Najciekawsze jest jednak to, że HJARNE nie wygląda jak klasyczna lampka stołowa z podstawą i abażurem. Zwarta, szklana forma sprawia, że również wtedy, kiedy jest wyłączona, może pełnić funkcję dekoracyjnego obiektu. To dobry punkt wyjścia do aranżacji inspirowanej Kopenhagą, w której funkcjonalne przedmioty są jednocześnie ozdobą, a kolor pojawia się w kilku precyzyjnie wybranych miejscach.

WIDEO

player placeholder

Małe lampy są nową biżuterią wnętrza

Nie każda lampa musi oświetlać cały pokój. Coraz ciekawsze są te niewielkie, które tworzą wokół siebie miękką plamę światła i wieczorem całkowicie zmieniają charakter jednego fragmentu wnętrza. HJARNE ma 16 cm średnicy i 18 cm wysokości, więc można postawić ją tam, gdzie klasyczna duża lampa z abażurem zajęłaby zbyt wiele miejsca. Widzę ją na niewielkim stoliku przy sofie, na regale pomiędzy książkami albo na szerokim parapecie. JYSK przewidział w niej gwint E27 i żarówkę o maksymalnej mocy 40 W, przy czym źródło światła nie jest dołączone do lampy. Zamiast traktować ją jako główne oświetlenie, wykorzystałabym ją właśnie do tworzenia nastroju. Wieczorem wystarczy kilka takich świetlnych punktów w różnych częściach salonu, żeby wnętrze stało się znacznie bardziej kameralne.

Błękit wygląda najlepiej w nieoczywistym towarzystwie

Jasnoniebieska lampa automatycznie przyciąga uwagę, dlatego nie próbowałabym dopasowywać do niej kolejnych błękitnych dodatków. Znacznie ciekawiej wyglądałaby w otoczeniu czekoladowego brązu, wiśniowej czerwieni, ciemnego drewna albo stonowanej oliwki. To właśnie takie nieoczywiste zestawienia sprawiają, że pastel przestaje wyglądać słodko. W salonie z kremową sofą HJARNE postawiłabym na ciemnym drewnianym stoliku, obok kilku albumów i niewielkiej metalowej tacy. W sypialni mogłaby z kolei zastąpić klasyczną lampkę nocną i przełamać neutralną pościel w odcieniach écru czy złamanej bieli. Nie potrzeba więcej koloru. Jedna niewielka plama błękitu potrafi zrobić więcej niż zestaw idealnie dopasowanych dekoracji.

Zobacz także:

Kolorowe szkło nie jest już zarezerwowane dla wazonów

Przez ostatnie sezony kolorowe szkło wróciło do wnętrz przede wszystkim pod postacią kieliszków, mis i dekoracyjnych wazonów. W lampie efekt jest jeszcze ciekawszy, ponieważ szkło zaczyna współpracować ze światłem. HJARNE jest wykonana między innymi ze szkła, a jej jasnoniebieska powierzchnia staje się najważniejszą częścią projektu. To również powód, dla którego nie otaczałabym jej dużą liczbą dekoracji. Na komodzie wystarczy lampa, jeden ceramiczny obiekt i może niewielki stos książek. W skandynawskim wnętrzu pustka pomiędzy przedmiotami jest równie istotna jak same przedmioty, a pojedynczy kolorowy element ma wtedy przestrzeń, żeby naprawdę wybrzmieć.

Kopenhaski efekt nie oznacza salonu całego w beżu

Skandynawski styl przez lata był u nas upraszczany do bieli, jasnego drewna i szarości. Tymczasem najbardziej interesujące współczesne wnętrza z Kopenhagi potrafią być znacznie odważniejsze. Kolor pojawia się na lampie, krześle czy niewielkim stoliku, a nowoczesne rzeczy stoją obok vintage. HJARNE wykorzystałabym właśnie w takim otoczeniu. Błękitna szklana lampa może stanąć na starej drewnianej komodzie, obok współczesnej grafiki i fotela o bardzo prostej formie. Można też zrobić odwrotnie: postawić ją na minimalistycznym metalowym stoliku i zestawić z ciężką zasłoną albo wzorzystym dywanem. Klucz tkwi w tym, żeby nie próbować kupić całego „stylu kopenhaskiego” w jednym sklepie. Znacznie bardziej przekonujące są wnętrza zbudowane z pojedynczych rzeczy, które pozornie nie należą do jednego kompletu.

Za 50 zł można eksperymentować z kolorem

HJARNE kosztuje obecnie 50 zł, czyli o 23 proc. mniej od najniższej ceny z 30 dni przed obniżką wynoszącej 65 zł. Cena regularna lampy to 139 zł. JYSK oznacza ją przy tym jako produkt dostępny do wyczerpania zapasów. Przy takiej cenie szczególnie podoba mi się możliwość potraktowania jej jako niewielkiego eksperymentu z kolorem. Nie trzeba malować ściany ani kupować błękitnego fotela, żeby sprawdzić, czy chłodniejszy odcień pasuje do naszego wnętrza. Wystarczy jeden świetlny punkt. Jeśli ustawimy go przy ciemnym drewnie, dobrej ceramice i kilku starannie wybranych przedmiotach, efekt może być zaskakująco wyrafinowany. I właśnie na tym polega kopenhaski klimat, który warto podpatrywać: mniej rzeczy, ale za to takich, które nawet po zgaszeniu światła nadal mają coś do powiedzenia.

Lampka grzybek Jysk
Fot. Jysk.pl