Reklama

„Zaproszenie”: fabuła

Joe i Angela są małżeństwem z kilkunastoletnim stażem. Z pozoru ich związek wydaje się wręcz wzorcowy: zgodne, spokojne życie w porządnej dzielnicy, udane dziecko, niezły status materialny. Jednak pod powierzchnią kryją się wzajemne pretensje, drobne konflikty, a przede wszystkim nuda i rutyna. Gdy pewnego wieczoru Joe i Angela zapraszają na kolację parę tajemniczych sąsiadów, swobodna i przyjacielska rozmowa zaczyna zmieniać się w pełną dwuznaczności grę. To, co dotąd skrywane, wychodzi na jaw, a niewypowiedziane pragnienia ducha i ciała zaczynają nabierać niebezpiecznie realnych kształtów. Czy obie pary pójdą dziś spać we własnych łóżkach?

W tej historii nie chodzi o wielkie zwroty akcji, tylko o małe pęknięcia, które rosną do rozmiaru problemu nie do ukrycia. Joe i Angela mają „wszystko”, ale pod powierzchnią narasta frustracja, rutyna i niewypowiedziane pragnienia. Pina i Hawk wnoszą do tego świata energię ludzi, którzy nie boją się pytać wprost, a każde kolejne zdanie zaczyna działać jak zapalnik. Z każdą kolejną chwilą drobnostki nawarstwiają się, prowadząc do eksplozywnego finału...

Gwiazdorska obsada i powrót Wilde na własnych zasadach

Za reżyserię odpowiada Olivia Wilde, dla której jest to trzeci film po „Szkole melanżu” (2019) i „Nie martw się, kochanie” (2023). Tym razem dostajemy kino bardziej kameralne, oparte na aktorach i dialogu. W obsadzie są: Olivia Wilde, Seth Rogen, Penélope Cruz i Edward Norton. Scenariusz napisali Will McCormack i Rashida Jones. Produkcję nakręcono w 21 dni, a sceny realizowano chronologicznie. Za światową dystrybucję odpowiada kultowe już studio A24. „Zaproszenie” miało światową premierę na Sundance Film Festival 2026 w styczniu i zostało przyjęte owacjami na stojąco. Film zgromadził aż 93 procent pozytywnych recenji na Rotten Tomatoes. To ogromny sukces Olivii Wilde, zwłaszcza po dużych kontrowersjach wokół jej poprzedniego dzieła. Film „Zaproszenie” jest dostepny w polskich kinach od 3 lipca, ale już teraz można obejrzeć go na pokazach przedpremierowych!

Olivia Wilde o Harrym Stylesie i filmie „Nie martw się, kochanie”

W trakcie trasy promocyjnej filmu „Zaproszenie” Olivia Wilde otworzyła się na temat swojej relacji z Harrym Stylesem. Gwiazda przyznała, że to, co działo się wokół ich związku było prawdziwym szaleństwem. „To szalone, bo mieliśmy naprawdę cudowny związe. Niezwykle uroczy, piękny, bardzo zwyczajny, domowy. Żyliśmy w swego rodzaju bańce i nie docierały do nas żadne głosy z zewnątrz, co było swego rodzaju cudem” – zdradziła Wilde w podcaście „Call Her Daddy”. A głosów z zewnątrz było sporo. Fani Stylesa byli bezwzględni wobec Wilde, która jest 10 starsza od piosenkarza. „To naprawdę zdenerwowało ludzi. To było szalone. Nie wiem, na ile rozumiem, co naprawdę się stało. To jeden z czynników, którego nigdy końca... Nie wiem, ludzie byli naprawdę wkurzeni” – oceniła Wilde.

Dla przypomnienia: Harry Styles zastąpił Shię LaBefous w filmie „Nie martw się, kochanie”, reżyserowym przez Wilde. Niedługo później pojawiły się doniesienia, że Styles jest w związku z Olivią Wilde. Oliwy do ognia dodała sytuacja, do której doszło podczas konferencji CinemaCon w Las Vegas, gdzie Wilde prezentowała swój film. W trakcie wystąpienia wręczono jej... papiery sądowego od byłego parnera, Jasona Sudeikisa. Według innych wieści Wilde miała mieć konflikt z Florence Pugh, odtwórczynią głównej roli, co wydawała się potwierdzać nieobecność Pugh na konferencji prasowej w Wenecji. Fani zauważyli również, że na czerwonym dywanie Wilde i Styles raczej starają sie nie wchodzić sobie w drogę. Choć nikt nie puścił pary z ust na temat tego, co działo sie na planiem, spekulacjom nie było końca. Dwa miesiące po premierze produkcji Wilde i Styles rozstali się.

W innym wywiadzie Wilde skomentowała kiepski odbiór „Nie martw się, kochanie”, który zgromadził raptem 38 procent pozytywnych recnzji na Rotten Tomatoes. Dla porównania, jej debiut „Szkoła melanżu” ma aż 96 procent pozytywnych recenzji. „Wierzę, że dobrze jest szybko doświadczyć porażki. Jeżeli przez to przejdziesz, to jest w tym swego rodzaju wyzwolenie” – skomentowała w wywiadzie dla „Variety”.

mat. pras.
mat. pras.
mat. pras.
mat. pras.
mat. pras.
mat. pras.
mat. pras.
mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...