Ulubione perfumy Lidii Popiel. Zamiast słodkich nowości wybiera męskie klasyki 

Lidia Popiel nie ogranicza się wyłącznie do zapachów z damskiej półki. Wśród jej ulubionych kompozycji znajdują się zarówno ponadczasowe klasyki, takie jak Chanel No. 5, jak i męskie perfumy Bleu de Chanel, które według doniesień zdarza jej się podkradać mężowi. Te wybory są dalekie od oczywistej słodyczy czy kolejnych waniliowych nowości. Informacje o zapachowych preferencjach Lidii, pochodzą z wątku na forum Fragrantica.pl poświęconego perfumom gwiazd, gdzie podzielili się nimi użytkownicy serwisu! 

WIDEO

player placeholder

Lidia Popiel wybiera Bleu de Chanel zamiast słodkich nowości. Dlaczego warto podebrać partnerowi perfumy?

Bleu de Chanel Eau de Parfum to kompozycja, którą Lidia Popiel...podkrada swojemu mężowi. Ten wybór świetnie pokazuje, jak płynne potrafią być granice w świecie perfum. Zamiast szukać damskich odpowiedników z delikatną nutą cedru, czasem wystarczy sięgnąć po męski klasyk. Na kobiecej skórze cytrusowe otwarcie i mocna, drzewna baza tracą swoją typowo barberską ostrość, a zyskują miękką, bardzo elegancką głębię.

Noszenie męskich wód perfumowanych to świetny sposób na przełamanie zachowawczych, codziennych stylizacji. Zapach, w którym dominuje wetyweria, drzewo sandałowe i imbir, działa jak dobrze skrojona, oversizowa marynarka. Dodaje pewności siebie, nie narzuca się otoczeniu, ale zostawia w powietrzu wyraźny ślad. To idealne rozwiązanie, jeśli męczą cię wszechobecne, waniliowe nowości i szukasz czegoś, co pachnie po prostu czysto, rześko i wytrawnie.

Zobacz także:

The Inimitable William Penhaligon to niszowa wetyweria

Zamiłowanie do drzewnych, lekko dymnych akordów widać też w kolejnym ulubieńcu fotografki. The Inimitable William Penhaligon to zapach, który wymyka się prostym kategoriom. Brytyjska marka słynie z kompozycji, które rozwijają się powoli i mocno reagują na temperaturę ciała. W tym flakonie pierwsze skrzypce gra wetyweria, ale podana w bardzo szlachetny, lekko ziemisty i otulający sposób.

Tego typu niszowe kompozycje wymagają cierpliwości. Nie pachną najpiękniej tuż po rozpyleniu w perfumerii, ale dopiero po kilkudziesięciu minutach, gdy osiądą na skórze i połączą się z jej naturalnym zapachem. Wetyweria w otoczeniu kadzidła i cedru daje efekt chłodnej elegancji, który świetnie sprawdza się zarówno w biurze, jak i podczas wieczornego wyjścia. To wybór dla osób, które chcą pachnieć luksusowo, ale bez zbędnej ostentacji.

Chanel No 5 i arabskie olejki. Jak nosić kultowe klasyki i nie dodać sobie lat?

Obok wytrawnych, drzewnych kompozycji w kolekcji Lidii Popiel jest miejsce na absolutną legendę, czyli Chanel No 5 Eau de Parfum. Ten aldehydowo-kwiatowy klasyk często budzi skrajne emocje, ale odpowiednio noszony potrafi być niezwykle zmysłowy. Kluczem jest tu umiar. Piątka nie lubi przesady, najlepiej rozwija się aplikowana oszczędnie, w miejscach, gdzie pulsuje krew. Wtedy pudrowe nuty irysa i jaśminu stają się bliskoskórne, ciepłe i wcale nie dodają lat.

Ciekawym kontrastem dla francuskiej klasyki są arabskie olejki zapachowe, po które również chętnie sięga fotografka. Olejki zachowują się na ciele zupełnie inaczej niż perfumy na bazie alkoholu. Nie mają głośnego otwarcia, nie ciągną się kilometrowym ogonem, za to trwają na skórze przez kilkanaście godzin. Wcierane w nadgarstki czy kark pod wpływem ciepła uwalniają gęste aromaty oudu, róży czy piżma. To świetna alternatywa, jeśli masz wrażliwą skórę, która źle reaguje na alkohol, albo po prostu wolisz, gdy zapach jest intymny i wyczuwalny dopiero przy bliskim spotkaniu.