Reklama

Monika Grabarczyk uczy w szkole, ma poukładane życie i mnóstwo długów po ojcu, z którymi próbuje sobie poradzić na własną rękę. Dlatego po godzinach zamienia się w Klaudię, pewną siebie modelkę, która pozuje do sesji i porusza się w świecie zupełnie odległym od szkolnej sali. Kłopoty zaczynają się, gdy na jej drodze staje Enzo, popularny flirciarz i celebryta przekonany, że kobiety są dla niego otwartą księgą. Poznaje osobno grzeczną nauczycielkę i olśniewającą modelkę, nie mając pojęcia, że zakochuje się w dwóch wcieleniach tej samej osoby. Tak zaczyna się tytułowe równanie, do którego żadna lekcja go nie przygotowała.

Pierwsza polska komedia romantyczna Netfliksa

„Miłość do kwadratu” zapisała się w historii rodzimego streamingu jako pierwsza polska komedia romantyczna wyprodukowana przez Netfliksa i już samą premierą w lutym 2021 roku narobiła sporo szumu. Wyreżyserował ją Filip Zylber, a w rolach głównych zobaczymy Adriannę Chlebicką jako Monikę i Mateusza Banasiuka jako Enzo. To klasyczna historia pomyłek i podwójnej tożsamości, zbudowana na schemacie, który znamy z dziesiątek zagranicznych komedii, tyle że przeniesiona do polskich realiów, z Warszawą i swojskim humorem w tle.

Krytykowana w Polsce, pokochana za granicą

Tu robi się ciekawie, bo odbiór filmu jest mocno rozjechany. Polscy widzowie potraktowali go dość surowo, o czym mówi średnia 4,3 na dziesięć na Filmwebie, a w komentarzach nie brakuje zarzutów o przewidywalność i papierowe dialogi. Jednocześnie produkcja okazała się globalnym sukcesem Netfliksa, trafiła do zestawień najczęściej oglądanych tytułów w wielu krajach, a szczególnie dobrze przyjęto ją w Stanach Zjednoczonych. Najlepszym dowodem popularności są dwie kontynuacje, „Miłość do kwadratu jeszcze raz” oraz „Miłość do kwadratu bez granic”, bo nikt nie kręci sequeli do filmu, którego nikt nie oglądał.

Dla kogo jest ten film?

Nie ma co udawać, że to ambitne kino, i chyba nikt tego od niego nie oczekuje. „Miłość do kwadratu” najlepiej sprawdza się jako lekki seans na zmęczony wieczór, kiedy nie masz siły na skomplikowaną fabułę i chcesz po prostu obejrzeć coś ciepłego, ładnie nakręconego i przewidywalnego w dobrym tego słowa znaczeniu. Jeśli lubisz komedie romantyczne, w których od początku wiesz, jak się skończy, i właśnie to daje frajdę, ta historia zrobi swoje. Jeśli szukasz zaskoczeń i pogłębionych bohaterów, prawdopodobnie poczujesz spory niedosyt.

Co sądzą widzowie?

Opinie są podzielone, ale trzeba uczciwie przyznać, że w polskiej sieci przeważają te krytyczne. Widzowie najczęściej wytykają filmowi schematyczność i sztuczność, jak jedna z komentujących, według której „modelka, która ukrywa swój zawód, i facet, który z nią sypia i jej nie rozpoznaje” to pomysł trudny do obrony. Inni narzekają na dialogi i grę aktorską, pojawia się nawet złośliwe „drewno, wszędzie drewno”. Są jednak i tacy, którzy podeszli do seansu bez oczekiwań i mile się rozczarowali, przyznając, że spodziewali się dużo gorszego poziomu. To film, który polaryzuje, i właśnie ta polaryzacja najlepiej tłumaczy, czemu wciąż się o nim rozmawia.

Gdzie obejrzeć „Miłość do kwadratu”?

Film obejrzysz na Netfliksie w ramach abonamentu, a jeśli wciągnie cię ta historia, w serwisie czekają też obie kontynuacje, więc możesz zrobić sobie z tego mały maraton. To dobra propozycja na wieczór, w którym stawiasz na rozrywkę bez zobowiązań, a przy okazji sprawdzasz produkcję, która stała się jednym z większych polskich sukcesów platformy. Zwiastun obejrzysz tutaj:

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...