Amanda musiała w filmie przedzierać się z walizką przez zaśnieżoną angielską wieś, żeby dotrzeć do maleńkiego domku Iris. Dziś podróż do Shere jest znacznie prostsza, choć fanki „Holiday” nadal przyjeżdżają tu dla dokładnie tego samego obrazu: starych domów, strumienia, kościoła i pubu, w którym łatwo wyobrazić sobie Grahama przy barze. Największa niespodzianka czeka jednak na osoby planujące zdjęcie przed Rosehill Cottage. Filmowy domek został zbudowany specjalnie na potrzeby produkcji, a po zdjęciach zniknął.
WIDEO…
„Holiday” z 2006 roku zrobiło dla angielskiego cottagecore więcej niż niejeden katalog wnętrzarski. Dom Iris stał się wzorem wymarzonego zimowego schronienia: niski kamienny budynek, drewniane belki, kominek, mała wanna i półki zastawione książkami. Do tego dochodzi wioska, w której wszyscy wyglądają tak, jakby znali się od pokoleń, a droga do pubu prowadzi między starymi domami i żywopłotami. Shere rzeczywiście dostarczyło filmowi sporą część tego klimatu. Oficjalny serwis turystyczny Surrey wymienia wieś jako jedną z lokacji „Holiday” i potwierdza, że w filmie pojawiły się miejscowe sklepy oraz XV-wieczny pub The White Horse. Samo Shere leży pomiędzy Guildford a Dorking, w Surrey Hills, i nawet bez filmowej historii jest jednym z tych miejsc, które wyglądają jak gotowa ilustracja „quintessential English village”.
Rosehill Cottage nie istnieje. Film zbudował go od zera
Najważniejszy sekret „Holiday” jest jednocześnie najbardziej rozczarowujący dla osób planujących wyjazd: nie da się wynająć domku Iris, stanąć przed jego drzwiami ani znaleźć go podczas spaceru po Shere. Rosehill Cottage było konstrukcją przygotowaną specjalnie dla filmu. Według „Country Living” zewnętrzną fasadę wzniesiono na polu powyżej wioski w zaledwie około tydzień, a po zakończeniu zdjęć konstrukcja została rozebrana. Wnętrza również nie znajdowały się w prawdziwym cottage'u – powstały jako dekoracja w studiu. „House & Garden” potwierdza, że zarówno zewnętrzny budynek, jak i słynne przytulne wnętrza były dziełem filmowców. Jest jednak prawdziwy dom, który miał posłużyć jako inspiracja: Honeysuckle Cottage w pobliskim Holmbury St Mary. To właśnie jego wygląd wpłynął na projekt filmowego Rosehill Cottage.

The White Horse jest prawdziwy i nadal można wejść do środka
Znacznie lepsza wiadomość dotyczy The White Horse. Pub w centrum Shere naprawdę pojawił się w „Holiday”, a Visit Surrey wymienia go wprost wśród miejsc wykorzystanych podczas zdjęć. To właśnie tutaj rozgrywa się jedna ze scen z Amandą i Grahamem. Budynek nie jest stylizacją wykonaną pod film – historia pubu sięga znacznie dalej, a jego szachulcowa fasada i stare wnętrza pasują do filmowego świata bez dodatkowych dekoracji. Dzisiaj można więc zrobić coś, czego nie da się zrobić z Rosehill Cottage: wejść do prawdziwego miejsca widzianego na ekranie, zamówić coś przy barze i potraktować je jako jeden z głównych punktów wyjazdu śladami filmu. Shere jest niewielkie, więc The White Horse nie wymaga specjalnego planowania trasy – znajduje się w samym sercu miejscowości, pomiędzy pozostałymi charakterystycznymi uliczkami i budynkami.
Shere naprawdę wygląda jak filmowa angielska wieś
Największym zaskoczeniem może być to, że po usunięciu sztucznego śniegu i filmowych dekoracji Shere nadal wygląda bardzo podobnie do wyobrażenia o wiosce Iris. Oficjalny przewodnik Surrey opisuje miejscowość jako klasyczną angielską wieś z zabytkowymi budynkami, strumieniem z kaczkami, małym muzeum, tearoomem, pubami i XII-wiecznym kościołem St James. Wszystko jest na tyle kompaktowe, że można zwiedzać pieszo bez przygotowywania wielkiego planu. To również powód, dla którego Shere regularnie przyciąga ekipy filmowe. Poza „Holiday” miejscowość pojawiła się w „Bridget Jones: The Edge of Reason”; kościół St James widać w finałowych scenach tego filmu. Filmowy weekend może więc nieoczekiwanie połączyć dwa klasyczne brytyjskie rom-comy.
St James Church wygląda znajomo, ale nie tylko z „Holiday”
Kościół St James jest jednym z najbardziej charakterystycznych budynków Shere i ma historię znacznie starszą niż wszystkie kręcone tutaj filmy. Visit Surrey podaje, że świątynia pojawia się już w Domesday Book, a w jej wnętrzu znajduje się niewielka cela związana z Christine Carpenter, średniowieczną pustelnicą, która żyła w odosobnieniu przy kościele. Dla fanów kina miejsce jest jednak dodatkowo interesujące za sprawą „Bridget Jones: The Edge of Reason”, którego finał wykorzystał Shere i sam kościół. Dzięki temu wyjazd nie musi sprowadzać się do szukania jednego pubu z „Holiday”. Filmowa historia miejscowości jest szersza, a spacer między kościołem, strumieniem i starymi domami trwa znacznie krócej niż odcinek większości współczesnych seriali.

