Chociaż latem rezygnuję z większości kosmetyków, z tych nie jestem w stanie. Nawilżają i dają piękny efekt glowy skin
Latem stawiam na najmniejsza możliwą ilość kosmetyków, lekkie wykończenie i oczywiście glow. Oto letni ulubieńcy, którzy znaleźli się w mojej kosmetyczce na wakacje.

Chociaż niektórzy nie wyobrażają sobie malować się latem, ja podchodzę do tego z innej strony. Stawiam przede wszystkim na minimalizm, nawilżenie i lekkość. Dzięki temu nadal mogę wykonywać swój ulubiony makijaż, ale w zmienionej formie. I szczerze mówiąc, to właśnie ta letnia odsłona make upu jest moją ulubioną. Szczególnie, że do dyspozycji mam wspaniałe produkty, które spełniają wszystkie moje wymagania. W gorące miesiące (i nie tylko) nie rozstaję się z nimi.
Mleczna mgiełka tonizująca do twarzy Inglot LAB - odświeżenie o każdej porze dnia
Odkąd mam tę mgiełkę, nie wyobrażam sobie zacząć bez niej mojej rutyny zarówno pielęgnacyjnej, jak i makijażowej. Ten produkt podbił TikToka i stał się absolutnym viralem. Ja również go pokochałam. Tonizuje skórę, odświeża i nawilża. Do tego ma naprawdę piękny zapach i bardzo dobry atomizer, który rozpyla mgiełkę w idealny sposób. Użyjecie jej przed nałożeniem serum i kremu, przed makijażem lub o dowolnej porze w ciągu dnia, gdy potrzebujecie odświeżenia. Przyda się szczególnie latem w upalne dni! Moja mgiełka z Inglota jest już na wyczerpaniu, ale w toaletce czeka już nowa. To najlepszy dowód na to, że naprawdę jest świetna.

Clarins Double Serum Foundation - lekkie krycie i pielęgnacja w jednym
Na co dzień (a co dopiero latem) nie nakładam podkładu i wiem, że wiele osób też rezygnuje z niego w upały. Jednak dla tego produktu robię wyjątek. To połączenie podkładu i kultowego już serum Clarins. Daje bardzo ładne krycie, które można stopniować, dobrze wtapia się w skórę, a do tego pielęgnuje. Mieszanka idealna. Po aplikacji cera wygląda na nawilżoną, świeżą i promienną. Ten kosmetyk wykorzystuje technologię Colour + Hydric. W fazie Colour zastosowano nową technologię A.U.R.A. z rozświetlającymi składnikami i iluminującymi mikrokryształami, które zapewniają natychmiastowy efekt promiennej skóry.
W fazie Hydric stabilizowana papaina o działaniu złuszczającym nadaje skórze efekt „jak nowa” i odnawia jej naturalny blask. Naprawdę polecam.

Co jeszcze z nowości w Clarins? Marka wydała niedawno nowy produkt - Wonder Perfect Mascara - tusz, który ma wydłużyć i pogrubić rzęsy. Aktualnie go testuję i jestem naprawdę zadowolona!
Beauty Light Wand Charlotte Tilbury - idealny róż i rozświetlacz na lato
Nie wyobrażam sobie swojego makijażu bez różu i zdecydowanie mam blush blindness. Lubię, jak jest go dużo i gdy się błyszczy. I znalazłam produkt idealny. Beauty Light Wand od Charlotte Tilbury to tak naprawdę rozświetlacz w płynie, ale ja stosuję go właśnie jako róż. Szczególnie, że mój jest w pięknym odcieniu Pinkgasm. Używam go na dwa sposoby: albo jako róż sam w sobie - daje subtelny efekt glass skin i bosko odbija światło, albo jako topper na róż. Wtedy nakładam go na szczyty kości policzkowych, aby je rozświetlić. Resztki wklepuję w powieki. Uwielbiam to, jaki efekt glow dają kosmetyki od Charlotte Tilbury, a ten jest jednym z moich ulubionych. Na lato idealny.

Dodatkowo ta marka wydała niedawno nową bazę pod makijaż, która zawiera w sobie SPF 50 PA++++. Oprócz filtra przeciwsłonecznego ma też kwas hialuronowy, dzięki czemu nawilża, ujędrnia i wygładza skórę oraz przygotowuje ją pod makijaż. Ideał na lato i nie tylko.

Sleeping Lip Mask Laneige - najlepsze nawilżenie i regeneracja dla ust
Rzecz, bez której trudno mi funkcjonować jeśli chodzi o pielęgnację i makijaż to wszelkiego rodzaju balsamy do ust, maski, pomadki nawilżające, olejki, błyszczyki itd. W swojej kolekcji mam ich przynajmniej kilkanaście, ale ja po prostu zawsze muszę mieć nawilżone usta. Jeden z moich ulubieńców to maska na noc od Laneige. Mało który produkt daje taki efekt jak ten. Co prawda jest to maska na noc, ale ja od czasu do czasu stosuję ją również w ciągu dnia, bo moje usta momentalnie stają się miękkie i nawilżone. Należy jednak uważać i nie przesadzać, ponieważ zbyt częstym stosowaniem także w ciągu dni, wbrew pozorom, można przesuszyć usta. Oprócz efektu kocham również obłędne zapachy, opakowania i mini szpatułkę do nakładania. So cute!