Oskarżenia o rasizm w świecie mody padają regularnie. Weźmy choćby kilka najświeższych przykładów. Gucci musiało wycofać sweter, który budził ogromne kontrowersje ze względu na golf z wycięciem w kształcie czerwonych ust, co zbyt mocno kojarzyło się z "blackface", czyli stylem teatralnego makijażu zapoczątkowanego w Stanach Zjednoczonych pod koniec XIX wieku i odwołującego się do stereotypowych wyobrażeń dotyczących osób o czarnym kolorze skóry. Dokładnie takie samo skojarzenie wywołały buty z najnowszej kolekcji sygnowanej przez Katy Perry. W efekcie obuwie zostało wycofane ze sprzedaży, a Katy wystosowała oficjalne oświadczenie, że inspirację stanowiła dla niej sztuka współczesna i surrealizm, a nie rasistowskie pobudki. Na pewno doskonale pamiętacie też słynną bluzę z dziecięcej kolekcji H&M z napisem „Coolest monkey in the jungle”, w której w lookbooku pojawił się mały ciemnoskóry chłopiec. To kosztowało szwedzką sieciówkę zerwaniem kontraktów z dwoma ambasadorami, The Weeknd oraz G-Eazym. Teraz pod ostrzałem krytyki znalazła się z kolei Zara. I to nie pierwszy raz. 

Dolce&Gabbana odwołuje pokaz! Powód jest szokujący >>>

Zara oskarżona o rasizm. O co poszło? 

Zara wprowadziła niedawno do swojej oferty linię beauty. To pomadki, błyszczyki oraz kredki. Najnowsze produkty hiszpańskiej sieciówki w sklepie internetowym promuje Lin Jingwen, chińska modelka. I to właśnie ona, a dokładniej - jej cera, wywołały spore kontrowersje. W sieci rozpętała się burza, bo rodakom modelki bardzo nie spodobał się fakt, że na zdjęciu modelka ma uwypuklone piegi. Co w tym złego, skoro modelka pozuje - poza szminką - bez żadnego makijażu? Otóż to, że dla Chińczyków nie jest to powód do dumy, że na twarzy modelki widoczne są piegi. Ta często występująca cecha charakterystyczna, wśród rodaków modelki jest bardzo drażliwym tematem. Chinki preferują bowiem bladą karnację, a ta promowana przez Zarę nie wpisuje się w tamtejsze kanony piękna. Co więcej, dziennikarze China Daily uważają, że nie był to przypadek, a celowy zabieg. Zara, jak pisze China Daily, nie tylko „zbrzydziła Chiny", ale również podkreśliła „nadmierną wrażliwość i brak pewności siebie na tle kulturowym". Efekt? Zdjęcia Lin Jingwen na próżno szukać już na zara.com, a jedyna widniejąca w lookbooku Azjatka nie ma ani grama piegów. 

Zara, Nike czy Starbucks - wiecie, skąd wzięły się nazwy tych i innych znanych marek? >>>