Koszmar z lat dwutysięcznych czy nowy obiekt pożądania? Moje trudne początki z marszczoną cholewką

Początek lat dwutysięcznych, biodrówki, obcisła tunika, brokatowy pasek i one – marszczone kozaki ze sztucznego zamszu, które bezlitośnie zsuwały się przy każdym kroku. Ktoś mi powiedział wtedy, że to ma sens, a ja, jako nastolatka chłonąca każdy trend z teledysków na MTV, ślepo uwierzyłam. Przez kolejne dwie dekady myślałam o tym fasonie wyłącznie w kategorii najgorszego modowego obciachu naszego pokolenia. Gdy na ostatnich pokazach na jesień i zimę modelki znów zaczęły kroczyć po wybiegach w butach z luźną cholewką, poczułam dreszcz niepokoju. Pomyślałam sobie: nigdy więcej nie dam się w to wciągnąć. Moda ma jednak to do siebie, że potrafi nas cudownie oszukać, serwując dawne błędy w zupełnie nowej, niezwykle szlachetnej oprawie.

slouchy
Materiały prasowe / Zara

Slouchy boots z Zary – kocham te buty!

Moje lody zaczęły topnieć, gdy w jednym z warszawskich salonów Zary zobaczyłam zamszowe slouchy boots w odcieniu „gingerbread”. Kupiłam właśnie ten model i jestem nim absolutnie zachwycona! Ten kolor to absolutny majstersztyk. Zamiast tandetnego, smutnego brązu, hiszpańska sieciówka zaserwowała nam głęboki, ciepły ton, który kojarzy się z luksusowymi projektami z lat siedemdziesiątych. Musiałam przyjrzeć im się bliżej, dotknąć tej dwoiny i sprawdzić, czy nowoczesna wersja marszczeń ma szansę obronić się w mojej szafie. I słusznie, bo to jedne z najlepszych butów, jakie kiedykolwiek kupiłam. Te zamszowe slouchy boots w kolorze piernikowego ciasteczka błyskawicznie opanowały ulice i stały się wielką obsesją świata mody.

Zobacz także:
slouchy
Materiały prywatne / Katarzyna Martyn

Od wybiegów Isabel Marant do mojej garderoby. Skąd wziął się fenomen slouchy boots?

Warto w tym momencie wspomnieć, że luźna, marszczona cholewka to ukłon w stronę estetyki retro. Ten fason królował w latach siedemdziesiątych, gdy ikony stylu łączyły go z sukienkami w kwiaty i zamszowymi płaszczami. Kiedy ostatnio ten model był tak bardzo modny? Wiele z was na pewno pamięta wczesne lata dwutysięczne, gdy tak zwane „pirate boots” nosiła ikona tamtej dekady, Kate Moss, nadając im niepokorny, boho charakter. Z kolei w okolicach 2017 i 2018 roku świat oszalał na punkcie wysadzanych kryształami, ekstremalnie marszczonych kozaków od Saint Laurent, które na wybiegu zaprezentował Anthony Vaccarello. Dziś, po kilku sezonach dominacji prostych, sztywnych botków, slouchy boots wracają w chwale jako najgorętszy trend ulic Paryża i Mediolanu.

slouchy
Materiały prasowe / Modivo / DeeZee

Jak wyglądają slouchy boots?

Jak dokładnie wygląda model z Zary, który podbił moje serce? Przede wszystkim wyróżnia go bardzo szeroka, efektownie marszczona cholewka, która nie opada bezwładnie wokół kostki, ale układa się w kontrolowane, plastyczne fale. To genialny zabieg, który optycznie wyszczupla nogę i nadaje całej sylwetce pożądanej lekkości. Drugim kluczowym elementem jest obcas typu kaczuszka (kitten heel). Jest na tyle niski, że pozwala na komfortowe przemierzanie miasta przez cały dzień, a jednocześnie dodaje butom niesamowitego wdzięku w stylu retro. W tym sezonie najpopularniejsze modele to zdecydowanie te w odcieniach brązów – od głębokiej czekolady po mój ukochany „gingerbread”. Gdy analizowałam te pokazy, od razu miałam milion pomysłów, z czym połączyć taki model w codziennych stylizacjach.

Jak stylizować zamszowe slouchy boots?

Zawsze powtarzam, że kluczem do udanej stylizacji z wyrazistymi butami są proporcje. Zapomnijmy o zestawach z lat dwutysięcznych – obcisłe rurki wpuszczone w marszczone kozaki i krótki kardigan odchodzą w zapomnienie. Ja noszę moje zamszowe slouchy boots z Zary w zupełnie inny, nowoczesny sposób. Moim ulubionym połączeniem jest zestawienie ich z szerokimi spodniami, których nogawki modę włożyć do cholewki. Wtedy też uzyskuję piękną geometryczną sylwetkę. Oczywiście te buty będą też świetnie wyglądać z prostą sukienką midi lub maxi z falbanami. W dobie dzisiejszego maksymalizmu warto pokazać ich potencjał.

slouchy
Getty Images