Początkowo w jeansach były cztery kieszenie. Dwie z tyłu, dwie z przodu. Koniec. Po co dodano kolejną? W dodatku tak małą, że ledwo możesz włożyć do niej palec? To bez sensu. Pytanie więc, czy to kwestia mody, a może jednak jest dla niej jakieś praktyczne zastosowanie?

A i owszem. Kiedyś jeansy Levi'sa nosili wyłącznie robotnicy (wytrzymały jeans okazał się idealny do ciężkiej i wymagającej pracy), którzy w spodniach potrzebowali wąskiej kieszeni na drobne przedmioty. Jedni mówią, że chowano tam zegarki kieszonkowe, inni - że zegarków kieszonkowych robotnicy nie mieli, a w kieszeniach nosili narzędzia. Te większe bez problemu mieściły się w przednich i tylnych (większych i głębszych niż dziś). Mała kieszonka miała służyć do przechowywania drobnych elementów np. wkrętów czy śrubek. Proste, prawda? Ale dziś zegarków kieszonkowych nikt już nie nosi (no może najbardziej hipsterscy hipsterzy), akcesoriów budowlanych tym bardziej. A kieszonka jak była (od około 1879 roku), tak jest.

5 gotowych stylizacji idealnych na wiosnę 2018 >>>

Przez dekady jej przeznaczenie samoistnie się zmieniało. Trzymano tam monety (idealny schowek na pięćdziesięciocentówki do budki telefonicznej), prezerwatywy (zawsze warto mieć), bilety do metra, zapałki i inne cenne drobiazgi, których nie rekomendujemy.

Co nosimy w niej dziś? W Polsce temat nie jest tak palący, ale na zagranicznych forach można znaleźć kilometrowe dyskusje internautów, o tym jak wykorzystują minikieszonkę. Do najczęściej wymienianych przedmiotów należą: nitka dentystyczna, odświeżacz oddechu, szminka, klucz i plaster.

Komentarz, chyba jest niepotrzebny. Może po prostu sprawdźcie czy w jakiejś parze, którą macie z second handu, nie zostało nic po poprzednim właścicielu.

Zobacz także: 10 rzeczy, które mogłabyś pożyczyć, gdyby Taco był Twoim chłopakiem >>>