W zestawieniu znalazły się tusze, które maja orzechową barwę. Wyjątkowo dobrze podkreślają karnację przygaszonej wiosny czy jesieni. Idealnie matchują się z piwnymi i kasztanowymi tęczówkami, a także z mocha walnut smokey eye. Nie osypują się przez cały dzień, a co najważniejsze, delikatne unoszą rzęsy tak, by nie przeszkadzało to w przypadku opadającej powieki.
WIDEO…
Pillow Talk Push Up Lashes - tusz do rzęs wydłużający
Ten brytyjski tusz możemy dostać zarówno w głębokim odcieniu kruczej czerni, jak i orzechowego brązu. Jego konsystencja jest bardzo kremowa i jednocześnie lekka. Nie osypuje się na oczach i nie powoduje sklejania rzęs. Dobrze rozczesuje włoski, które nie mają ani grama grudek czy "nóżek pajączków" na końcówkach. Diamentowy kształt szczoteczki pozwala na idealne zarysowanie konturu oka, nawet przy najkrótszych włoskach.
Ten tusz jest po prostu niesamowity i jestem z niego ogromnie zadowolona! Ma super konsystencję, a szczoteczka jest świetnie przemyślana — nakłada produkt idealnie, pięknie wydłużając rzęsy. Efekt to mega długie i głęboko czarne lub brązowe rzęsy. Maskara jest niezwykle trwała i nie osypuje się w ciągu dnia - wspomina internautka na łamach Kosmetyku Wszech Czasów
Paese Eyegasm - orzechowy tusz do rzęs
To mój osobisty faworyt. Wszystkie obietnice producenta są spełnione, a nawet powyżej oczekiwań. Ma delikatną konsystencję, która nie skleja rzęs, a dodatkowo uelastycznia je przez cały dzień, zapobiegając kruszeniu się. Podkręca i wydłuża rzęsy bez grudek. Nie tworzy nieestetycznych stempli, nawet przy opadającej powiece. Rozdziela rzęsy i wspaniale utrzymuje je podniesione i zliftingowane przez cały dzień.
Jak tusz zachowuje się po kilku godzinach? Rewelacyjnie! Nie osypuje się pod oczy, nie odbija na górnej powiece, a efekt uniesienia utrzymuje się przez cały dzień. Obietnice producenta o nie są przesadzone - rzęsy wyglądają jak po profesjonalnym zabiegu, są wyraziste, zdefiniowane, ale nie sztywne. Tusz łatwo się zmywa płynem micelarnym, co jest dla mnie ważne przy wieczornej pielęgnacji - ocenia użytkowniczka na łamach Kosmetyku Wszech Czasów
Dr. Hauschka - brązowy tusz do rzęs
Ten tusz nie dość, że idealnie wydłuża, to przepięknie pachnie. Delikatny, kwiatowy aromat roznosi się tuż po otworzeniu buteleczki. Dokładna szczoteczka pozwala na pokrycie wszystkich, nawet tych najkrótszych rzęs. Rozdziela i definiuje, zapewniając zabezpieczenie przed efektem pandy. Formułą jest dość bogata, bo jest oparta o dodatek ekstraktu ze świetlika, który dba i koi, natomiast wosk pszczeli chroni przed przesuszeniem. Nie skleja i dobrze się trzyma przez cały dzień na włoskach.
Po pierwsze w tym tuszu zachwycił mnie zapach, nie jest chemiczny jak w przpadku innych tuszów, tylko kwiatowy. Obawiałam się, że skoro jest to kosmetyk naturalny, może być nietrwały - i tu też jestem mile zaskoczona. Tusz utrzymuje się na rzęsach w nienaruszonym stanie ponad 8 godzin - dodaje użytkowniczka na łamach Kosmetyku Wszech Czasów
Maybelline Body Lash Sensational
To drogeryjny tusz, po którego sięgam dość często. Ma wspaniałą szczoteczkę, która dobrze zbiera kremową konsystencję i nanosi na włoski. Nie osypuje się nawet pod koniec dnia i nie podrażnia wrażliwych oczu. Silikonowa szczoteczka sunie nawet po najkrótszych włoskach, które potrafią stykać się z powieką. Rzęsy stają się pełniejsze, gęstsze i optycznie dłuższe i podkreślone.
Ten tusz pozytywnie mnie zaskoczył. Już pierwsza warstwa wyraźnie pogrubia i unosi rzęsy, a przy kolejnej można łatwo zbudować mocniejszy, bardziej spektakularny efekt. Silikonowa szczoteczka dobrze rozdziela włoski i dociera nawet do krótszych rzęs. Podoba mi się lekka formuła – rzęsy nie są mocno obciążone ani posklejane, a efekt można stopniować bez tworzenia grudek - docenia internautka na łamach Kosmetyku Wszech Czasów



















