Reklama

Są filmy, które opowiadają jedną historię, i takie, które w połowie odsłaniają drugie dno. „Gorzkie święta” należą do tej drugiej grupy, a Pedro Almodóvar znów udowadnia, że o najtrudniejszych emocjach potrafi opowiadać w sposób, jakiego nikt się nie spodziewa. To hiszpańska tragikomedia o stracie, w której nasycone kolory i przepiękne zdjęcia idą w parze z bardzo gorzkim tematem. W centrum tej opowieści jest Elsa, dyrektorka kreatywna w agencji reklamowej, którą gra Bárbara Lennie. Po śmierci matki w grudniu Elsa rzuca się w wir pracy, byle tylko nie czuć. Ciało jednak upomina się o swoje: dopadają ją potężne migreny, które zmuszają ją do przerwy. Bohaterka wyjeżdża więc na Lanzarote, wyspę o księżycowym, wulkanicznym krajobrazie, w towarzystwie chłopaka i przyjaciółek.

O czym są „Gorzkie święta”?

Cała historia rozgrywa się jednak na dwóch płaszczyznach. Pierwsza dzieje się w 2004 roku i należy do Elsy. Druga, umieszczona współcześnie, przygląda się Raúlowi, reżyserowi i scenarzyście granemu przez Leonarda Sbaraglię, który pisze właśnie scenariusz. Jego bohaterką jest nie kto inny jak Elsa. Im głębiej wchodzimy w tę opowieść, tym mniej oczywiste staje się, gdzie kończy się prawdziwe życie, a zaczyna fikcja. To właśnie ta gra z widzem jest sercem filmu.

Almodóvar, jakiego znamy i taki, jakiego jeszcze nie znaliśmy

Wizualnie to Almodóvar w najczystszej postaci: intensywne czerwienie, żółcie i błękity, wnętrza jak z albumu o designie, a do tego surowe, czarne pola lawy Lanzarote. Reżyser po raz kolejny sięga po temat żałoby i pamięci, który przewijał się już w jego wcześniejszych dziełach. Tym razem opakowuje go jednak w metanarracyjną formę, bliższą zabawie w kino o kinie niż klasycznemu dramatowi.

„Gorzkie święta” podzieliły widzów

Warto wiedzieć, że „Gorzkie święta” to tytuł, który dzieli. Po pokazie w Cannes część widzów i krytyków była zachwycona, a część wyraźnie rozczarowana chłodem i pewną teoretycznością tej opowieści. W sieci pojawiły się różne głosy, na przykład: „Nie tak gorzkie, jak się spodziewałam, miejscami zbyt mdłe, ale są w tym dobre rzeczy”. Dla jednych to elegancka, poruszająca refleksja nad stratą, dla innych film zbyt zdystansowany, by naprawdę wzruszał. Dlatego zanim kupisz bilet, dobrze wiedzieć, że to kino wymagające, które nie każdemu przypadnie do gustu.

Kiedy premiera „Gorzkich świąt”?

Film trafi do polskich kin 28 sierpnia 2026 roku, a jego dystrybutorem jest Gutek Film. Jeśli cenisz kino autorskie, lubisz twórczość Almodóvara i nie boisz się filmów, które więcej pytają, niż odpowiadają, „Gorzkie święta” mogą okazać się jednym z ciekawszych seansów tej jesieni. To propozycja dla widzów, którzy w kinie szukają nie tylko emocji, lecz także tematu do rozmowy po napisach.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...