Jesienią światło zaczyna odgrywać we wnętrzu zupełnie inną rolę. Nie chodzi już tylko o to, żeby dobrze oświetlić pomieszczenie, ale o stworzenie atmosfery, dzięki której po zmroku salon staje się najprzyjemniejszym miejscem w domu. Nowa akumulatorowa lampa stołowa H&M Home świetnie wpisuje się w ten sposób myślenia o oświetleniu. Metalowy model ma 14,7 cm wysokości, zaokrągloną formę przypominającą grzybek i zintegrowane źródło światła o mocy 2 W. Na podstawie znajduje się przełącznik z trzystopniową regulacją natężenia. Przy pełnej mocy bateria ma działać około pięciu godzin, przy średniej siedmiu, a na najniższym poziomie nawet 17 godzin. Później wystarczy podłączyć dołączony kabel USB-C. Dzięki temu lampka nie jest przywiązana do jednego miejsca i może każdego wieczoru tworzyć świetlną wyspę w innej części mieszkania.

WIDEO

player placeholder

Najlepszy klimat zaczyna się po wyłączeniu górnego światła

Centralna lampa jest praktyczna podczas sprzątania, pracy czy szukania czegoś w szufladzie, ale wieczorem często zabiera wnętrzu dokładnie to, czego najbardziej wtedy potrzebujemy — głębię. Jedno mocne źródło światła równomiernie oświetla ściany, meble i podłogę, przez co wszystko zaczyna wyglądać trochę płasko. Znacznie ciekawiej robi się wtedy, gdy światło schodzi niżej. Lampka ustawiona na komodzie podkreśla fakturę drewna i stojącą obok ceramikę, druga przy sofie tworzy kameralny kącik, a niewielki punkt na regale wydobywa z półmroku książki czy obraz. Nie trzeba oświetlać każdego centymetra salonu. Ciemniejsze fragmenty są częścią aranżacji i to właśnie dzięki nim jasne miejsca wydają się jeszcze bardziej przytulne.

Zamiast jednej lampy tworzymy kilka świetlnych wysp

Warstwowe oświetlenie nie oznacza ustawienia kilku identycznych lamp w równych odstępach. Najlepszy efekt powstaje wtedy, kiedy światło pojawia się na różnych wysokościach i w różnych częściach pokoju. Przy fotelu może stanąć wysoka lampa podłogowa, na komodzie klasyczna stołowa, a na niskim stoliku niewielki model akumulatorowy. Każda z nich tworzy własną świetlną wyspę, pomiędzy którą pozostaje trochę półmroku. Salon zaczyna dzięki temu wyglądać bardziej wielowymiarowo, a poszczególne jego części zyskują własny charakter. To jeden z tych trików, które szczególnie dobrze działają jesienią i zimą, kiedy wieczory coraz częściej spędzamy na sofie z książką, filmem albo kolacją przyniesioną do salonu.

Zobacz także:
Lampka
Fot. H&M

Mała lampka na stoliku kawowym robi zaskakująco duży efekt

Stolik kawowy jest jednym z najciekawszych miejsc dla lampy akumulatorowej właśnie dlatego, że tradycyjnego modelu właściwie nie dałoby się na nim wygodnie ustawić. Kabel biegnący przez środek salonu natychmiast zepsułby cały pomysł. Bezprzewodowa lampka może natomiast stanąć pomiędzy albumami, szklaną misą czy wazonem i wieczorem stworzyć delikatne światło dokładnie na wysokości sofy. Model H&M Home ma tylko 14,7 cm wysokości i 13,5 cm średnicy w górnej części, więc nie przytłacza niewielkiego blatu. Postawiłybyśmy ją na stosie dwóch dużych albumów albo zupełnie samotnie, pozostawiając wokół trochę pustej przestrzeni. Przy zgaszonym świetle sufitowym taki niewielki punkt może wizualnie zrobić więcej niż znacznie większa lampa stojąca w rogu pokoju.

Brak kabla pozwala postawić światło tam, gdzie wcześniej go nie było

Największa zaleta lamp akumulatorowych nie polega wyłącznie na tym, że nie widać przewodu. Zmienia się przede wszystkim sposób, w jaki korzystamy z oświetlenia. Lampka nie musi przez cały rok stać na tej samej komodzie tylko dlatego, że właśnie tam znajduje się kontakt. Można wstawić ją pomiędzy książki na regale, postawić na parapecie, konsoli w przedpokoju, kuchennej wyspie albo przenieść na stół podczas kolacji. Później może wrócić do salonu i stanąć obok kieliszka wina czy filiżanki herbaty. Zamiast stałego elementu wyposażenia dostajemy więc mały przedmiot, który wędruje po mieszkaniu razem z nami. To szczególnie przydatne w niewielkich wnętrzach, w których jedno pomieszczenie w ciągu dnia pełni kilka różnych funkcji.

