Jej wybór na następczynię Albera Elbaza na stanowisku dyrektora kreatywnego Lanvin był dla branży niemałym zaskoczeniem. Ale w końcu kiedy po 14 latach odchodzi projektant, który miał wystarczająco dużo czasu, żeby wypracować dla marki konkretną estetykę i być jej twarzą, a zastępuje go ktoś z słabiej kojarzonym nazwiskiem i dorobkiem, takie reakcje są w pełni naturalne. Bouchra Jarrar nie miała więc łatwego zadania, przejmując stery głównego projektanta brandu i na pewno od samego początku liczyła się z tym, że będzie musiała rozpocząć nowy, własny rozdział w historii Lanvin. Niestety nie trwał on długo. Serwis Business of Fashion doniósł dzisiaj, że po 15 miesiącach i zaledwie dwóch kolekcjach francuska designerka żegna się z domem mody założonym w 1889 roku przez Jeanne Lanvin.

Co stoi za tą decyzją? To co najczęściej, czyli nieciekawa sytuacja finansowa marki. W zeszłym roku dom mody Lanvin odnotował 23-procentowy spadek przychodów, co okazało się szczególnie bolesne w porównaniu z tym, że za kadencji Elbaza brand rejestrował same wzrosty na koncie. Dla przykładu, w 2015 roku zysk wyniósł ponad 6 milionów euro, a jeszcze wcześniej, w 2012 roku było to aż 235 milonów euro. Powodem może być też niestety za mało charyzmatyczne usposobienie francuskiej designerki, bo doświadczenia jej raczej odmówić nie można. Zanim Jarrar trafiła do Lanvin pracowała dla takich marek, jak Balenciaga Jean Paul Gaultier czy Christan Lacroix. Nie wiadomo jeszcze, gdzie będzie jej następny przystanek, ani też kto zajmie jej miejsce. Oficjalnie "bez pracy" ciągle pozostaje Riccardo Tisci, który na początku lutego odszedł z Givenchy. I naszym zdaniem ze swoją estetyką całkiem mógłby całkiem nieźle odnaleźć się w Lanvin. A Wy jak uważacie?