Polski film wojenny, o którym wciąż się dyskutuje. Pierwszy taki obraz w naszym kinie
Najsłynniejsza piosenka polskiego frontu przez lata istniała bez filmu, który mógłby jej dorównać. „Czerwone maki” Krzysztofa Łukaszewicza to pierwsza polska fabuła o bitwie pod Monte Cassino, dostępna teraz na TVP VOD. Historię oglądamy oczami nastolatka, który z łagru trafia prosto pod włoskie wzgórza.

Tysiące polskich sierot opuściło ZSRR razem z Armią Andersa, a część z nich poszła walczyć o Monte Cassino. Jednym z nich jest filmowy Jędrek, bohater „Czerwonych maków” Krzysztofa Łukaszewicza. Reżyser „Raportu Pileckiego” opowiada tę historię w pierwszej polskiej fabule o słynnej bitwie. Produkcję znajdziesz na TVP VOD.
O czym są „Czerwone maki”? Droga z łagru prosto pod Monte Cassino
Głównym bohaterem jest Jędrek Zahorski, nastolatek z dobrej rodziny, którego wojna i pobyt w sowieckim łagrze zmieniają nie do poznania. Z grzecznego chłopca staje się drobnym złodziejaszkiem i kombinatorem, który robi wszystko, by przetrwać. Wraz z Armią Andersa opuszcza ZSRR jako jeden z tysięcy osieroconych Polaków i razem z nią rusza na zachód. Przełom w jego życiu przynosi spotkanie z żołnierzami II Korpusu Polskiego oraz z sanitariuszką Polą, do której zaczyna żywić poważne uczucie. W tym czasie na froncie przygotowywany jest decydujący atak na broniony przez Niemców klasztor na wzgórzach Monte Cassino. Historia łączy autentyczne tło bitwy z fikcyjnymi losami bohatera, więc obok wielkiej polityki i dowódców mamy tu zwykły, ludzki strach, przyjaźń i pierwszą miłość.
Zwiastun „Czerwonych maków”:
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Kto gra w „Czerwonych makach”? Obsada i Michał Żurawski jako generał Anders
W głównej roli Jędrka zobaczysz Nicolasa Przygodę. Michał Żurawski wciela się w generała Władysława Andersa, a Magdalena Żak gra sanitariuszkę Polę Staniewicz, czyli filmową miłość głównego bohatera. Szymon Piotr Warszawski pojawia się jako Stanisław Zahorski, Bartłomiej Topa jako generał Nikodem Sulik, a Mateusz Banasiuk jako Edmund Wilkosz. W obsadzie znalazł się też Leszek Lichota w roli korespondenta wojennego. Za reżyserię i scenariusz odpowiada Krzysztof Łukaszewicz, znany z „Karbali”, „Orląt. Grodno '39” oraz „Raportu Pileckiego”. Zdjęcia powstawały aż w czterech krajach, czyli w Chorwacji, Bułgarii, we Włoszech oraz w Polsce, a ekipa filmowała także w autentycznej scenerii Monte Cassino. Cały film trwa 122 minuty.
Dlaczego „Czerwone maki” to wyjątkowy film? Pierwsza polska fabuła o Monte Cassino
Bitwa o Monte Cassino należy do najważniejszych kart w historii polskiego oręża, a mimo to przez dekady nie powstał o niej żaden polski film fabularny. Większość z nas zna ją przede wszystkim z pieśni „Czerwone maki na Monte Cassino”, od której tytuł wziął cały obraz. Produkcja Łukaszewicza wypełnia więc lukę, której polskie kino przez lata nie ruszało. Twórcy postawili na perspektywę zwykłego żołnierza, a nie na suchy wykład historyczny. Dzięki temu wielka bitwa jest tłem dla osobistej opowieści o dorastaniu, stracie i odwadze. To podejście, które ma przybliżyć historię także młodszym widzom, którzy o szlaku Armii Andersa wiedzą głównie z lekcji i z refrenu znanej piosenki.
Jak widzowie przyjęli „Czerwone maki”? Recenzje, które dzielą widownię
Odbiór filmu był podzielony. Część widzów doceniła sam fakt, że ktoś w końcu opowiedział tę historię, oraz pieczołowicie odtworzone realia frontu i kostiumy. Dla tej grupy „Czerwone maki” są przede wszystkim ważnym, należnym hołdem dla żołnierzy II Korpusu. Krytycy bywali surowsi i wytykali filmowi mało wyrazistego bohatera oraz nierówno poprowadzoną fabułę. Pojawiały się głosy, że emocje czasem ustępują miejsca scenom batalistycznym, a osobista historia Jędrka nie zawsze wciąga tak, jak mogłaby. To film, który łatwiej obejrzeć z myślą o temacie i bohaterach niż z nastawieniem na nowatorskie kino wojenne.
Czy warto obejrzeć „Czerwone maki”? Dla kogo jest ten wojenny dramat?
„Czerwone maki” najbardziej docenią widzowie zainteresowani historią Polski, losami Armii Andersa i szlakiem II Korpusu. Jeśli lubisz polskie kino wojenne i chcesz poznać bitwę, o której do tej pory mogłeś jedynie poczytać lub posłuchać w piosence, ten film jest dobrym punktem wyjścia. Nie jest to obraz, który zmieni twoje myślenie o kinie batalistycznym, ale daje solidne, dwugodzinne spotkanie z ważnym fragmentem polskiej historii. „Czerwone maki” są dostępne na TVP VOD, więc możesz je nadrobić w dowolnym momencie, choćby przy okazji rocznicy bitwy.


