Reklama

Są filmy, które robią ogromne wrażenie na festiwalach, a potem cicho znikają z obiegu. „Edi” Piotra Trzaskalskiego to jeden z nich. Polski dramat sprzed ponad dwóch dekad wciąż potrafi poruszyć, a rola Henryka Gołębiewskiego należy do najgłośniejszych powrotów w historii rodzimego kina. Zebraliśmy wszystko, co warto o nim wiedzieć, łącznie z tym, gdzie obejrzysz go dziś.

O czym jest „Edi”? Złomiarz, książki z kosza i oskarżenie, które zmienia wszystko

Edi i jego kompan Jureczek to dwaj złomiarze z Łodzi. Zbierają metal na ulicach i z koszy, mieszkają w starej, przeznaczonej do rozbiórki fabryce, a zarobione grosze zostawiają w obskurnym barze. Edi różni się od reszty jednym, czyta. Książki wygrzebuje ze śmieci i pochłania je po nocach. Właśnie ta cecha zwraca uwagę dwóch braci, którzy trzęsą okolicą. Skoro Edi czyta, to znaczy, że jest porządny, więc nadaje się na nauczyciela dla ich siedemnastoletniej siostry, nazywanej Księżniczką. Złomiarz ma jej pilnować i czegoś nauczyć. Po kilku miesiącach okazuje się, że dziewczyna jest w ciąży, a na ojca wskazuje Ediego. Bracia wymierzają mu okrutną karę, choć on się nie broni i nie tłumaczy. Co dzieje się dalej z nim i z dzieckiem, lepiej zobaczyć samemu.

Kto gra w „Edim”? Obsada i twórcy nagradzanego dramatu

W tytułowej roli wystąpił Henryk Gołębiewski, aktor, którego starsze pokolenia pamiętają z młodzieżowych seriali lat siedemdziesiątych, takich jak „Podróż za jeden uśmiech” czy „Stawiam na Tolka Banana”. Po latach przerwy i drobnych epizodów wrócił tu na pierwszy plan i za Ediego zebrał najlepsze recenzje w karierze. U jego boku Jacek Braciak jako Jureczek, kompan od zbierania złomu. To właśnie za tę rolę Braciak dostał Orła dla najlepszego aktora drugoplanowego. Siedemnastoletnią Księżniczkę gra Aleksandra Kisio, a jej braci, którzy rządzą dzielnicą, Jacek Lenartowicz i Grzegorz Stelmaszewski. W obsadzie znaleźli się także Dominik Bąk, Maria Maj i Małgorzata Flegel. Za kamerą stanął Piotr Trzaskalski, dla którego „Edi” był pełnometrażowym debiutem fabularnym. Scenariusz napisał razem z Wojciechem Lepianką, a wielokrotnie nagradzane zdjęcia zrobił Krzysztof Ptak. Film wszedł do kin w październiku 2002 roku.

Henryk Gołębiewski w „Edi”. Powrót, którego nikt się nie spodziewał

Dla wielu widzów to właśnie ta rola jest najważniejszym powodem, żeby sięgnąć po „Edi”. Gołębiewski jako dziecko i nastolatek grał w kultowych produkcjach dla młodzieży, a potem na długo zniknął z większych ekranów. Rola Ediego przypomniała o jego talencie. Aktor pokazał się tu z zupełnie nowej strony, dojrzały, oszczędny w środkach, bez cienia przesady. Magazyn „Film” przyznał mu za tę kreację Złotą Kaczkę. Trudno o lepszy dowód na to, że jego powrót zauważyli i krytycy, i publiczność.

Dlaczego było o nim tak głośno? Festiwale, Oscar i polskie nagrody

„Edi” powstał w realiach, których nie da się podrobić w studiu. Trzaskalski kręcił w Łodzi, w prawdziwych podwórkach i ruderach, a jego bohaterowie wyglądają jak ludzie spotkani na ulicy, nie jak aktorzy w kostiumach. Z tej szorstkiej, niemal dokumentalnej formy wyrasta historia o godności i pokorze, współczesna przypowieść o człowieku, który przyjmuje to, co przynosi mu los. Film pokazywano daleko poza Polską. W Berlinie dostał nagrodę FIPRESCI i wyróżnienie jury ekumenicznego, doceniono go również w Karlowych Warach. W kraju zdobył Nagrodę Specjalną Jury na festiwalu w Gdyni, a podczas gali Polskich Nagród Filmowych miał aż 11 nominacji i wygrał między innymi nagrodę publiczności. Do tego doszła oscarowa kandydatura, bo to właśnie „Edi” został polskim reprezentantem w wyścigu o statuetkę dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego.

Gdzie obejrzeć „Ediego” w 2026 roku?

Tu jest pewien haczyk. „Edi” nie trafił na największe platformy streamingowe. Nie znajdziesz go w stałej ofercie Netfliksa, HBO Max, CDA Premium, Playera ani TVP VOD. Film można za to obejrzeć za darmo na platformie Adapter (adapter.pl), na której znajdziesz produkcje dostosowane dla osób z niepełnosprawnościami. Wystarczy założyć bezpłatne konto. „Edi” jest tam dostępny z audiodeskrypcją i napisami, więc obejrzy go praktycznie każdy. Od czasu do czasu film pojawia się też na antenie Telewizji Kino Polska, dlatego warto zaglądać do ramówki.

„Edi” to propozycja dla widzów, którzy lubią kino spokojne, skupione na człowieku, bez efekciarstwa i pośpiechu. Jeśli szukasz polskiego dramatu z mocną rolą pierwszoplanową i historią, która zostaje w głowie, trafisz idealnie. Nie jest to film, który odmieni twoje spojrzenie na polskie kino. Z pewnością jednak warto poznać jedną z najlepszych ról Henryka Gołębiewskiego i przypomnieć sobie, że potrafił zagrać znacznie więcej niż sympatycznych chłopaków z seriali sprzed lat. To dobry wybór na wieczór, gdy masz ochotę na coś prawdziwego, a nie na kolejną hałaśliwą premierę.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...