Najciekawsze jest to, że podczas weekendu nad jeziorem możemy odkryć tę historię znacznie bliżej niż podczas oglądania witryn luksusowych butików w Mediolanie. W Como działa Museo della Seta, w którym przechodzimy przez kolejne etapy produkcji, od jedwabnika po gotową tkaninę. Jest też ogromne archiwum tekstyliów Fondazione Antonio Ratti, a ślady przemysłu jedwabniczego są rozsiane po całej okolicy. Dzięki temu city break można połączyć z czymś w rodzaju podróży za kulisy luksusu.
WIDEO…
Como nie zostało światowym centrum jedwabiu dlatego, że ktoś kilkanaście lat temu wymyślił dobry slogan turystyczny. Historia tutejszego przemysłu sięga stuleci. Jedwab pojawił się w regionie już w XV wieku, a w XVIII wieku jego produkcja zaczęła się uprzemysławiać. Prawdziwy rozkwit nastąpił w XIX wieku, kiedy okolice Como wypełniły przędzalnie, tkalnie i zakłady związane z obróbką tkanin. Z czasem powstał cały wyspecjalizowany ekosystem firm zajmujących się poszczególnymi etapami procesu. I właśnie on sprawił, że nazwa Como stała się dla branży synonimem wysokiej jakości jedwabiu.
Como jest zapleczem luksusu, którego zwykle nie widzimy
Kiedy patrzymy na apaszkę luksusowej marki, na pierwszym planie jest logo projektanta. Znacznie rzadziej zastanawiamy się, kto przygotował tkaninę, opracował kolor, wykonał nadruk albo zdecydował o jej ostatecznym wykończeniu. Tymczasem właśnie w takich procesach specjalizuje się okolica Como. Działają tu firmy odpowiedzialne za tkanie, farbowanie, drukowanie i uszlachetnianie materiałów, a także projektanci wzorów oraz ogromne archiwa tekstylne. Oficjalny włoski portal turystyczny podkreśla, że światowe domy mody przyjeżdżają do Como, aby wybierać tkaniny i akcesoria. Luksus, który później oglądamy w Paryżu czy Mediolanie, ma więc często bardzo techniczne i mało instagramowe zaplecze.
Nie wszystko, co nazywamy „jedwabiem z Como”, zaczyna życie nad jeziorem
To ważny szczegół, bo romantyczna wizja włoskich jedwabników produkujących nić dla największych domów mody nie odpowiada już dzisiejszej rzeczywistości. Hodowla jedwabników w regionie straciła dawne znaczenie, a duża część surowej nici wykorzystywanej przez przemysł jest importowana, między innymi z Chin i Brazylii. Siła Como zaczyna się później. To wiedza o tym, jak surowiec przekształcić w luksusową tkaninę: jak go utkać, zadrukować, zabarwić i wykończyć tak, aby spełniał wymagania najbardziej wymagających klientów. Właśnie dlatego lepiej mówić o Como jako centrum przetwarzania i produkcji luksusowych tkanin jedwabnych niż miejscu, w którym zaczyna się sam surowiec.
Wielkie marki od lat przyjeżdżają właśnie tutaj
Como zbudowało pozycję dzięki połączeniu przemysłowej skali z bardzo wyspecjalizowanym know-how. W okolicy działają między innymi Mantero, Clerici Tessuto, Canepa i dziesiątki innych firm obsługujących segment premium oraz luxury. Nie wszystkie ujawniają swoich klientów – w świecie dostawców dla luksusowych marek dyskrecja jest częścią biznesu. Nie zmienia to faktu, że cały region jest silnie związany z międzynarodową modą. To ciekawa zmiana perspektywy: marki mogą mieć siedziby w Paryżu czy Mediolanie, ale część wiedzy potrzebnej do stworzenia ich produktów znajduje się w mniejszych miejscowościach otaczających jezioro.
W Museo della Seta zobaczymy, ile pracy kryje się za apaszką
Najłatwiejszym sposobem na wejście do tego świata podczas zwykłego city breaku jest Museo della Seta w Como. Nie jest to muzeum z kilkoma pięknymi sukniami ustawionymi w gablotach. Kolekcja opowiada o całym procesie produkcji i pokazuje maszyny wykorzystywane do skręcania nici, tkania, farbowania i drukowania. Jest też część poświęcona hodowli jedwabników oraz gotowym tkaninom. Dopiero tutaj można dobrze zobaczyć, jak wiele etapów dzieli kokon od materiału, który później trafia do luksusowego produktu.
Jeden jedwabnik potrafi stworzyć nić długą na około 1500 metrów
To jeden z tych szczegółów, po których zupełnie inaczej patrzymy na gotowy materiał. Nić tworząca kokon może osiągać około 1500 metrów długości. Jest zbyt delikatna, aby samodzielnie stać się tkaniną, dlatego łączy się ją z innymi włóknami i dopiero później zaczyna właściwy proces produkcyjny. W przypadku Como najważniejsze stają się kolejne etapy: skręcanie, tkanie, projektowanie wzoru, druk, farbowanie i wykańczanie. To właśnie połączenie technologii z wiedzą przekazywaną przez kolejne pokolenia zbudowało pozycję regionu.
