Brugia – flamandzka Wenecja, która zachwyca nie tylko architekturą. Odkryj niedocenioną perłę Belgii i jej paletę najmodniejszych kolorów
Paryż, Rzym czy Amsterdam od lat znajdują się na liście obowiązkowych europejskich city breaków. Tymczasem zaledwie godzinę drogi od Brukseli leży miasto, które wciąż pozostaje nieco w ich cieniu, choć nie brakuje mu uroku ani historii. Brugia, nazywana flamandzką Wenecją, zachwyca średniowieczną architekturą, siecią malowniczych kanałów i atmosferą, która sprawia, że łatwo zapomnieć o pośpiechu. To jedno z tych miejsc, które najlepiej odkrywać powoli – spacerując brukowanymi uliczkami, zaglądając do niewielkich kawiarni i obserwując codzienność. Jeśli szukasz mniej oczywistego kierunku na weekendowy wyjazd lub letnie wakacje, Brugia zdecydowanie zasługuje na miejsce na twojej liście.

Dlaczego Brugia nazywana jest flamandzką Wenecją?
Przez historyczne centrum miasta przepływa sieć kanałów, które przez wieki stanowiły ważny element handlu i komunikacji. To właśnie dzięki nim Brugia już w średniowieczu należała do najbogatszych miast Europy. Kupcy z całego kontynentu przywozili tu sukno, przyprawy, jedwabie i luksusowe towary, a miasto stało się jednym z najważniejszych ośrodków handlowych północnej Europy.

Dziś kanały pełnią przede wszystkim rolę jednej z największych atrakcji turystycznych. Rejs łodzią pozwala spojrzeć na miasto z zupełnie innej perspektywy – podziwiać ceglane kamienice, ukryte ogrody i niewielkie mosty, które od wieków łączą obie strony miasta. To właśnie z wody najlepiej widać, dlaczego Brugia bywa porównywana do Wenecji. Choć oba miasta różni skala i klimat, łączy je coś więcej niż kanały. To miejsca, w których historia jest obecna niemal na każdym kroku, a współczesność z niezwykłym wyczuciem współistnieje z wielowiekową architekturą.

Miasto, które zatrzymało średniowiecze
Brugia miała szczęście. W przeciwieństwie do wielu europejskich miast nie została zniszczona podczas obu wojen światowych, dzięki czemu jej historyczne centrum zachowało niemal niezmieniony charakter. W 2000 roku zostało wpisane na Listę światowego dziedzictwa UNESCO i do dziś uznawane jest za jedno z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast Europy. Sercem Brugii jest Grote Markt – rozległy rynek otoczony kolorowymi kamienicami. Nad placem góruje Belfort, czyli XIII-wieczna dzwonnica o wysokości ponad 80 metrów. Pokonanie ponad 360 schodów prowadzących na szczyt wymaga nieco wysiłku, ale panorama czerwonych dachów, kanałów i kościelnych wież wynagradza każdy krok.

Kilka minut spacerem stąd znajduje się Bazylika Świętej Krwi, w której – według tradycji – przechowywana jest relikwia z krwią Chrystusa. Miłośnicy sztuki nie powinni pominąć Muzeum Groeninge z kolekcją flamandzkiego malarstwa, obejmującą dzieła Jana van Eycka i Hansa Memlinga. Z kolei Beginaż, dawniej zamieszkiwany przez wspólnotę beginek, do dziś pozostaje jedną z najbardziej spokojnych części miasta. Wiosną jego dziedziniec zamienia się w biały dywan kwitnących żonkili.

Brugia to nie tylko zabytki
Brugia zachwyca nie tylko tym, co można odhaczyć na turystycznej mapie. To miasto stworzone do niespiesznych spacerów. Jednym z najczęściej fotografowanych miejsc jest Rozenhoedkaai – niewielki zakątek nad kanałem, z którego rozciąga się pocztówkowy widok na ceglane kamienice odbijające się w wodzie. Warto przejść się także do Mostu św. Bonifacego, jednego z najbardziej romantycznych miejsc w Brugii, odwiedzić zachowane średniowieczne wiatraki na obrzeżach miasta lub po prostu usiąść w jednej z kawiarni na rynku i spróbować belgijskich gofrów, czekolady czy lokalnego piwa.

Ciekawostką są również łabędzie, które od wieków mieszkają na miejskich kanałach. Według lokalnej legendy ich obecność ma związek z wydarzeniami z końca XV wieku i do dziś stanowią jeden z symboli miasta. Miłośnicy kina z pewnością rozpoznają wiele uliczek z filmu „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” (In Bruges), który przyczynił się do ponownego odkrycia Brugii przez turystów z całego świata.

Miasto utkane z kolorów
Choć Brugia zachwyca przede wszystkim architekturą, trudno nie zwrócić uwagi na jej niezwykle spójną paletę barw. To właśnie ona sprawia, że każde zdjęcie wykonane tutaj wygląda niemal jak starannie skomponowany kadr. Ceglaste fasady kamienic przeplatają się z odcieniami karmelu i piaskowego beżu. Dachy mienią się burgundem i ciepłym brązem, a spokojna tafla kanałów odbija oliwkową zieleń drzew oraz grafitowe akcenty kamiennych mostów. Wszystko spowija złote światło, które szczególnie późnym popołudniem nadaje miastu wyjątkową atmosferę. Nie bez powodu Brugia od lat inspiruje fotografów, malarzy i twórców wnętrz. Coraz częściej można odnieść wrażenie, że inspiruje również świat mody.
Jesienna paleta, która nie wychodzi z mody
Jeśli któreś europejskie miasto mogłoby stać się inspiracją dla jesiennej garderoby, Brugia byłaby jednym z najmocniejszych kandydatów. Karmelowe odcienie przywołują na myśl klasyczne trencze i zamszowe kurtki. Czekoladowe brązy przypominają skórzane loafersy, pojemne torby i długie płaszcze, które od kilku sezonów pozostają jednymi z najmocniejszych elementów jesiennych kolekcji. Burgund – jeden z najgorętszych kolorów ostatnich sezonów – doskonale odnajduje się zarówno na dachach średniowiecznych kamienic, jak i na marynarkach, torebkach czy kozakach.
Obok nich pojawiają się maślane beże, odcienie owsa i ciepłej śmietanki, które od kilku sezonów skutecznie wypierają chłodną biel. To kolory ponadczasowe, łatwe do łączenia i niezwykle eleganckie. W Brugii odnaleźć je można niemal wszędzie – na kamiennych elewacjach, detalach architektonicznych czy fasadach historycznych budynków. Nie brakuje również oliwkowej zieleni. Pojawia się w parkach, ogrodach, nad kanałami i na drewnianych okiennicach, tworząc naturalny kontrast dla ciepłych cegieł. W modzie od lat świetnie komponuje się z brązem, burgundem czy beżem, dlatego tak często wraca w jesienno-zimowych kolekcjach.