Do Tokio warto więc polecieć z dodatkowym miejscem w walizce i listą modeli, których szukamy od miesięcy. Shinjuku, Shibuya, Ginza i Harajuku są pełne sklepów z luksusem z drugiej ręki, a obok najnowszych modeli pojawiają się rzeczy sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. Ceny nie zawsze będą okazją – najbardziej pożądane modele potrafią kosztować fortunę również w Japonii – ale przy odrobinie cierpliwości można znaleźć rzeczy wycenione znacznie poniżej ceny nowych odpowiedników.
WIDEO…
Dlaczego fashion girls polują na vintage właśnie w Tokio?
Tokio jest wyjątkowe nie tylko ze względu na skalę rynku, ale też sposób, w jaki traktuje się tutaj rzeczy z drugiej ręki. Designer resale nie jest niszą przeznaczoną wyłącznie dla najbardziej zdeterminowanych kolekcjonerek. To ogromny rynek, na którym obok niewielkich butików działają wielopiętrowe sklepy i duże sieci specjalizujące się w luksusowych torebkach, zegarkach, biżuterii oraz ubraniach. Dzięki temu można jednego dnia oglądać klasyczne Chanel i Hermès, a chwilę później przenieść się do sklepu pełnego archiwalnej mody japońskich projektantów. Dodatkowo japoński handel rzeczami używanymi jest regulowany, a renomowane sklepy przykładają dużą wagę do weryfikacji sprzedawanych produktów. Nie oznacza to, że podczas zakupów można całkowicie wyłączyć czujność, ale duże i znane firmy są zdecydowanie lepszym miejscem na pierwszy zakup luksusowego vintage niż przypadkowa oferta znaleziona w internecie.
Komehyo. Jeden z pierwszych adresów do zapisania
Jeśli vintage shopping w Tokio ma mieć jeden konkretny cel, warto zacząć od Komehyo. To jedna z najbardziej rozpoznawalnych japońskich firm zajmujących się luksusem z drugiej ręki, z historią sięgającą 1947 roku. W Tokio ma kilka lokalizacji, a w sklepach można znaleźć torebki, biżuterię, zegarki, ubrania i akcesoria największych domów mody. Największą zaletą jest skala. Zamiast liczyć na to, że w małym vintage store akurat pojawi się wymarzony model, można porównywać różne egzemplarze, roczniki i stany zachowania. Chanel, Louis Vuitton, Hermès, Dior czy Cartier nie są tutaj pojedynczymi perełkami schowanymi między ubraniami bez metek, ale jednymi z najważniejszych kategorii całego sklepu. Dla osoby, która pierwszy raz kupuje luksus z drugiej ręki w Japonii, taki adres jest też znacznie mniej przytłaczający niż polowanie wyłącznie po niewielkich butikach.
AMORE Vintage. Chanel od podłogi niemal po sufit
Jeśli celem jest przede wszystkim Chanel, warto zapisać AMORE Vintage Tokyo. Butik w rejonie Omotesando i Harajuku stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych tokijskich adresów wśród fanek designer vintage, a jego specjalnością są luksusowe torebki, akcesoria i biżuteria. Szczególnie imponująco wygląda wybór Chanel – pojawiają się modele z różnych dekad, kolory, których od dawna nie znajdziemy w aktualnych kolekcjach, klasyczne flap bags, vanity cases czy biżuteria vintage. Nie jest to jednak miejsce, do którego przychodzi się po Chanel za kilkadziesiąt euro. Wyselekcjonowane i rzadkie egzemplarze potrafią być drogie, a niektóre modele mają już status kolekcjonerski. Największą atrakcją jest możliwość zobaczenia obok siebie rzeczy z wielu sezonów i znalezienia modelu, którego marka nie produkuje od lat. Jeśli więc celem podróży jest konkretne vintage Chanel, a niekoniecznie najniższa możliwa cena, ten adres zdecydowanie warto mieć zapisany.
