O ile pierwszego dnia Kraków Live Festival 2018 najwięcej powodów do radości mieli fani hip-hopowych klimatów, tak już w sobotę na scenie krakowskiego wydarzenia zarobiło się już bardziej różnorodnie. Każdy z artystów, który pojawił się na Main Stage, to nie tylko zupełnie odmienny repertuar, ale również energia. Co w efekcie przyciągnęło na teren Lotniska – Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie prawdziwe tłumy. 

Melancholijna (aż za bardzo) Jessie Ware, spóźniony, ale efektowny A$AP Rocky i najlepszy DJ świata na deser Kraków Live Festival 2018

Równo o 17:00 na scenę główną Kraków Live Festival wkroczył zespół, a raczej duet Linia Nocna. Dla Moniki Wydrzyńskiej i Mikołaja Trybuleca był to z pewnością przełomowy występ, którym prawdopodobnie zaskarbili sobie nowych fanów, na przykład tych szukających na polskim rynku czegoś w klimacie Xxanaxx. A to oznacza, że pod Main Stage można było konkretnie potańczyć. Czego niestety nie można powiedzieć o kolejnym koncercie i także kolejnym polskim koncercie Jessie Ware. Zdolna Brytyjka, którą Polacy uwielbiają, pierwszy raz wystąpiła w naszym kraju w takich okolicznościach, gdyż wcześniej jej koncerty odbywały się w mniejszych lub większych klubach. Nie oznacza to jednak, że Jessie dysponuje tylko i wyłącznie kawałkami, które sprawdzają się w kameralnych okolicznościach. Odnieśliśmy wrażenie, że Ware nie do końca przemyślała setlistę na wczorajszy koncert, bo choć pojawiło się kilka jej bardzo dobrze znanych numerów, to ciężko było nimi rozkręcić publiczność. Co ciekawe, zauważyła to chyba sama artystka, gdyż kilka razy, próbując też zagadać widownię, powiedziała, że na pewno wszyscy czekają tylko na Martina Garrixa. 

ZOBACZ TAKŻE: Kraków Live Festival 2018: Die Antwoord, Stormzy i Kendrick Lamar na 1. dniu festiwalu

Zanim jednak publiczność Kraków Live Festival miała okazję zobaczyć najlepszego DJ-a świata według DJ’s Magazine, krakowską scenę przejął spóźniony A$AP Rocky. Już chwilę wcześniej jednak pojawiła się bardzo intrygująca scenografia, co zapowiadało naprawdę niezłe show. Dwa samochody i wielka głowa manekina prezentowały się imponująco. W końcu wśród nich wyłonił się sprawca całego zamieszania w białej kominiarce, podtrzymując tym samym oprawę koncertu nawiązującą do testów zderzeniowych samochodów. Choć pod względem wizualnym trudno przyczepić się do Amerykanina, bo oprócz interesujących eksponatów były też konfetti i sztuczne ognie, to ci, którzy to przygotowywali niestety dali z siebie więcej niż A$AP Rocky wokalnie. Mimo, że nie zabrakło jego największych hitów, jak A$AP Forever czy Praise the Lord (Da Shine), to jednak repertuar był dość ubogi, a czas, jaki raper na niego poświęcił, zdecydowanie za krótki, co zapewne miało związek ze wspomnianym opóźnieniem. Fani, a było ich naprawdę sporo, nie mogli mimo wszystko narzekać, gdyż ich idol starał się jak mógł, by jego koncert był najlepszym show drugiego dnia festiwalu. Chętnie nawiązywał interakcję z publicznością, nawet dbał o to, żeby nikt nikogo nie stratował pod sceną, a także rozdawał autografy i pilnował, by trafił we właściwe ręce.

W sobotę każdy chciałby trafić na najlepszą imprezę w mieście. Ci, którzy kupili bilety na Kraków Live Festival mieli to szczęście, a zadbał o to sam Martin Garrix. Jeśli fani DJ-a spodziewali się, że poczują się jak na prawdziwym festiwalu muzyki elektronicznej, nie powinni czuć się zawiedzeni. Żeby nie było, że tylko dla A$APA Rocky'ego zarezerowane były drugiego dnia KLF najlepsze efekty specjalne, ekipa Garrixa również starała się zapewnić publiczności niezapomniane wrażenia. Niektórzy mogli je znaleźć również na Kraków Stage. Tam wczoraj koncertowali m.in. chłopaki z KAMP!, będący trochę takim supportem Garrixa.