Omiń tłumy i drożyznę. To europejskie miasteczko oferuje widok na morze i kolację za 60 zł
Pięć lat temu Albania figurowała w polskich rekomendacjach głównie jako tania destynacja dla samochodowych wypraw studenckich. W czerwcu 2026 roku bezpośrednie loty Warszawa-Tirana obsługują trzy linie (LOT, Wizz Air Malta, Ryanair), a albańska Riwiera trafia na tegoroczne listy najciekawszych europejskich kierunków. Sześć dni spędziłam w Himarze, miasteczku, którego w polskich przewodnikach po Bałkanach jeszcze dwa lata temu nie było, i wróciłam z listą adresów, przy których weekend w Chorwacji zaczyna brzmieć jak przepłacona wersja.

Himarë to niewielkie miasteczko na południu Albanii, wciśnięte między Morze Jońskie a pasmo dwutysięcznych szczytów. Formalnie leży w Albanii, ale kulturowo funkcjonuje jako region z podwójną tożsamością: większość mieszkańców należy do greckiej mniejszości etnicznej, na ulicy słyszy się dwa języki, a menu w restauracjach częściej ma podpisy po grecku niż po angielsku. Wakacje w Himarze zaplanowałam jako alternatywę dla Chorwacji, na którą przez ostatnie pięć lat wydałam więcej, niż zamierzałam. Wróciłam z konkretnym rachunkiem, kilkoma adresami i przeczuciem, że jeszcze dwa sezony i to wybrzeże będzie kolejnym stałym punktem w kalendarzach polskich podróżniczek.
Dlaczego Himarë jest hitem sezonu 2026?
W 2024 roku Albania odnotowała 34% wzrost zagranicznych turystów, jeden z najszybszych w Europie. Głównym magnesem jest wybrzeże, konkretnie odcinek między Vlorą a Sarandą znany jako albańska Riwiera. Himarë leży w połowie tego odcinka, z jedną główną plażą w granicach miasta (Spile), sąsiednią Livadhi cztery kilometry dalej i kilkoma niedostępnymi z lądu zatoczkami. Polki, które od dekady jeżdżą do Chorwacji, zaczynają szukać alternatywy tam, gdzie ceny nie doganiają jeszcze Włoch. Himarë proponuje ten sam widok w cenie mniejszej mniej więcej o dwie trzecie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Zamek nad miastem i widoki, których nie znajdziesz nawet na Amalfi
Nad Himarë stoi twierdza z V wieku p.n.e. Wzniesiona przez Chaonów, starożytne greckie plemię z Epiru, przez wieki służyła zmieniającym się władcom regionu. Stoi na skalistym wzgórzu 240 metrów nad poziomem morza, ze szczytu widać cały łuk Jonii, a w pogodne dni nawet zarysy Korfu na horyzoncie. Wejście jest darmowe, ścieżka betonowa, wygodna nawet w sandałach. Warto zaplanować wizytę na godzinę przed zachodem słońca, kiedy plamy oliwek pod tobą łapią czerwień, a klify zmieniają kolor z białego na złoto.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Livadhi, Gjipe, Filikuri, czyli plaże, których jeszcze nie zdążyli odkryć influencerzy
Główna plaża Himarë to Spile, 800 metrów kamienistej zatoki przy głównym deptaku miasta. Cztery kilometry na północ zaczyna się Livadhi, 1,2 km miękkiego piasku pod klifami, z widokiem na zamek na wzgórzu. To tam jedzie się na cały dzień plażowania: leżaki z parasolem kosztują 10-15 euro (45-65 zł), bary na piasku serwują dorady z rusztu, chłodne piwo Korça i kawę turecką w małych, gorących szklankach. Do Filikuri i Gjipe dostajesz się już nie od strony lądu, tylko łodzią z portu. Filikuri to malutka zatoka pod klifem (100 metrów długości, wyłącznie od strony morza), bez plażowych barów, bez parasoli, bez zasięgu telefonu. Gjipe leży w miejscu, gdzie skalny wąwóz spada do morza; od parkingu na górze schodzisz pieszo 30 minut ścieżką w dół, ale nagrodą jest jedna z najbardziej fotogenicznych zatoczek na Bałkanach.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Grecka dusza w albańskim mieście
Himarë leży w granicach Albanii, ale kulturowo funkcjonuje jako grecki region z podwójną tożsamością. Miasto zamieszkuje ludność grecka od dwóch tysięcy lat; do dziś stanowi większość w samym Himarze, prowadzi dwujęzyczne szyldy nad restauracjami i utrzymuje muzykę polifoniczną, którą starożytni Grecy nazywali „beczeniem owiec". Kuchnia jest grecka: sałatka horiatiki z lokalnym pomidorem, tzatziki, dolmadakia (sarma z liści winogron), jagnięcina duszona z ziołami. Menu masz często wypisane po grecku, angielsku i albańsku, w tej kolejności. Poznasz różnicę, kiedy przekroczysz granicę w kierunku Sarandy: architektura się zmienia, jedzenie się zmienia, dźwięk języka też.