RAGTAG. Tutaj zaczyna się prawdziwe fashion hunting
Jeśli bardziej niż klasyczna torebka Chanel interesują nas ubrania i archiwalne kolekcje, na liście powinien znaleźć się RAGTAG. To zupełnie inny rodzaj polowania, bo obok największych światowych domów mody pojawiają się japońscy projektanci i marki, które w Europie znacznie trudniej znaleźć na rynku wtórnym. RAGTAG ma sklepy m.in. w Shibuya, Harajuku i Shinjuku, więc łatwo włączyć je w dzień poświęcony shoppingowi. Warto zaglądać nie tylko do działu damskiego. Oversize'owe marynarki, koszule, kurtki czy akcesoria mogą czekać również w części męskiej. Tokio jest zresztą świetnym miejscem, żeby na chwilę zapomnieć o jednej konkretnej metce i zacząć szukać rzeczy, których wcześniej nawet nie miałyśmy na wishliście. Comme des Garçons, Issey Miyake, Yohji Yamamoto czy Sacai mogą okazać się równie interesującym łupem z podróży jak kolejna torebka europejskiego domu mody.
2nd Street. Tutaj polowanie robi się bardziej budżetowe
2nd STREET pokazuje jeszcze inną stronę japońskiej kultury second-hand. Sieć ma sklepy w całym kraju, a część lokalizacji w Tokio jest szczególnie interesująca dla osób szukających mody. Oferta jest znacznie szersza niż w butikach nastawionych wyłącznie na luxury resale, dlatego obok designerskich rzeczy znajdziemy streetwear, japońskie marki i ubrania z dużo niższej półki cenowej. To właśnie w takich miejscach shopping zaczyna naprawdę przypominać polowanie. Nie przychodzimy po Chanel Classic Flap w konkretnym kolorze, tylko sprawdzamy, co akurat pojawiło się na wieszakach. Można wyjść bez niczego albo znaleźć kurtkę, okulary, torbę czy designerskie buty, których w ogóle nie planowałyśmy kupić. W przeciwieństwie do bardzo wyselekcjonowanych butików luxury vintage tutaj warto dać sobie więcej czasu na przeglądanie i nie ograniczać się wyłącznie do najbardziej znanych nazwisk.
Shinjuku, Harajuku czy Ginza? Wszystko zależy od tego, czego szukasz
Na designer resale najlepiej patrzeć w Tokio dzielnicami, bo próba objechania wszystkich polecanych sklepów podczas jednego dnia szybko zamieni zakupy w maraton po metrze. Shinjuku sprawdzi się, jeśli chcemy porównać dużo produktów i odwiedzić kilka większych sklepów podczas jednego wyjścia. Ginza naturalnie kieruje bardziej w stronę luksusu, zegarków, biżuterii i najbardziej znanych marek. Harajuku oraz okolice Omotesando są ciekawsze dla osób, które chcą mieszać designer vintage z młodszą modą, streetwearem i bardziej wyselekcjonowanymi butikami. Shibuya jest natomiast dobrym kompromisem między wszystkim po trochu. Nie ma więc większego sensu tworzyć listy kilkunastu sklepów rozsianych po całym Tokio i próbować odwiedzić je w jeden dzień. Znacznie lepiej wybrać jedną lub dwie dzielnice, zostawić sobie kilka godzin i wejść również do miejsc, których wcześniej nie było w planie. Najlepsze vintage często znajduje się przecież przypadkiem.
Czy Chanel, Dior i Céline naprawdę są w Japonii tańsze?
Z obietnicą „ułamka butikowej ceny” trzeba uważać, bo vintage luxury w Japonii może być korzystne cenowo, ale nie istnieje prosta zasada, według której każda używana torebka Chanel będzie kosztowała połowę tego, co nowa w Europie. Na cenę wpływa model, rok produkcji, materiał, kolor, stan, komplet akcesoriów i aktualny popyt. Kultowe oraz kolekcjonerskie egzemplarze potrafią kosztować bardzo dużo niezależnie od kraju, a w przypadku wyjątkowo poszukiwanych modeli vintage cena może być nawet wyższa, niż spodziewa się osoba przyzwyczajona do zwykłych second-handów. Największe okazje pojawiają się częściej przy modelach, które nie są aktualnymi bestsellerami, rzeczach z widocznymi śladami użytkowania albo starszych kolekcjach. Torebka z delikatnie wytartymi rogami może kosztować wyraźnie mniej niż egzemplarz w niemal idealnym stanie, choć po założeniu różnica nie będzie aż tak widoczna. Dlatego przed wyjazdem najlepiej sprawdzić ceny nowych modeli w Europie i ustalić maksymalny budżet na konkretną rzecz.
