Przed nagraniem polskiego „Taskmastera” nie byłam pewna, czy ten rodzaj humoru zadziała na mnie przez cały odcinek. W końcu idea programu sprowadza się do oglądania dorosłych ludzi próbujących wykonywać absurdalne polecenia, często w sposób, którego nie wymyśliłby nawet autor zadania. Wystarczyło jednak kilka minut na widowni, żeby moje obawy zniknęły. Najzabawniejsze nie są same konkurencje, tylko to, co uczestnicy robią, kiedy próbują je obejść, źle interpretują zasady albo z pełnym przekonaniem realizują plan skazany na katastrofę. Polska wersja nie próbuje przy tym udawać klasycznego teleturnieju. To kontrolowany chaos, w którym punkty są właściwie tylko pretekstem.

WIDEO

player placeholder

O co chodzi w „Taskmasterze”?

Piątka uczestników dostaje serię pozornie prostych zadań sprawdzających kreatywność, refleks, spryt i umiejętność działania pod presją. W pierwszej polskiej edycji mierzą się z nimi Wiolka Walaszczyk, Rafał Rutkowski, Kazik Mazur, Żabson oraz Zofia Zborowska-Wrona. Problem polega na tym, że polecenia są konstruowane tak, żeby niemal natychmiast uruchamiały kompletnie różne sposoby myślenia. Jedna osoba próbuje znaleźć lukę w regulaminie, druga wykonuje zadanie dokładnie tak, jak je rozumie, a trzecia wybiera rozwiązanie tak absurdalne, że zaczyna działać właśnie dlatego, że nikt inny by na nie nie wpadł. Nie ma jednej prawidłowej drogi, a samo obserwowanie momentu, w którym uczestnicy orientują się, że ich genialny plan właśnie się rozsypał, jest połową zabawy.

Cezary Sikora musi zachować powagę, kiedy wokół dzieją się kompletne głupoty

Każdy, kto oglądał brytyjskiego „Taskmastera”, wie, jak ważna jest rola Asystenta. W polskiej wersji został nim Cezary Sikora. To on pojawia się przy uczestnikach podczas wykonywania zadań, pilnuje reguł, mierzy czas i z kamienną twarzą obserwuje coraz bardziej niedorzeczne pomysły. Jego zadaniem nie jest ratowanie kogokolwiek przed katastrofą ani podpowiadanie rozwiązania. Wręcz przeciwnie – ma pozwolić uczestnikom brnąć w ich własny plan i później spokojnie przekazać Taskmasterowi, co dokładnie wydarzyło się na planie. Ten kontrast działa świetnie: im poważniejszy pozostaje Sikora, tym zabawniejsze stają się sytuacje rozgrywające się obok niego.

Zobacz także:

Adam Woronowicz może uznać genialny pomysł za kompletną porażkę

Najważniejsze słowo należy jednak do Taskmastera, czyli Adama Woronowicza. To przed nim uczestnicy oglądają swoje próby, próbują tłumaczyć decyzje i przekonują, że właśnie ich wykonanie zasługuje na najwięcej punktów. Woronowicz może docenić najbardziej logiczne rozwiązanie, ale równie dobrze nagrodzić kogoś tylko dlatego, że jego pomysł najbardziej go rozbawił. Jego werdykt jest ostateczny i właśnie ta arbitralność jest jednym z fundamentów programu. Uczestnik może być przekonany, że rozwiązał zadanie idealnie, po czym dowiedzieć się, że Taskmaster widzi sprawę zupełnie inaczej. W brytyjskim oryginale podobną relację stworzyli Greg Davies i Alex Horne, a polska wersja od początku próbuje zbudować własną dynamikę między Woronowiczem i Sikorą.

