Kategoria lip care to już nie są zwykłe balsamy rzucone na dno torebki. Postrzegam ją jako coś o wiele więcej. Dlatego kiedy usłyszałam o flagowym, czteroetapowym zabiegu NHFT-10 od Moniki Heiligmann, od razu wiedziałam, że chcę sprawdzić to na własnej skórze. I rzeczywiśćie - to doświadczenie zmieniło moje myślenie o budowaniu zmysłowej objętości ust bez wizyty w klinice ( czego nigyd bym nie zrobiła, boję się ingerencji strzykawki w okolicy ust) 

NHFT-10 NOn-Invesive LipVolumiser czyli piętnaście minut przed lustrem i cztery kroki do objętości

Cały rytuał trwa zaledwie kwadrans, przeporwadza go dla mnie kosmetolożka w  Danucera Spa. Siedzę w wygodnym fotelu, zmęczona po całym dniu pracy. To fascynujące uczucie – siedzieć przed lustrem i dosłownie patrzeć, jak usta z minuty na minutę nabierają życia. Pierwszym krokiem jest obłędnie delikatny cleanser na bazie olejku. Otulił wargi jak płynny jedwab, rozpuszczając powierzchowne zanieczyszczenia. Zaraz potem przeszłyśmy do eksfoliacji. Nałożono mi preparat z enzymami z ananasa i papai – pachniał i działał jak egzotyczny koktajl, który bezlitośnie, ale bez agresywnego tarcia, rozprawia się z suchym naskórkiem. Oba etapy zostały zmyte, odsłaniając powierzchnię ust gładką jak tafla szkła.

Zabieg NHFT-10 od Monika Heiligmann Paris
Zobacz także:

Ale dopiero trzeci krok to moment, w którym dzieje się prawdziwa magia. To ultrabogate serum, w którym kryje się zaawansowana technologia połączona z chronioną tajemnicą, ajurwedyjską miksturą. Niemal natychmiast poczułam przyjemne, pulsujące mrowienie – jakby usta budziły się z zimowego snu. Kontur stał się ostry, a kolor głębszy  (na co dzień mam bardzo blade usta). Zabieg domyka się balsamem na bazie olejku, który w przeciwieństwie do pierwszych kroków, zostaje na skórze. Po tych piętnastu minutach patrzyłam w lustro z autentycznym zadowoleniem. Wargi wyglądały na pełne, zmysłowe i nawilżone do granic możliwości, zupełnie jak po wyjściu z gabinetu, ale z tą cudowną, niewymuszoną naturalnością. Zresztą oceńce same. 

Historia marki, która traktuje usta z tak szczególną uwagą

Zabieg NHFT-10 od Monika Heiligmann Paris

Założona w Paryżu marka Monika Heiligmann to dla mnie absolutne odkrycie sezonu (na zabiegu poznałam też samą Monikę, właścicielkę i jest to  charyzmatyczna i cdownie ciepła osoba). Jej marka owstała z prostej, ale jakże trafnej myśli: dlaczego traktujemy usta po macoszemu, skoro reszta twarzy dostaje od nas to, co najlepsze? Jej twórczyni genialnie wyłapała tę lukę między inwazyjnymi zabiegami a zawartością przeciętnej kosmetyczki. Stworzyła linię, która pachnie i działa jak prawdziwe haute couture dla ust. Nic dziwnego, że te perełki błyskawicznie trafiły do najbardziej ekskluzywnych spa i klinik kosmetologicznych, gdzie podbijają efekty zabiegów lub po prostu rozpieszczają klientki. To, co mnie całkowicie uwiodło, to połączenie twardej, kosmetologicznej wiedzy z naturalnymi ekstraktami. Zamiast oblepiać usta grubą warstwą wazeliny i udawać, że są nawilżone, te formuły naprawdę z nimi pracują. Stymulują mikrokrążenie, pompują komórki odżywczym koktajlem i fizycznie poprawiają napięcie warg. Szczerze? Odkąd moje usta odzyskały ten naturalny odcień, większość moich kolorowych szminek trafiła do szuflady w komodzie i zbiera kurz.

Pielęgnacja domowa, która przedłuża efekt

Żeby ten spektakularny efekt nie zniknął po jednym dniu, marka ma w zanadrzu świetną, codzienną rutynę. Moim porannym uzależnieniem stało się serum Elixir de Volume. Wchłania się w ułamku sekundy, zostawiając usta tak napięte i zmysłowe, że właściwie nie potrzebuję już makijażu. Z kolei w ciągu dnia, zwłaszcza gdy klimatyzacja w biurze daje się we znaki, ratuję się Deep Regenerating Lip Balm. To taki mały, luksusowy kompres, który wrzucam do torebki, by zawsze mieć go pod ręką.

Zabieg NHFT-10 od Monika Heiligmann Paris

Ale prawdziwą gwiazdą wieczoru jest dla mnie Lip Perfecting Overnight Mask. Nakładam ją grubszą warstwą tuż przed snem i pozwalam jej działać, kiedy ja śpię. Rano usta są obłędnie miękkie, gładkie i wyprasowane z wszelkich załamań. Jeśli jesteście fankami matowych, mocno kryjących pomadek, które zazwyczaj bezlitośnie obnażają każdą suchą skórkę – ta maska to wasz nowy najlepszy przyjaciel. To linia stworzona dla dziewczyn, które kochają widoczne rezultaty i wiedzą, że zmysłowe usta to najlepsza, najbardziej uwodzicielska wizytówka.

Przeszukałam też interenetowe drogerie w poszkiwaniu innych (tańszych) kosmetyków dających podobne efekty, Oto moje polecajki: