Stylizacje Kate Middleton są nie mniej skrupulatnie obserwowane i komentowane, a często też kopiowane, niż te wybierane przez Meghan Markle. Choć największy szum wywołują te elementy garderoby, które można dostać w sieciówkach, jest inny powód, dla którego jeden z nich poddany został w ostatnich dniach szerszej dyskusji.

I wcale nie chodzi o walor estetyczny płaszcza, bo mowa właśnie o tym okryciu wierzchnim, ale o kwestię tego, jak księżna Kate go nosi, a dokładnie – dlaczego nie zdejmuje go nawet podczas oficjalnego spotkania odbywającego się we wnętrzu.

Ostatnia taka sytuacja miała miejsce w trakcie wizyty księcia Williama i jego małżonki w Norwegii. W przypadku rodziny królewskiej, jeśli nie wiadomo o co chodzi, najpewniej ma to związek z etykietą i tak jest też i tym razem. Okazuje się, że gest, który uchodzi uwadze zwykłych śmiertelników i jest dla nich odruchowy po przekroczeniu progu domu, jest jednocześnie tym, który w obecności fotografów nie przystoi członkom rodziny królewskiej.

Dlatego, by formalnościom i tradycji stało się zadość, podczas całego spotkania Kate Middleton pozostawała w tej samej garderobie, w której na nie przybyła. Jeśli dobrze się zastanowić, faktycznie, nie widzieliśmy ani jednego ujęcia Kate ani królowej Elżbiety we wspomnianej sytuacji.

Jest to poniekąd zrozumiałe także z innego względu; w obecnym stanie księżnej, który jeśli nie już, to za moment zacznie krępować jej ruchy, takie manewry mogłyby wyglądać naprawdę niezręcznie. Plus – trzeba przyznać, że księżna wyglądał w bordowym płaszczu od Dolce Gabbana naprawdę obłędnie!