drzymalska. Tereskę, miłość bohatera, gra Marta Wągrocka, a Olga Bołądź wciela się w Gabi, efektowną piosenkarkę z półświatka. Na ekranie pojawia się też Dorota Kolak. Film wyreżyserował Mateusz Rakowicz, współautor scenariusza, dla którego był to pełnometrażowy debiut fabularny. Za zdjęcia odpowiada Jacek Podgórski, a muzykę skomponował Andrzej Smolik.
Gdzie obejrzeć „Najmro. Kocha, kradnie, szanuje”? Tu znajdziesz film online
Film najłatwiej znaleźć na Netfliksie, gdzie jest dostępny w ramach abonamentu. Obejrzysz go też na Playerze, w abonamencie lub w wypożyczeniu, oraz w Polsat Box Go. Seans trwa równo sto minut, więc spokojnie zmieścisz go w jeden wieczór. Zanim klikniesz „odtwórz”, możesz sprawdzić oficjalny zwiastun:
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Czy warto obejrzeć „Najmro”?
„Najmro. Kocha, kradnie, szanuje” sprawdzi się, jeśli lubisz kino, które łączy humor z akcją i nie traktuje siebie zbyt poważnie. To dobra propozycja dla widzów ciekawych prawdziwych historii z czasów PRL-u oraz dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć Dawida Ogrodnika w lżejszym, rozrywkowym rejestrze. Nie jest to film, który zmieni twoje spojrzenie na polskie kino. Z pewnością jednak dostarczy solidnej rozrywki na wieczór, w stylu, którego nad Wisłą wciąż brakuje.