Zakurzony róż jest ciekawszy niż kolejny beż

H&M Home ma ten model również w innych kolorach, ale to wersja w zakurzonym różu wydaje nam się szczególnie interesująca. Odcień jest przygaszony, dlatego nie daje cukierkowego efektu i może pojawić się nawet we wnętrzu, w którym poza nim właściwie nie ma różu. Najlepiej potraktować go jak biżuterię dla salonu — jeden niewielki kolorystyczny akcent wystarczy. Lampkę postawiłybyśmy na czekoladowej komodzie, stalowym stoliku albo obok kremowej sofy. Dobrze zagra również z burgundem, oliwkową zielenią, ciemnym drewnem i maślanymi odcieniami. Nie próbowałybyśmy natomiast dobierać do niej różowych poduszek, zasłon czy dywanu. Współczesne wnętrze wygląda ciekawiej, kiedy kolor pojawia się trochę niespodziewanie.

Grzybkowa forma działa jak mała rzeźba

Zaokrąglona góra i prosta cylindryczna podstawa nadają lampie charakterystyczną grzybkową sylwetkę. To właśnie takie obłe formy od kilku sezonów dobrze odnajdują się we wnętrzach, bo przełamują proste linie komód, regałów i stolików. W przypadku niewielkiej lampki efekt jest dodatkowo dekoracyjny — nawet kiedy pozostaje zgaszona, wygląda jak mały obiekt ustawiony na blacie. Dlatego nie otaczałybyśmy jej zbyt dużą liczbą dodatków. Drewniana komoda, dwa albumy, niewielka szklana misa i różowa lampa w zupełności wystarczą. Wieczorem do kompozycji dochodzi jeszcze światło, które wydobywa z półmroku przedmioty stojące wokół niej.

Najniższy poziom światła może okazać się najlepszy

Trzystopniowa regulacja natężenia ma szczególny sens właśnie w lampie przeznaczonej do budowania atmosfery. Nie zawsze potrzebujemy światła wystarczająco mocnego do czytania. Jeśli lampka stoi na regale, komodzie albo stoliku kawowym, jej zadaniem może być jedynie stworzenie delikatnej poświaty. Wtedy najniższy poziom będzie prawdopodobnie najbardziej interesujący. Światło nie dominuje nad całym pomieszczeniem, tylko zaznacza niewielki fragment wnętrza. Przy okazji właśnie na tym ustawieniu bateria modelu H&M Home ma działać najdłużej — do 17 godzin. Można więc zapalić lampę wieczorem i potraktować ją bardziej jak nastrojowe światło niż typowe oświetlenie zadaniowe.

Wieczorem lampy mogą zastąpić część dekoracji

Jesienią łatwo wpaść w pułapkę dokładania do salonu kolejnych rzeczy. Nowy pled, świece, poduszki, wazony i sezonowe ozdoby mają sprawić, że wnętrze stanie się bardziej przytulne. Tymczasem często znacznie większą zmianę daje odpowiednie światło. W półmroku drewno nabiera głębszego koloru, szkło zaczyna odbijać delikatne refleksy, tkaniny wyglądają bardziej miękko, a obrazy i książki nagle stają się częścią wieczornej scenografii. Zamiast kupować kilka nowych dekoracji, czasami lepiej postawić jedną małą lampę w miejscu, które dotąd po zmroku pozostawało ciemne. Efekt jest subtelniejszy, ale właśnie dlatego wnętrze wygląda bardziej naturalnie.

119,99 zł za zupełnie inny wieczorny klimat

Akumulatorowa lampa H&M Home w zakurzonym różu kosztuje 119,99 zł. Nie jest przedmiotem, który samodzielnie odmieni cały salon, ale może być początkiem zmiany sposobu, w jaki korzystamy ze światła. Zamiast automatycznie naciskać wieczorem jeden włącznik przy drzwiach, zapalamy lampę przy sofie, drugą na komodzie i mały bezprzewodowy model na stoliku. Każda oświetla tylko fragment wnętrza i właśnie w tym tkwi cały sekret. Jesienią nie zawsze potrzebujemy więcej dekoracji, mocniejszych kolorów czy kolejnych mebli. Czasami wystarczy zgasić górne światło.

Lampka
Fot. H&M