W Villa Sucota kryje się drugi adres dla fashion girls
Jeśli interesuje nas moda bardziej od strony projektowania niż maszyn, warto sprawdzić Fondazione Antonio Ratti. Fundacja mieści się w Villa Sucota przy drodze prowadzącej z Como w kierunku Cernobbio i posiada rozbudowaną kolekcję tekstyliów. Jej zbiory dokumentują między innymi historię produkcji w Como, wzornictwo i rozwój lokalnego przemysłu. To zupełnie inny rodzaj modowej atrakcji niż sklep luksusowej marki: zamiast gotowego produktu widzimy materiały i wzory, z których projektanci mogą czerpać inspiracje.
Największym skarbem Como są czasem stare wzory
W branży luksusowej ogromną wartość mają nie tylko nowoczesne maszyny, lecz także archiwa. Firmy działające w regionie przez dziesięciolecia zgromadziły tysiące próbek, wzorów i dokumentów związanych z projektowaniem tkanin. Fondazione Antonio Ratti przechowuje między innymi materiały dokumentujące lokalną produkcję oraz historię przedsiębiorstw związanych z przemysłem tekstylnym. To przypomnienie, że trend, który na wybiegu wygląda jak zupełnie nowy pomysł, może zaczynać się od wzoru znalezionego w archiwum sprzed kilkudziesięciu lat.
Como nie żyje wyłącznie jedwabiem
Określenie „miasto jedwabiu” jest efektowne, ale współczesny przemysł tekstylny regionu jest szerszy. Lokalne firmy pracują również z bawełną, wełną, lnem, wiskozą i innymi włóknami oraz ich mieszankami. Jedwab pozostaje symbolem Como i materiałem, który zbudował jego międzynarodową reputację, ale dzisiejsze zakłady muszą odpowiadać na znacznie szersze potrzeby rynku mody. Dzięki temu region nie jest skansenem dawnego rzemiosła, lecz działającym zapleczem współczesnego przemysłu.
Z Mediolanu można zrobić z tego jednodniową wycieczkę
To również bardzo wygodny kierunek na fashion trip. Como leży niedaleko Mediolanu, więc nie musimy organizować osobnych wakacji nad jeziorem. Można przylecieć do stolicy Lombardii na weekend i jeden dzień przeznaczyć na Como albo odwrócić plan: nocować nad jeziorem, a Mediolan potraktować jako shoppingowy dodatek. Dla osób zainteresowanych modą to szczególnie ciekawy duet. W Mediolanie widzimy gotowy produkt w butikach i na ulicach, a kilkadziesiąt kilometrów dalej możemy poznać przemysł, który stoi za częścią włoskiego luksusu.
Nie przyjeżdżajmy jednak z oczekiwaniem, że wejdziemy do każdej fabryki
Como jest działającym okręgiem przemysłowym, a nie parkiem tematycznym poświęconym modzie. Wiele firm produkujących dla branży luksusowej nie prowadzi regularnych wycieczek dla turystów, a część zakładów pracuje dla klientów wymagających poufności. Nie warto więc planować podróży z założeniem, że bez zapowiedzi wejdziemy do drukarni produkującej tkaniny dla znanego domu mody. Publicznie dostępne miejsca, takie jak Museo della Seta czy Fondazione Antonio Ratti, pozwalają jednak zrozumieć proces bez naruszania przemysłowego charakteru regionu.
Najlepsza pamiątka z Como? Oczywiście jedwab
Jeśli po poznaniu historii mamy ochotę zabrać jej fragment do domu, w centrum Como bez problemu znajdziemy sklepy z jedwabnymi apaszkami, krawatami i akcesoriami. Warto tylko patrzeć na metki i pytać o pochodzenie produktu. Sam napis „Como” w nazwie sklepu nie gwarantuje lokalnej produkcji. Jeśli zależy nam właśnie na niej, szukajmy informacji o Made in Italy lub Made in Como i sprawdzajmy, gdzie wykonano konkretny produkt. To bardziej świadoma pamiątka niż kolejny magnes z jeziorem – i taka, którą rzeczywiście będziemy później nosić.
Jesienią Como pokazuje zupełnie inną twarz
Latem okolice jeziora potrafią być bardzo zatłoczone, a podróż często sprowadza się do odhaczania Bellagio, promu i zdjęcia przed kolejną willą. Jesienią łatwiej potraktować Como jak normalne włoskie miasto, a nie wyłącznie kurort. To dobry moment na połączenie spacerów nad wodą, Mediolanu i modowego szlaku poświęconego jedwabiowi. Nie musimy rezygnować z aperitivo z widokiem na jezioro. Po prostu następnego dnia możemy zobaczyć, dlaczego to samo miejsce od stuleci jest ważne również dla ludzi, którzy zawodowo zajmują się modą.
Luksus nad Como zaczyna wyglądać zupełnie inaczej
Po takiej podróży łatwiej zrozumieć, dlaczego luksusowa apaszka nie kosztuje wyłącznie za logo na pudełku. Za gotowym produktem stoją projektanci wzorów, technicy, tkalnie, drukarnie, farbiarnie, zakłady wykończeniowe i wiedza gromadzona przez pokolenia. Como jest jednym z miejsc, gdzie ten niewidoczny świat nadal funkcjonuje na ogromną skalę. I właśnie dlatego dla fashion girls może być czymś więcej niż pięknym przystankiem nad jeziorem. To podróż na zaplecze mody, które zwykle oglądamy dopiero wtedy, gdy jest już gotowe i ma wszytą luksusową metkę.





















