Dom na Suwalszczyźnie i rodzinne sekrety. Ten polski film dostał nagrodę, ale podzielił widzów
Na skraju jeziora, gdzieś na końcu Suwalszczyzny, stoi dom, w którym mieszkają same kobiety. Dwudziestoletnia Łucja chce się stamtąd wyrwać, ale najpierw musi dowiedzieć się, co rodzina ukryła przed nią lata temu. Stary klarnet okazuje się kluczem do historii, której nikt nie chciał opowiedzieć.

Debiut Toli Jasionowskiej zgarnął główną nagrodę Konkursu Polskich Filmów Fabularnych na Mastercard OFF CAMERA 2026 i 100 tysięcy złotych. Jury mówiło o filmie pełnym emocji i poezji, a widzowie do dziś spierają się o jego tempo. „Klarnet” to opowieść o dorastaniu, w której muzyka znaczy więcej niż słowa. Sprawdzamy, co dokładnie kryje ten debiut i czy rzeczywiście zasłużył na te zachwyty.
O czym jest „Klarnet”? Rodzinna tajemnica, która czekała całe pokolenia
Akcja rozgrywa się na północno-wschodnim krańcu Polski, w drewnianym domu nad jeziorem, gdzie pod jednym dachem mieszkają trzy pokolenia kobiet. Matki, córki i siostry dzielą ten sam adres i ten sam zestaw przemilczeń. Dwudziestoletnia Łucja stoi na progu dorosłości i chce zacząć życie na własnych warunkach, tyle że rodzina trzyma ją mocniej, niż się do tego przyznaje. Wszystko zmienia przyjazd tajemniczego lekarza. To spotkanie wyciąga na wierzch pytania, które przez lata leżały zakopane, a znaleziony w domu stary klarnet staje się tropem prowadzącym do historii wymazanej z rodzinnego albumu. Jasionowska nie sięga po efektowne zwroty akcji, stawia na to, co dzieje się między bohaterkami i czego sobie nawzajem nie mówią. Spoilerów tu nie znajdziecie, bo połowa przyjemności polega na tym, żeby układać tę zagadkę razem z Łucją.
Kto gra w „Klarnecie”? Weronika Humaj i Andrzej Chyra w debiucie Toli Jasionowskiej
W roli Łucji występuje Weronika Humaj, dla której jest to jedna z pierwszych dużych ról filmowych. Tajemniczego lekarza, którego przyjazd uruchamia lawinę zdarzeń, gra Andrzej Chyra. Obok nich na ekranie pojawiają się Ewelina Żak, Karolina Porcari, Małgorzata Lewińska i Maciej Cymorek, tworzący świat domu pełnego kobiet i ich codziennych napięć. Za kamerą stoi Tola Jasionowska, która napisała też scenariusz. „Klarnet” to jej pełnometrażowy debiut fabularny, a mimo to film trafił prosto do festiwalowej czołówki. Zdjęcia zrobił Piotr Pawlus, operator znany z wielu docenianych polskich produkcji. Muzykę skomponował Wojciech Frycz, a w ścieżce dźwiękowej słychać Orkiestrę Klezmerską z Sejn, której brzmienie łączy obie czasowe warstwy opowieści. Film trwa 101 minut i powstał w studiu Evolutionary Picture przy wsparciu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.
„Klarnecie”: film, który dzieli
Najmocniejszy argument to werdykt z Krakowa. „Klarnet” wygrał Konkurs Polskich Filmów Fabularnych na Mastercard OFF CAMERA 2026 i nagrodę w wysokości 100 tysięcy złotych. „Wszyscy byliśmy głęboko poruszeni tym znakomitym, pełnym emocji i poezji filmem”, napisało jury, dodając, że trudno uwierzyć, iż to reżyserski debiut. Drugi powód to oprawa. Pawlus filmuje Suwalszczyznę bez pocztówkowego wygładzania, z naciskiem na dzikość polodowcowego krajobrazu, długie zachody słońca i łąki pełne owadów. Trzeci to muzyka. Tytułowy instrument nie jest tu wyłącznie rekwizytem, prowadzi fabułę i spina przeszłość z teraźniejszością, a klezmerskie brzmienie z Sejn nadaje całości rytm, którego nie pomylicie z typowym polskim dramatem obyczajowym. Choć jury było zgodne, recenzenci już nie. Najczęściej powtarza się pochwała atmosfery i zdjęć oraz roli Weroniki Humaj, której naturalność pasuje do postaci zagubionej, ale wrażliwej dziewczyny. Po drugiej stronie pojawiają się zarzuty o przewidywalność. Część krytyków pisała, że fabuła jest rozciągnięta, a kierunek, w którym zmierza intryga, łatwo odgadnąć już w połowie seansu. To film, który dzieli po linii oczekiwań. Jeśli szukacie wartkiej akcji i mocnego punktu zwrotnego, możecie poczuć się rozczarowani wolnym tempem. Jeśli wchodzicie w niego dla nastroju, krajobrazu i relacji między bohaterkami, dłużyzny przestają przeszkadzać. Sporo zależy od tego, z jakim nastawieniem do niego podejdziecie.
Dla kogo jest „Klarnet” i kiedy będzie można go obejrzeć?
„Klarnet” trafi w gusta widzów, którzy lubią powolne kino skupione na bohaterkach, rodzinnych zależnościach i klimacie miejsca. Dobrze odnajdą się w nim fani polskiego kina festiwalowego oraz osoby ceniące obraz i muzykę na równi z fabułą. Kto woli szybkie, mocno fabularne historie, prawdopodobnie uzna, że film mógłby być krótszy. Po raz pierwszy „Klarnet” pokazano na festiwalach w 2025 roku, a wiosną 2026 film sięgnął po główną nagrodę OFF CAMERA. Regularnej dystrybucji kinowej ani daty wejścia na platformy streamingowe na razie nie ogłoszono, więc na ten moment jedyną okazją do seansu pozostają pokazy festiwalowe. Gdzie i kiedy zobaczycie go na szerszym ekranie, okaże się zapewne po decyzjach dystrybutora. Tymczasem możecie sprawdzić zwiastun:
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