Żabson, Zofia Zborowska i Wiolka Walaszczyk reagują na zadania zupełnie inaczej

Dobór uczestników jest tutaj kluczowy, bo dokładnie te same instrukcje potrafią doprowadzić pięć osób do pięciu całkowicie różnych rezultatów. Wiolka Walaszczyk naturalnie wchodzi w komediowy chaos, Rafał Rutkowski potrafi wykorzystać sceniczne doświadczenie, Kazik Mazur podchodzi do zadań po swojemu, Żabson wnosi zupełnie inną energię, a Zofia Zborowska-Wrona nie ma problemu z tym, żeby wyglądać absurdalnie, jeśli może dzięki temu wykonać zadanie. Nikt nie musi tu udawać eksperta ani walczyć o wizerunek człowieka, który zawsze wie, co robi. Wręcz przeciwnie – im szybciej uczestnicy zaakceptują, że za chwilę mogą zrobić z siebie kompletnych idiotów, tym lepiej działa program.

Najlepsze momenty zaczynają się wtedy, gdy ktoś źle rozumie zadanie

„Taskmaster” nie potrzebuje wielkich zwrotów akcji. Wystarczy kilka zdań zapisanych na kartce i człowiek, który przeczyta je zupełnie inaczej niż pozostali. Uczestnicy muszą czasem coś przynieść, przesunąć, zjeść, zbudować albo wykorzystać zwyczajny przedmiot w sposób, do którego nigdy nie został stworzony. Nie wiedzą przy tym, jak poradzili sobie pozostali. Dopiero w studiu wszyscy oglądają nagrania i odkrywają, że ktoś znalazł banalne rozwiązanie, podczas gdy oni przez kilkadziesiąt minut komplikowali sobie życie. To właśnie wtedy pojawiają się najlepsze reakcje, kłótnie o interpretację zasad i desperackie próby przekonania Woronowicza, że kompromitacja była tak naprawdę genialną strategią.

Ten format od lat działa na całym świecie

„Taskmaster” stworzył brytyjski komik Alex Horne. Format rozrósł się daleko poza Wielką Brytanię i został sprzedany do ponad 120 krajów, a własne wersje powstały m.in. w Australii, Kanadzie i Nowej Zelandii. Ogromną częścią fenomenu są również klipy publikowane w internecie, dzięki którym program zdobył publiczność daleko poza rynkami, na których był emitowany w telewizji. Polska jest kolejnym krajem, który dostał własną wersję, ale najważniejsze jest to, że TVN nie próbuje nadmiernie komplikować sprawdzonej formuły: pięcioro ludzi, dziwne zadania, bezlitosny sędzia i Asystent obserwujący chaos z możliwie najbardziej neutralną miną.

Polska wersja wystartowała naprawdę mocno

Pierwszy odcinek „Taskmastera” zadebiutował 31 sierpnia i według danych podanych przez TVN zgromadził ponad milion widzów, stając się najlepszym startem nowego rozrywkowego formatu prime time w Polsce od kilku lat. To oczywiście dopiero początek sezonu, ale wynik pokazuje, że widzowie byli ciekawi programu, który nie opiera się na śpiewaniu, tańczeniu, randkowaniu ani eliminowaniu kolejnych uczestników. Tutaj właściwie nie trzeba nawet szczególnie kibicować komuś do zwycięstwa. Największą nagrodą dla widza jest moment, w którym dorosły człowiek z całkowitą powagą podejmuje decyzję, której będzie żałował kilkanaście sekund później.

Kiedy oglądać „Taskmastera” w TVN?

Polski „Taskmaster” zadebiutował 31 sierpnia 2026 roku. Nowe odcinki można oglądać w poniedziałki o 21:30 w TVN. W pierwszej edycji rywalizują Wiolka Walaszczyk, Rafał Rutkowski, Kazik Mazur, Żabson i Zofia Zborowska-Wrona, Taskmasterem jest Adam Woronowicz, a jego Asystentem Cezary Sikora. Po pierwszym odcinku najważniejsze pytanie nie brzmi dla mnie, kto wygra sezon. Znacznie bardziej interesuje mnie, jak daleko jeszcze można przesunąć granicę absurdu i ile razy będę się zastanawiać, dlaczego ktoś uznał właśnie taki sposób wykonania zadania za dobry pomysł.

Taskmaster
Fot. materiały prasowe