Reklama

On był charyzmatycznym idealistą gotowym poświęcić wszystko dla wolności, ona wnosiła do tej relacji odwagę i spokój. Piotr Domalewski opowiada o Grażynie i Jacku Kuroniach z perspektywy, którą rzadko widać w filmach o opozycji, czyli od strony domu, kuchni i nocnych rozmów. „Nasza rewolucja” z Arkadiuszem Jakubikiem i Magdaleną Popławską trafi do kin 11 listopada.

O czym jest „Nasza rewolucja”? Historia, która zaczyna się przy kuchennym stole

Akcja rozgrywa się w latach 70. i 80., w czasach, gdy zwykła rozmowa o wolności mogła skończyć się przesłuchaniem. Jacek Kuroń to jeden z twórców Komitetu Obrony Robotników, człowiek, wokół którego skupiało się życie opozycji. Grażyna „Gajka” Kuroń stoi obok niego, ale nie w cieniu, bo to ona często trzyma w ryzach codzienność, gdy on znika na kolejne tygodnie. Ich mieszkanie zamienia się w punkt kontaktowy demokratycznej opozycji. Przewijają się przez nie działacze, dziennikarze i przypadkowi ludzie szukający pomocy, a między jednym spotkaniem a drugim trzeba ugotować obiad i pilnować, kto stoi pod oknem. W tle pojawiają się robotnicze protesty, działalność KOR, represje władzy i stan wojenny. Domalewski nie robi z tego jednak podręcznika. Bliżej mu do intymnego portretu małżeństwa, które kocha się i kłóci, rozstaje i wraca do siebie, a przy tym próbuje zmienić kraj.

Kto gra w „Naszej rewolucji”? Jakubik, Popławska i obsada, która robi różnicę

W Jacka Kuronia wciela się Arkadiusz Jakubik, a w Grażynę „Gajkę” Kuroń Magdalena Popławska. To na ich relacji opiera się cały film, bo reżyser prowadzi opowieść przez prywatne, a nie publiczne życie tej pary. W dalszej obsadzie znaleźli się między innymi Jacek Koman, Agnieszka Przepiórska, Anna Ilczuk, Andrzej Andrzejewski oraz Jakub Jakubik, prywatnie syn Arkadiusza Jakubika. Za kamerą stoi Piotr Domalewski, reżyser nagradzanej „Cichej nocy” i serialu „Wielka woda”. Producentem jest Robert Kijak i studio Next Film, a wśród koproducentów znalazł się TVN. Film powstał między innymi dzięki wsparciu Gdańskiego Funduszu Filmowego.

Dlaczego o „Naszej rewolucji” jest głośno, choć premiera dopiero jesienią?

Po pierwsze, nazwiska. Jakubik w roli Kuronia to jeden z tych pomysłów castingowych, które zwracają uwagę same z siebie, a pierwsze fotosy tylko podgrzały dyskusję, bo aktor zmienił się nie do poznania. Po drugie, temat. O Jacku Kuroniu powstało już sporo materiałów dokumentalnych, ale na dużym ekranie fabularnym jego historia trafia rzadko. Domalewski idzie pod prąd typowemu kinu o opozycji. Zamiast wieców i transparentów dostajemy mieszkanie, dzieci, papierosa wypalanego w napięciu i telefon, którego nie można swobodnie odebrać. Taki punkt widzenia, czyli wielka historia oglądana z perspektywy jednego domu, wyróżnia ten projekt na tle innych polskich produkcji o tamtych czasach.

Premiera „Naszej rewolucji”. Dlaczego akurat 11 listopada?

Film wejdzie do kin 11 listopada 2026 roku, w Narodowe Święto Niepodległości. To wybór z drugim dnem, bo wolność i godność to pojęcia, wokół których kręci się cała opowieść. Produkcja powstała w roku 45. rocznicy porozumień sierpniowych, więc historyczny kontekst towarzyszy jej od samego początku. Honorowy patronat nad filmem objął Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a mecenasem promocji został Orlen. Dla widzów oznacza to jedno, że „Naszą rewolucję” zobaczymy najpierw w kinach, a dopiero później należy spodziewać się jej na platformach.

Zwiastun „Naszej rewolucji”

Pierwszy teaser pojawił się w połowie maja na oficjalnym kanale dystrybutora. Krótki, ale dobrze oddaje ton całości, bo zamiast politycznych haseł stawia na bliskość dwojga ludzi i atmosferę nieustannego zagrożenia. Widać Warszawę sprzed lat, ciasne wnętrza i twarze, które mówią więcej niż słowa.

Zwiastun obejrzycie tutaj:

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...