Reklama

Sala Grand Théâtre Lumière wstała z miejsc na dwanaście minut. Chwilę wcześniej z tej samej sali wychodzili pojedynczy widzowie, nie czekając na napisy. Taki właśnie jest efekt, jaki „Jej piekło” wywołało na tegorocznym festiwalu w Cannes, gdzie film pokazano poza konkursem. Nicolas Winding Refn od lat robi kino, które nie pozwala usiąść wygodnie, i tym razem poszedł jeszcze dalej.

Duński reżyser znany jest w Polsce głównie z „Drive” z Ryanem Goslingiem i z gorączkowego, przesyconego kolorem „Neon Demon”. Jego znak firmowy to hipnotyczny rytm, ściana neonów i historie, w których nastrój liczy się bardziej niż logika. „Jej piekło” idzie tym samym tropem, tyle że ubranym w kostium science fiction i horroru.

O czym właściwie jest „Jej piekło”?

W centrum historii stoi bohaterka grana przez Sophie Thatcher, która trafia do obcego, tonącego w neonach miasta i powoli traci pewność, co jest jawą, a co koszmarem. Refn buduje świat, w którym każda ulica wygląda jak sen na granicy paniki, a mgła i światło reflektorów robią za głównych bohaterów na równi z aktorami. Reżyser napisał historię sam, a przy scenariuszu współpracował z Esti Giordani. Za muzykę odpowiada Pino Donaggio, kompozytor kojarzony z klasykami kina grozy, co tylko podkręca atmosferę duszności. To film, który ogląda się bardziej zmysłami niż rozumem.

Sophie Thatcher w roli, która ma jej nie puścić

Dla Sophie Thatcher to kolejny krok w stronę wielkiego kina. Widzowie znają ją z serialu „Yellowjackets” i z głośnego horroru „Heretic”, w którym partnerowała Hugh Grantowi. Tutaj dostała rolę, która niesie cały film, i według pierwszych relacji z Cannes udźwignęła ją bez trudu. Wokół niej Refn zebrał zaskakująco szeroką, międzynarodową obsadę. Zobaczycie w niej Charlesa Meltona, Havanę Rose Liu, Kristine Froseth, japońskie gwiazdy Shioli Kutsunę i Hidetoshiego Nishijimę, a także Diego Calvę i Dougraya Scotta. To zderzenie twarzy z różnych stron świata dodatkowo podkreśla poczucie wykorzenienia, którym przesiąknięty jest cały seans.

Dlaczego „Jej piekło” tak podzieliło widownię?

Reakcje po pokazie w Cannes były skrajne i to jest chyba najciekawsze w całej sprawie. Część krytyków uznała film za odważny, zmysłowy powrót Refna do formy i najładniejszy wizualnie tytuł tego lata. Inni zarzucili mu, że pod warstwą neonów i efektownych kadrów niewiele się kryje, a fabuła schodzi na dalszy plan. W sieci szybko pojawiły się komentarze w obu tonach. „Najpiękniejszy koszmar, jaki widziałem w kinie od lat” — pisze jeden z widzów. „Wie, jak zrobić kadr, ale nie wie, co chce nim powiedzieć” — odpowiada drugi. Na jednym z portali filmowych film utrzymuje ocenę w okolicach czterech na dziesięć, co dobrze oddaje ten rozjazd między zachwytem a rozczarowaniem. Jedno jest pewne: „Jej piekło” to nie jest film, po którym wychodzi się obojętnym. Albo dacie się wciągnąć w ten neonowy trans, albo odbijecie się od niego już po kwadransie. Trzeciej drogi raczej nie ma.

Kiedy i gdzie obejrzeć „Jej piekło”?

Film wchodzi do polskich kin 24 lipca 2026 roku, a dystrybucją zajmuje się Monolith Films. To seans, który zdecydowanie warto zobaczyć na dużym ekranie, bo cała jego siła tkwi w obrazie i dźwięku. Zwiastun obejrzysz tutaj:

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...