Gdzie zjeść w Himarze i co zamówić?
Kolacja z widokiem morza w Himarze zaczyna się od 15 euro (ok. 65 zł) za pełny zestaw: pieczywo, sałata grecka, danie główne i lampka wina. Nie ma tu restauracji Michelinowskich, są tarasy nad plażą, gdzie obsługa rozpoznaje cię drugiego dnia. Klasyk z menu to grillowana dorada (koce po albańsku) lub okoń morski (levrek), obie z porannego połowu, plus sarma z winogron i warzywne przystawki. Do tego rakija albo lokalne wino z regionu Vlorë. Sprawdzone adresy to Guma Restorant przy głównym deptaku (pełne menu za 8-10 euro, klimat rodzinny), To Steki sti Gonia na rogu obok portu (tapas w greckim stylu i najlepsze mezze w mieście) oraz kilka restauracji przy plaży Livadhi bez wyrazistych nazw, z których wybieraj tę z największą kolejką. Cover charge (pieczywo, oliwa, sól) doda ci 2-4 euro do rachunku, warto o tym pamiętać, bo albańskie lokale często tego nie tłumaczą.
Ile realnie kosztuje pobyt w Himarze w 2026 roku?
Sprawdziłam ceny na czerwiec i wrzesień 2026 (mogą się zmienić, warto zweryfikować przed wyjazdem). Bezpośredni lot Warszawa-Tirana w obie strony to 250-600 zł, jeśli rezerwujesz z wyprzedzeniem; trasę obsługują LOT z Chopin, Wizz Air Malta z Chopin i Ryanair z Modlina. Sam lot trwa dwie godziny. Z Tirany do Himarë jedzie się 3,5-4 godziny, autobusem (10-15 euro), wynajmowanym autem (30-50 euro za dobę) lub prywatnym transferem (60-80 euro na osobę). Alternatywna trasa to lot do Korfu i prom Corfu-Saranda (30 minut szybkim katamaranem, 25-40 euro w jedną stronę), z Sarandy do Himarë kolejne 1,5 godziny autem albo autobusem. Nocleg w guesthouse z widokiem na morze kosztuje 30-45 euro za dobę (130-200 zł), apartament wynajmowany na Booking.com średnio 65 euro (280 zł). Kolacja z winem: 15-25 euro (65-110 zł). Kawa turecka: 1,5-2 euro (7-9 zł). Boat tour do Filikuri i Gjipe: 25-50 euro (110-220 zł). Wypożyczenie skutera na cały dzień: 20-25 euro. Cały pięciodniowy pobyt, z lotem i noclegami, mieści się w 2000-3000 zł od osoby. Ten sam pakiet w Chorwacji kosztuje 4500-7000 zł, na Amalfi zaczyna się od 8000 zł.
Jak dojechać z Warszawy do Himarë?
