Pablo Larraín ma na koncie „Jackie”, „Spencer”, „Marię” i „Hrabiego”, w którym Augusto Pinochet został przedstawiony jako wiekowy wampir. Teraz chilijski reżyser ponownie idzie w stronę grozy, ale materiału nie musiał wymyślać od zera. „Moi smutni zmarli” powstali na podstawie twórczości Mariany Enríquez, jednej z najgłośniejszych współczesnych argentyńskich pisarek. Duchy są tutaj ważne, ale sama Enríquez przy okazji zapowiedzi serialu zwracała uwagę, że prawdziwa groza nie kryje się w zjawiskach nadprzyrodzonych, lecz w tym, co ukrywa społeczeństwo.

WIDEO

player placeholder

Ema widzi zmarłych. Przez lata nauczyła się trzymać ich na dystans

W centrum historii znajduje się Ema, świeżo emerytowana lekarka grana przez Mercedes Morán. Kobieta potrafi widzieć zmarłych i od dawna żyje ze świadomością, że ludzie, którzy odeszli, wcale nie muszą zniknąć. Jednocześnie próbuje poradzić sobie ze śmiercią własnej matki i sprawami z przeszłości, których nigdy do końca nie zamknęła. Przez lata Ema traktowała swój dar przede wszystkim jak ciężar i starała się nie pozwolić, żeby cudze cierpienie stało się jej problemem. Ten układ działa do czasu. Do jej życia wchodzi siostrzenica Julie, a niedługo później w Piedrabuena dochodzi do zabójstwa trzech nastolatków. Od tego momentu zmarli przestają być wyłącznie problemem Emy.

Po śmierci trzech nastolatków dzieje się coś, czego nie da się już zatrzymać

Piedrabuena jest dzielnicą naznaczoną przemocą, a zabójstwo trzech młodych osób uruchamia tam coś znacznie większego. Równowaga między żywymi i umarłymi zaczyna się rozpadać. Zdolność, z którą wcześniej mierzyła się przede wszystkim Ema, rozprzestrzenia się na okolicę, a zmarli zaczynają pojawiać się również przed innymi mieszkańcami. Oficjalny opis Netfliksa sugeruje więc, że „Moi smutni zmarli” nie zatrzymają się na historii jednej kobiety nawiedzanej przez duchy. To, co początkowo wygląda jak jej prywatne przekleństwo, zamienia się w problem całej społeczności. I właśnie tutaj najmocniej wybrzmiewa pomysł Mariany Enríquez: zmarli mogą straszyć, ale jeszcze gorsze mogą okazać się historie, które zostawili po sobie żywi.

Zobacz także:

Jeden serial powstał z kilku opowiadań Mariany Enríquez

Tytuł pochodzi od opowiadania „Mis muertos tristes”, ale twórcy nie przenieśli na ekran wyłącznie jednego tekstu. Do czteroodcinkowej historii włączono również postaci i fragmenty innych opowiadań Enríquez, w tym „Julie”, „Un lugar soleado para gente sombría” oraz „Cuando hablábamos con los muertos”. Co ważne, sama pisarka uczestniczyła w adaptacji. Obok niej pracowali nad nią Guillermo Calderón, Anastasia Ayazi i Pablo Larraín. Dzięki temu serial nie będzie prostym przełożeniem jednego opowiadania na cztery odcinki, ale nową historią zbudowaną z kilku elementów literackiego świata argentyńskiej autorki.

Mercedes Morán i Dolores Fonzi na pierwszym planie

Emę gra Mercedes Morán, natomiast w Julie wciela się Dolores Fonzi. W głównej obsadzie są również Alejandra Flechner i Carolina Sánchez Álvarez, a na ekranie pojawią się także Carlos Portaluppi, Germán de Silva i Luz Jiménez. Za produkcję odpowiada Fabula, firma założona przez braci Pabla i Juana de Dios Larraínów. Producentami są Juan de Dios Larraín, Pablo Larraín i Ángela Poblete, natomiast za zdjęcia odpowiada Sergio Armstrong, wieloletni współpracownik reżysera. Ekipa pracowała w dwóch krajach: plenery i zdjęcia w lokacjach realizowano w Buenos Aires, a wnętrza w Santiago w Chile.

Najpierw San Sebastián, później Netflix

Zanim „Moi smutni zmarli” pojawią się na Netfliksie, produkcja zostanie pokazana podczas 74. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w San Sebastián. Co ciekawe, cztery odcinki zostaną tam zaprezentowane razem w formacie pełnometrażowego filmu, a produkcja trafiła do konkursu głównego festiwalu. Dopiero później historia zostanie udostępniona widzom Netfliksa jako miniserial. To nietypowa droga jak na czteroodcinkową produkcję streamingową, ale przy nazwisku Larraína i literackim materiale Enríquez trudno się dziwić, że projekt próbuje funkcjonować jednocześnie jako serial i festiwalowe kino.

Kiedy premiera „Moich smutnych zmarłych”?

„Moi smutni zmarli” zadebiutują na Netfliksie 24 września 2026 roku. Miniserial składa się z czterech odcinków i nie jest zapowiadany jako historia rozpisana na kolejne sezony. Jeśli więc po „Spencer”, „Jackie”, „Marii” czy „Hrabim” czekaliście na następny projekt Pabla Larraína, tym razem reżyser przygotował krótką historię grozy, w której pojawienie się duchów jest dopiero początkiem problemów.


Moi smutni zmarli
Fot. materiały prasowe