„Jak stracić chłopaka w 10 dni” to dla wielu widzów esencja złotej ery rom-comów: Nowy Jork, błyszczący świat magazynów i reklamy, absurdalny zakład oraz Kate Hudson i Matthew McConaughey, między którymi chemia działała od pierwszej sceny. Ponad dwie dekady później Paramount chce wrócić do tego świata. Wiadomo już, że kontynuacja rzeczywiście jest rozwijana, ale największe pytanie pozostaje bez odpowiedzi: czy Andie i Ben naprawdę ponownie spotkają się na ekranie?
WIDEO…
Kultowa komedia romantyczna naprawdę dostanie sequel
„Jak stracić chłopaka w 10 dni” trafiło do kin w 2003 roku i z czasem stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych rom-comów swojej epoki. Kate Hudson wcieliła się w Andie Anderson, dziennikarkę magazynu „Composure”, która na potrzeby artykułu postanawia znaleźć mężczyznę, zainteresować go sobą, a następnie zrobić wszystko, żeby w ciągu dziesięciu dni miał jej serdecznie dość. Nie wie, że Benjamin Barry, grany przez Matthew McConaugheya, prowadzi własną grę. Zakłada się, że potrafi sprawić, by dowolna kobieta zakochała się w nim dokładnie w tym samym czasie. Dwa eksperymenty, dwie osoby przekonane, że kontrolują sytuację, i uczucie, którego żadne z nich nie uwzględniło w swoim planie – ten prosty pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Film zarobił na świecie blisko 180 mln dolarów i przez kolejne lata wyrósł na jeden z symboli komedii romantycznych początku XXI wieku.
Kate Hudson wraca do projektu. A co z Matthew McConaugheyem?
To właśnie tutaj pojawia się największe „ale”. Kate Hudson jest zaangażowana w przygotowanie kontynuacji jako producentka i będzie pracowała nad projektem razem ze Stacey Sher. Zamiarem twórców jest ponowne połączenie Hudson i Matthew McConaugheya, ale na obecnym etapie nie można jeszcze mówić o oficjalnie zatwierdzonym powrocie ekranowego duetu. Projekt dopiero nabiera kształtów i poszukiwany jest scenarzysta, który znajdzie odpowiedni pomysł na dalsze losy bohaterów. To szczególnie istotne, bo trudno wyobrazić sobie „Jak stracić chłopaka w 10 dni” bez Andie i Bena. Ich wzajemne docinki, próby przechytrzenia drugiej strony i ekranowa chemia były przecież jednym z głównych powodów, dla których film tak mocno zapisał się w pamięci widzów.
Andie i Ben ponad 20 lat później? To może być największy problem filmu
Największym wyzwaniem nie będzie samo sprowadzenie gwiazd na plan, lecz znalezienie historii, która uzasadni ich powrót. Kate Hudson już wcześniej sugerowała, że zarówno ona, jak i Matthew McConaughey mogliby być zainteresowani kontynuacją, jeśli pojawi się naprawdę dobry scenariusz. I trudno się dziwić. Powtórzenie zakładu z pierwszego filmu po ponad dwóch dekadach nie miałoby większego sensu, a bazowanie wyłącznie na nostalgii mogłoby szybko zamienić sequel w zbiór odniesień do oryginału. Znacznie ciekawsze byłoby pokazanie, gdzie Andie i Ben znaleźli się po ponad 20 latach i czy związek, który rozpoczął się od dwóch wielkich kłamstw, rzeczywiście przetrwał próbę czasu. Na odpowiedzi jest jednak zdecydowanie za wcześnie – fabuła sequela pozostaje tajemnicą.
„Jak stracić chłopaka w 10 dni” wciąż ma status kultowego rom-comu
Paramount ma w rękach tytuł, którego nie trzeba przedstawiać fanom gatunku. „Jak stracić chłopaka w 10 dni” przetrwało znacznie dłużej niż wiele podobnych produkcji z początku wieku, a poszczególne sceny nadal krążą w mediach społecznościowych. Żółta suknia Andie, „love fern”, katastrofalna wizyta u terapeuty dla par czy wykonanie „You're So Vain” stały się częścią popkultury. Film idealnie wpisuje się też w trwającą nostalgię za estetyką i popkulturą lat 2000. Dla studia sequel jest więc kuszącym projektem, ale jednocześnie ryzykownym – widzowie nie oczekują przecież kolejnej przypadkowej komedii romantycznej z tym samym tytułem, lecz powrotu bohaterów, których naprawdę polubili.
Hollywood znów sięga po złotą erę komedii romantycznych
Powrót Andie i Bena wpisuje się w większy trend. Hollywood coraz chętniej wraca do marek, filmów i bohaterów popularnych na przełomie lat 90. i 2000., licząc zarówno na starszą publiczność, jak i młodszych widzów odkrywających te produkcje w streamingu. „Jak stracić chłopaka w 10 dni” wydaje się do tego idealnym kandydatem, bo film nie potrzebuje skomplikowanego uniwersum ani znajomości kilku wcześniejszych części. Potrzebuje za to dwóch rzeczy: dobrego pomysłu i odpowiedniej chemii między głównymi bohaterami. Jeśli Paramount rzeczywiście zdoła ponownie połączyć Hudson i McConaugheya, projekt może stać się jednym z najgłośniejszych filmowych powrotów dla fanów klasycznych rom-comów.
Kiedy premiera sequela „Jak stracić chłopaka w 10 dni”?
Na konkretną datę premiery trzeba jeszcze poczekać. Kontynuacja znajduje się na wczesnym etapie rozwoju, nie ma jeszcze gotowego scenariusza ani oficjalnie skompletowanej obsady. Nie wiadomo więc, kiedy rozpoczną się zdjęcia i kiedy film mógłby trafić do kin lub streamingu. Najważniejsze jest jednak to, że projekt faktycznie ruszył, a Kate Hudson uczestniczy w jego przygotowaniu jako producentka. Teraz pozostaje pytanie, które zapewne będzie towarzyszyć produkcji przez najbliższe miesiące: czy Matthew McConaughey również da się namówić na powrót? Bo bez Bena Barry'ego trudno sobie wyobrazić, żeby ta historia smakowała tak samo.




