Są dwie realne trasy. Pierwsza to bezpośredni lot do Tirany (LOT, Wizz Air Malta albo Ryanair z Modlina, dwie godziny lotu), potem 3,5-4 godziny samochodem, autobusem albo transferem przez wybrzeże Riwiery. Trasa jest widowiskowa, prowadzi przez Llogara Pass, dwutysięczną przełęcz w Górach Akrokerauńskich, z której schodzisz do morza serpentynami. W 2026 roku otworzono nowy tunel przez Llogara, który skrócił trasę i wyeliminował ponad 50 zakrętów. Druga trasa to lot do Korfu (Kerkyra, KFU) i prom Corfu-Saranda (30 minut szybkim katamaranem, 25-40 euro w jedną stronę). Prom kursuje 4-8 razy dziennie w lipcu i sierpniu, 2-4 razy w sezonie posezonu; wymaga paszportu (nie EU ID). Z Sarandy do Himarë są dwie opcje: autobus (ok. 5 euro, 1,5 godziny) albo wynajem auta (od 30 euro dziennie). Auto pozwala potem swobodnie krążyć po całej Riwierze i zdecydowanie polecam.
Kiedy najlepiej pojechać do Himarë?
Sezon zaczyna się w połowie maja i trwa do początku października. Najlepsze miesiące to czerwiec i wrzesień. Wtedy powietrze ma 26-28°C, woda 22-25°C, tłumu jest zdecydowanie mniej niż w lipcu i sierpniu, a hotele nie podnoszą jeszcze cen o 30-50% jak w szczycie sezonu. Lipiec i sierpień to czas albańskich, kosowskich, macedońskich i włoskich wakacji rodzinnych; plaże wypełniają się do brzegów, restauracje wymagają rezerwacji dwa tygodnie wcześniej, ceny hoteli rosną nawet dwukrotnie. Maj jest jeszcze chłodny w wodzie (18-19°C), ale plaże są niemal puste. Zima w Himarze to sezon zamknięty; większość hoteli i restauracji jest nieczynna od listopada do marca.
Gdzie się zatrzymać?
Wybór dzielnicy zależy od tego, po co jedziesz. Centrum Himarë ma główny deptak, restauracje i plażę Spile w zasięgu kilku minut spacerem, ceny średnie, jak wszystko w miasteczku. Sąsiednia plaża Livadhi ma kilka boutique guesthousów z widokiem na zamek, cichszy klimat i bezpośredni dostęp do plaży. Jeśli szukasz absolutnej ciszy, wybierz Palasę (30 minut samochodem na północ) albo Dhërmi (15 minut na północ), obie z długimi kamienistymi plażami i mniejszą społecznością. Ksamil, 90 minut na południe od Himarë, to inna liga imprezowa: jeżeli chcesz nocować tam, licz się z klubami działającymi do piątej rano.
Czy Himarë to dobry kierunek na solo trip?
Tak, zdecydowanie. Miasteczko jest małe, transport prosty (autobusy z Sarandy do Vlorë kursują co godzinę, kosztują 3-5 euro), a lokalni traktują samotnie podróżującą kobietę zupełnie neutralnie. Grecka mniejszość mówi po angielsku lepiej niż średnia albańska, a kelnerzy w restauracjach doradzają, nie flirtują. Jedna zasada: nie chodź nocą po odludnych ścieżkach do plaż (Filikuri, Gjipe), nie chodzi tam o zagrożenie, tylko o brak oświetlenia i zasięgu telefonu. W samym mieście po zmroku jest gwarno do drugiej w nocy, deptak pełny, restauracje otwarte.
Dla kogo jest Himarë?
Do Himarë przyjedziesz dla plaż, cen niższych niż w Chorwacji i klimatu greckiej Riwiery bez tłumów Korfu i Zakintosu. To dobry wybór na solo trip albo wyjazd z przyjaciółką, bo ceny pozwalają zaplanować dłuższy pobyt niż weekend, a miasteczko jest kameralne, spokojne, nadal poza radarem polskich biur podróży. Nie pojedziesz tu dla wielkiej sceny muzealnej ani gwarantowanego luksusu; najlepsze hotele w mieście to 4* z małą liczbą pokoi, nie 5* sieciówki. Klubowego nightlife nie ma, więc jeśli chcesz imprezy, pojedź do Ksamilu 90 minut na południe.
Bilety na czerwiec 2026 z Warszawy do Tirany zaczynają się od 250 zł w obie strony przy rezerwacji w kwietniu. Autobus z Tirany do Himarë kupujesz na miejscu, za dziesięć euro, na tej samej stacji, na której wysiada tramwaj z lotniska.