Stacja z filmu znajduje się gdzie indziej
„Holiday” nie powstało wyłącznie w Shere. IMDb wymienia wśród brytyjskich lokacji również Godalming, gdzie wykorzystano miejscowość i stację kolejową, a także inne angielskie miejsca. To istotne, jeśli celem jest dokładniejsze odtworzenie podróży Amandy, bo film montuje kilka rzeczywistych lokalizacji tak, by wyglądały jak jedno spójne miejsce. Hollywood zrobiło więc dokładnie to samo, co przy Rosehill Cottage: stworzyło idealną wersję angielskiej wsi, korzystając z najlepszych fragmentów kilku prawdziwych miejsc. Shere pozostaje jednak sercem tego obrazu i najbardziej rozpoznawalnym przystankiem dla fanów filmu.
Czy zimą Shere naprawdę wygląda jak w „Holiday”?
Tu również warto oddzielić film od rzeczywistości. Surrey nie jest miejscem, w którym można zarezerwować grudniowy weekend z gwarancją grubej warstwy śniegu. Filmowy zimowy efekt był częścią produkcji, a fakt, że Amanda przyjeżdża do perfekcyjnie białej angielskiej wioski, nie oznacza, że taki krajobraz czeka tu co roku. Shere ma jednak przewagę, której scenografia nie musiała wymyślać: stare kamienne i szachulcowe budynki, małe uliczki, puby i krajobraz Surrey Hills dają zimowy klimat nawet bez śniegu. Szczególnie w okresie świątecznym fani filmu przyjeżdżają przede wszystkim po atmosferę – spacer, lunch w pubie i możliwość zobaczenia miejsc, które od prawie dwóch dekad funkcjonują w popkulturze jako definicja idealnego angielskiego Bożego Narodzenia.
Z Londynu można zrobić jednodniowy filmowy wypad
Shere jest dobrym pomysłem także dlatego, że nie wymaga planowania pełnych wakacji w południowej Anglii. Oficjalny Visit Surrey podaje, że najbliższą stacją kolejową jest Gomshall, położone niedaleko wioski. Samo Shere znajduje się pomiędzy Guildford i Dorking, więc można potraktować je jako jednodniowy wypad podczas pobytu w Londynie albo element weekendu w Surrey Hills. Przy podróży bez samochodu trzeba jednak dokładnie sprawdzić aktualne połączenia i ostatni odcinek trasy, ponieważ nie jest to miejska atrakcja położona obok stacji metra. Samochód daje większą swobodę, zwłaszcza jeśli do planu mają dojść pobliskie miejscowości i krajobraz Surrey Hills. Visit Surrey wskazuje również parking przy recreation ground, z kodem GU5 9JF.

Filmowy weekend nie musi kończyć się w Shere
Okolica daje kilka dobrych powodów, żeby zostać dłużej niż kilka godzin. W pobliżu znajdują się Newlands Corner i Silent Pool, a Surrey Hills National Landscape proponuje trasy spacerowe prowadzące przez Shere, Gomshall, Peaslake i Holmbury St Mary. To ostatnie jest szczególnie interesujące dla fanów „Holiday”, bo właśnie tam stoi Honeysuckle Cottage, który zainspirował projekt Rosehill Cottage. Trzeba jednak pamiętać, że prawdziwe domy są prywatnymi nieruchomościami i nie powinno się traktować ich jak planu filmowego dostępnego do zwiedzania. Znacznie lepszym pomysłem jest wykorzystanie filmu jako pretekstu do spaceru po Surrey Hills i zatrzymania się w ogólnodostępnych miejscach.
„Holiday” stworzyło domek, ale nie musiało wymyślać całej magii
Rosehill Cottage jest fikcją, śnieg nie jest gwarantowany, a filmowa geografia została złożona z kilku lokalizacji. Mimo to Shere prawdopodobnie nie rozczaruje osoby, która przyjeżdża tu dla „Holiday”. Najważniejszy element filmu – idea małej, romantycznej angielskiej wsi – jest prawdziwy. The White Horse nadal stoi przy ulicy, St James Church ma setki lat historii, przez miejscowość płynie strumień, a stare domy nie znikają po zakończeniu zdjęć. Sekret domku Iris odbiera więc wyjazdowi jeden konkretny punkt do odhaczenia, ale w zamian zostawia coś ciekawszego: możliwość zobaczenia, z czego filmowcy zbudowali jedną z najbardziej rozpoznawalnych zimowych fantazji kina.




















