Reklama

Łączy je jedno: żadnej nie da się włączyć w tle. Każda wciąga na tyle mocno, że wieczór planowany na jeden odcinek kończy się o świcie, a po napisach końcowych zostaje ochota na powtórkę. Znajdziesz tu tytuły na różne nastroje, od takich, przy których boli brzuch od śmiechu, po te, które ściskają za gardło. Oto pięć polskich seriali Netfliksa, do których warto wracać.

„1670”

To jeden z tych seriali, które na stałe zapisały się w polskiej popkulturze. Jan Paweł Adamczewski to zadufany w sobie szlachcic z niewielkiej wsi, przekonany o własnej wyjątkowości i marzący o wielkich czynach. W rzeczywistości staje się uosobieniem wielu naszych narodowych przywar. Wokół niego przewija się cała galeria barwnych bohaterów – od cierpliwej żony, przez zbuntowaną córkę, po sprytnego księdza – a każdy odcinek z humorem punktuje polskie przyzwyczajenia, sarmacką mentalność i społeczne absurdy. Bartłomiej Topa stworzył jedną z najbardziej charakterystycznych ról w swojej karierze, a siłą serialu są błyskotliwe dialogi i humor, który nie traci na aktualności. To produkcja, do której wraca się nie tylko dla śmiechu, ale też dlatego, że wiele przedstawionych w niej sytuacji wciąż pozostaje zaskakująco aktualnych.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.

„Rojst”

Jeśli lubisz mroczne, atmosferyczne kryminały, to pozycja obowiązkowa. Akcja przenosi widzów do fikcyjnego miasta Gronto w czasach PRL, gdzie dwóch dziennikarzy, doświadczony Witold Wanycz i młody Piotr Zarzycki, próbuje rozwikłać sprawę tajemniczych śmierci. Im głębiej kopią, tym więcej brudu wychodzi na wierzch, a lokalne układy okazują się sięgać wyżej, niż ktokolwiek przypuszczał. Andrzej Seweryn i Dawid Ogrodnik tworzą duet, który elektryzuje, a gęsty klimat epoki czuć w każdej scenie. To serial, który zachwyca detalami, więc drugie oglądanie odsłania tropy i smaczki niewidoczne za pierwszym razem.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.

„Wielka woda”

Ten serial wraca do jednej z najbardziej dramatycznych kart w najnowszej historii Polski, czyli powodzi tysiąclecia z 1997 roku. W centrum wydarzeń stoi Jaśmina Tremer, hydrolożka, która wbrew urzędnikom i lokalnym władzom próbuje uratować Wrocław przed nadchodzącą falą. Walczy z żywiołem, z czasem i z ludzką bezmyślnością, a stawką są tysiące istnień. Agnieszka Żulewska buduje portret kobiety twardej i bezkompromisowej, a oparta na faktach historia trzyma w napięciu, nawet jeśli pamięta się, jak potoczyły się prawdziwe wydarzenia. Do tego dochodzą świetne zdjęcia i skala, jakiej w polskich serialach dawno nie było.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.

„Ołowiane dzieci”

Najnowsza propozycja z tej listy i zarazem jedna z najbardziej poruszających. Serial przenosi widzów na industrialny Górny Śląsk lat 70. i opowiada historię młodej lekarki, która odkrywa, że dzieci z okolic huty masowo chorują na ołowicę. Walka o ich zdrowie oznacza starcie z potężnym przemysłem i komunistycznym aparatem, który woli zamieść problem pod dywan niż przyznać się do winy. W rolę odważnej doktor Jolanty Wadowskiej-Król wciela się Joanna Kulig, a towarzyszy jej Agata Kulesza jako profesor Krystyna Berger. To oparty na prawdziwych wydarzeniach dramat, który pokazuje, ile może zdziałać jedna zdeterminowana osoba.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.

„W głębi lasu”

Miłośnicy zawiłych intryg poczują się tu jak w domu, bo serial powstał na podstawie powieści Harlana Cobena, mistrza fabularnych zwrotów. Prokurator Paweł Kopiński wciąż nie pogodził się z zaginięciem siostry, która przed laty przepadła podczas letniego obozu. Kiedy pojawia się trop mogący wyjaśnić tamtą sprawę, bohater rusza jego śladem, odkrywając kolejne warstwy kłamstw i skrywane sekrety z przeszłości. Grzegorz Damięcki i Agnieszka Grochowska prowadzą tę opowieść przez zaskakujące zwroty akcji, które zaskakują nawet przy powtórce. To klasyczny thriller, który każe oglądać kolejny odcinek wbrew zdrowemu rozsądkowi i porze snu.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.

Dlaczego warto do nich wracać?

Te pięć tytułów pokazuje, jak różnorodne i dojrzałe potrafi być polskie kino serialowe. Każdy z nich opowiada zupełnie inną historię, a łączy je poziom, który sprawia, że nie żal poświęcić im wieczoru ani razu, ani drugi. Jeśli masz ochotę na coś rodzimego, co wciąga bez reszty, przy każdej z tych produkcji spędzisz długie godziny przed ekranem. A gdy skończysz, jest spora szansa, że po jakimś czasie wrócisz do nich raz jeszcze.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...