Michelle Obama powiedziała kiedyś, że silni faceci nie potrzebują podcinać kobietom skrzydeł tylko po to, żeby podbudować sobie ego. Bo ich ego buduje świadomość, że wspierają innych i pomagają im się rozwijać. Ładnie powiedziane, prawda? Tylko czy da się takiego upolować? Przepytaliśmy dziewczyny, którym się to udało.


Chłopak z transparentem

Chłopak, który walczy o prawa innych kobiet? Skarb. Bo wiesz, że zawsze zawalczy o twoje. „Zawsze podobało mi się, z jakim szacunkiem mój chłopak mówi o kobietach” – mówi 26-letnia Kasia, redaktorka w jednym z warszawskich wydawnictw książkowych. „Za każdym razem, gdy opowiada o swojej starszej siostrze, podkreśla, jak imponuje mu, że samodzielnie wychowuje dziecko i że robi to bardzo mądrze. Szczerze ucieszył się z awansu swojej koleżanki z pracy. Pamiętam też imprezę, na której ktoś rzucił o byłej dziewczynie jednego z naszych znajomych, że jest puszczalska, bo zaraz po rozstaniu przespała się z innym chłopakiem. Mój Kamil się bardzo wkurzył i zrobił kolegom wykład o podwójnych standardach – o tym, że dziewczyna, która uprawia seks bez zobowiązań, jest łatwa, a facet, który ma wiele dziewczyn, jest playboyem.

Tych sygnałów nie da się z niczym pomylić - on jest w tobie zakochany! >>>

Kiedy w Polsce zaczęły się protesty kobiet, mój chłopak organizował naszych znajomych na manifestacje. Robił transparenty i tłumaczył wszystkim, dlaczego to takie ważne, żeby tam byli. Zawsze powtarza, że na równouprawnieniu zyskują wszyscy, mężczyźni przede wszystkim, bo z niezależnymi, mądrymi, silnymi kobietami żyje się lepiej. Każdej dziewczynie życzę tak świadomego faceta. Mój chłopak liczy się z moim zdaniem. Nawet kiedy się o coś sprzeczamy, wiem, że traktuje mnie poważnie. Nigdy nie powie mi, że reaguję histerycznie, bo jestem dziewczyną i my tak po prostu mamy, a usłyszałam to kiedyś od chłopaka, z którym się spotykałam. Taki szacunek od kogoś, z kim jesteś w związku, dobrze wpływa na poczucie wartości i na pewność siebie”.


Ja piorę, ty prasujesz

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić? Każdy facet może deklarować, że jest feministą. Nie każdy potrafi przełożyć te deklaracje na codzienne życie. „Feminizm mojego chłopaka najbardziej widać w codziennych, prostych sytuacjach” – opowiada 28-letnia Olga z Bydgoszczy. „Jesteśmy związkiem idealnie partnerskim, w którym każde z nas ma tyle samo obowiązków. Najlepsze w tej sytuacji jest, że nigdy nie musieliśmy się nimi dzielić, nie muszę mu o niczym przypominać i robić wyrzutów, żeby zaangażował się na przykład w prowadzenie domu. Dla mojego chłopaka to naturalne. Oboje gotujemy, odkurzamy, zmywamy, na zmianę. On prasuje, bo ja tego nie znoszę, ale za to ja piorę. Wiem, że to brzmi banalnie, ale takie równe zaangażowanie w obowiązki jest bardzo ważne.

Mój chłopak szanuje to, że potrzebuję czasu dla siebie. Wie, jak ważna jest dla mnie moja praca, i wspiera mój rozwój. Myślę, że minie jeszcze sporo czasu, zanim zdecydujemy się na dziecko, ale już rozmawialiśmy o tym, jak wtedy będzie wyglądał podział obowiązków. Ja pracuję na etacie, w rozwijającej się branży IT. Mój chłopak ma własną, niedużą firmę, więc bardzo często pracuje z domu. Sam zaproponował, że jeśli będę chciała wrócić wcześniej do pracy po narodzinach dziecka, on będzie się nim zajmował – żebym nigdy nie miała do niego żalu, że dla rodziny musiałam poświęcić karierę, na której mi bardzo zależy. Pewność, że mój chłopak szanuje moje potrzeby, daje mi poczucie bezpieczeństwa, a to ważne w związku, o którym myślisz przyszłościowo”.
 

Nie wychowujemy księżniczki

Mężczyźni, którzy szanują kobiety, są nie tylko lepszymi partnerami. To również lepsi ojcowie. „Naprawdę doceniłam feminizm mojego faceta, gdy urodziła nam się córka” – potwierdza Klaudia, 32-letnia farmaceutka z Wrocławia. „Mój partner od początku zwracał dużą uwagę na wszystko, czym będzie otoczone dziecko. Zaczęło się od tego, że poprosił najbliższą rodzinę i przyjaciół, żeby nie przynosili nam różowych ubranek, czego babcie oczywiście do tej pory nie mogą zrozumieć, bo najchętniej widziałyby Hanię przebraną za księżniczkę.

Dwa miesiące temu wyprawialiśmy Hani urodziny i wszystkie dzieci miały się za kogoś przebrać. Z czego był najbardziej zadowolony mój partner? Z tego, że nasza córka postanowiła przebrać się za Batmana. Jeśli Hania ma ochotę bawić się lalkami, to świetnie. Jeśli woli pójść z tatą pograć w piłkę, to też super. Jedno jest najważniejsze, nigdy nie usłyszy od nas, że czegoś jej nie wypada robić, bo jest dziewczynką. Powtarzamy jej, że w przyszłości może zostać, kim tylko chce. Aktorką, pilotem, astronautą, co sobie tylko wymyśli. Wiem, że nasza córka nigdy nie poczuje się gorzej tylko dlatego, że jest kobietą i że gigantyczna jest w tym zasługa mojego partnera”.

Zobacz także: Situationships, czyli relacje na przeczekanie. To silny trend wśród randkujących millenialsów! >>>