Dawna Céline może być ciekawsza niż nowa torebka
Tokio jest szczególnie interesujące dla osób, które niekoniecznie szukają aktualnych bestsellerów. Rynek wtórny daje dostęp do kolekcji sprzed wielu lat, dlatego można trafić na rzeczy z okresów, które dla fanek mody mają dziś niemal kolekcjonerski status. Dotyczy to chociażby dawnej Céline z okresu Phoebe Philo, starszego Diora, archiwalnego Prada, Jean Paul Gaultier czy japońskich projektantów. Właśnie tutaj przewaga Tokio nad zwykłym luksusowym shoppingiem staje się najbardziej widoczna. W regularnym butiku wybieramy z tego, co marka proponuje w aktualnym sezonie, podczas gdy w vintage store obok siebie mogą wisieć rzeczy powstałe na przestrzeni dwóch albo trzech dekad. Fashion girls coraz częściej nie szukają więc w Tokio po prostu „tańszego luksusu”, ale konkretnych projektów, których nie da się już kupić jako nowych.
Stan rzeczy ma ogromne znaczenie
Japońskie sklepy resale często bardzo dokładnie opisują stan produktów, ale system ocen nie jest identyczny w każdej sieci, dlatego literowe oznaczenie „A”, „B” czy „C” zawsze trzeba czytać według skali konkretnego sprzedawcy. Przy drogiej torebce nie warto też ograniczać się do spojrzenia na nią z kilku metrów. Trzeba obejrzeć rogi, uchwyty, wnętrze, podszewkę, hardware, zapięcie i pasek, a w przypadku jasnych skór również przebarwienia. Przy vintage Chanel czy Diorze znaczenie może mieć także wcześniejsza renowacja produktu. Nie musi być ona wadą, jeśli kupujemy rzecz przede wszystkim do noszenia, ale dla kolekcjonerki może wpływać na wartość egzemplarza. Z kolei drobne ślady użytkowania mogą działać na korzyść osoby szukającej okazji. Jeśli rysa na zapięciu czy delikatnie przetarty róg nie przeszkadzają w codziennym noszeniu, właśnie taki egzemplarz może mieć znacznie ciekawszą cenę niż perfekcyjnie zachowana torebka.
Tax-free może dodatkowo obniżyć rachunek
Turyści spełniający warunki japońskiego systemu tax-free mogą w kwalifikujących się sklepach korzystać z zakupów bez japońskiego podatku konsumpcyjnego, dlatego przed zapłaceniem za droższą rzecz warto sprawdzić, czy dany sklep uczestniczy w systemie i jakie dokumenty są wymagane. Nie każdy niewielki second-hand musi oferować taką możliwość, a zasady mogą się zmieniać, więc aktualne warunki najlepiej sprawdzić bezpośrednio przed podróżą. Trzeba również pamiętać, że japońskie tax-free i zasady dotyczące przywożenia zakupów do Unii Europejskiej to dwie różne kwestie. Przy zakupie drogiej torebki, zegarka czy biżuterii warto sprawdzić aktualne przepisy celne obowiązujące przy powrocie do Polski, zamiast zakładać, że skoro rzecz mieści się w walizce, nie wiążą się z nią żadne formalności.
Najlepsza pamiątka z Tokio może mieć 20 lat
Tokio daje coś, czego nie zapewni zwykły shopping w luksusowej dzielnicy europejskiej stolicy. Można wejść po jedną konkretną rzecz, a wyjść z modelem, którego marka nie produkuje od dwóch dekad. I właśnie archiwalność jest często ciekawsza niż sama oszczędność. Vintage Chanel z lat 90., dawna Céline, Dior z poprzednich er czy japoński projektant znaleziony przypadkiem w Shibuya mają w sobie coś, czego nie daje zakup aktualnego bestsellera prosto z butiku. Są jednocześnie modowym łupem i pamiątką z podróży, a samo szukanie staje się częścią zwiedzania miasta. Dlatego przed Tokio warto zrobić dwie rzeczy: zostawić trochę miejsca w walizce i kilka wolnych godzin w planie. W przypadku vintage największa przyjemność zaczyna się właśnie wtedy, kiedy przestajemy dokładnie wiedzieć, czego szukamy.




















